Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Ceteth

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1481
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Ceteth

  1. Mam cieniutkie, czarne oryginalne nato, z fajnym motylkiem. Leży dobrze, wygląda trochę nudno po prostu jak na wakacyjny zegarek Na razie mam do niego pomarańczową gumę, czarnej chyba nie dokupię, bo się znów nuda zrobi na nadgarstku. Innego Nato do niego nie założę bo się za gruby/wysoki robi, dodatkowo motylka do zwykłego nato też nie założę bo z grubszymi sie nie chce zapiąć. Będzie trzeba jakąś fajną skórkę na zamówienie zrobić, bo ta brązowa mi się została po Squale 1521 i już swoje zdążyła przeżyć
  2. Nigdy mesha nie miałem, kupilem Orisowi na próbę i wg mnie też ladnie siadło
  3. Z Orisem Diver Sixty Five spędziliśmy już kilka dni, a posty kolegów opisującego dlaczego dany zegarek kupili i jakie są pierwsze wrażenia mi się podobały, więc spróbuję napisać dwa słowa. Aby napisać recenzję, choćby w wersji mini brak mi umiejętności, więc ruszamy tutaj z mini, mini wersją J Uniknę opisywania detali technicznych, zrobiło to przede mną wielu zdolniejszych. No to od początku, zegarek wpadł mi w oko kilka lat temu kiedy Oris zaprezentował go na pewnych znanych targach w Szwajcarii. Nie był to model, który nie dawał mi spać po nocach, a po kilku tygodniach po prostu wpadło w oko cos innego, dalej, każda fotka zauważona gdzieś w necie budziła uśmiech długo po premierze. Orisów 65 zaczęło się robić więcej, w różnych wersjach, a mnie wciąż podobał się ten bazowany na oryginale z 65 roku. Cyfry z lumy, brak okrągłych indeksów i w moim przypadku bardzo ważny rozmiar 40mm, mocno przemawiały za tym modelem. Cena na metce, w porównaniu do tego co oferował zegarek – technicznie i designowo, była jednak dla mnie ciągle za wysoka. Niedawno jednak, pojawiła się dość nieplanowana okazja zakupić ten model, w cenie już bardzo akceptowalnej. Wyjazd wakacyjny przede mną, chciałem coś co nie będzie po prostu „beaterem”, dobrze zniesie wodę, nie będzie homarem niczego, a przede wszystkim chciałem po prostu coś innego od tego co mam/miałem w kolekcji. Zegarek przyszedł do mnie jakiś tydzień temu, przetestowałem szereg pasków, obejrzałem pod każdym możliwym kątem, noszę codziennie, czas napisać kilka słów o wrażeniach, bo tych jest dużo więcej niż można by się spodziewać. Sam sposób odczytywania godziny jest czymś, do czego muszę się przyzwyczaić. W każdym moim poprzednim zegarku, promień koła z podziałką minutową był większy niż długość wskazówki minutowej. Tutaj jest odwrotnie, więc minuty odczytuję raczej na bezelu. Niby pierdoła, a sprawia, że zupełnie inaczej odbieram ten zegarek. Między innymi dlatego wydaje się większy niż jest w rzeczywistości. Data – no tutaj wielu powinno się od Orisa uczyć. W odróżnieniu od oryginału, jest ona umiejscowiona na godzinie 6, w taki sposób, że po prostu zapomniałem kilka razy, że zegarek wskazuje datę. Małe czarne okienko, wkomponowane w podziałkę minutową po prostu w nim ginie. Brawo Oris. Bardzo podoba mi się koronka, bez jakichkolwiek osłon, chodząca z resztą bardzo dobrze, chyba najlepiej z zakręcanych koronek, z którymi miałem do czynienia. Luma świeci mocno, robi sporą radochę, ale niestety świeci dość krótko. Tak czy inaczej, w nocy, godzinę odczytamy bez problemu, nie ma po prostu tego efektu wow jak zaraz po naświetleniu. Wypukła tarcza + wypukły szafir ciekawie zniekształcają światło, zegarek wygląda inaczej po różnymi kątami. Jeśli chodzi o paski, to już mogę go nazwać „strap monsterem”. Pasują nato, gumy, perlony, skóry i mesh, co można zobaczyć na paru załączonych fotkach. Z kilku słów, które chciałem napisać, wyszło kilka dłuższych zdań, ale to chyba najlepszy dowód na to, że zegarek sprawia niesamowitą radochę. Niczego nie udaje, niczego nie kopiuje, ot wygodnie leży na nadgarstku i powoduje uśmiech właściciela. Od siebie mogę szczerze polecić, w sumie w dowolnej konfiguracji, bo różnice między modelami to w sumie rozmiar koperty, tarcze i ewentualne wersje kolorystyczne. Warto rozejrzeć się na rynku wtórnym, zegarki sporo tracą na wartości, więc można mieć ciekawy zegarek za rozsądną kwotę.
  4. U mnie ciągle to samo ostatnio
  5. Ceteth

    Gry komputerowe :)

    U mnie wjechał na tapetę CarMechanicSimulator na PS4. Pożeracz czasu, fajna gierka na odmóżdżenie
  6. Wpada w ucho https://www.youtube.com/watch?v=-gy2zx7RpQ4
  7. Kilka dni temu kupiłem standardowe 65 dla mnie to rozmiarowo maks, więc zwykly bronze też odpada z racji wymiarów.
  8. Rewelacyjna jest ta limitka, miałem okazję mierzyć jakiś czas temu. Dla mnie oczywiście za duża
  9. Ceteth

    Twoja kolekcja!

    Top 3 w kolekcji
  10. 1) Wcześniej napisałeś, że to niszowy model, trzeba by się zdecydować. 3) Nie mówimy tutaj o wszystkich micro brandach, nie możesz wrzucać wszystkich do jednego worka =garaż. Tisell, przewija się na bazarku bo jest go sporo, sam miałem kilka, jeden został w kolekcji. W kwocie ok 1000 zł, ciężko przebić to co oferuje. 4) nie sposób się nie zgodzić Ale tak w ogóle, wróćmy do tego od czego zaczęła się dyskusja. Cena/Uznanie. Z czysto matematycznego punktu widzenia, nie ma znaczenia czy będzie to tani czy drogi zegarek, bo "cena" jest niewiadomą. Ale teoretycznie, ilość gratulacji, które zgarniesz do wydanej złotówki jest zdecydowanie po stronie Seiko, między innymi z powodów, które wymieniliśmy wyżej.
  11. Idź wrzuć screena z kawałeczkiem dyskusji do tematu Seiko i idź zrób popcorn będziesz miał co czytać zanim wrócisz
  12. 1) Nie zgodzę się, że SKX jest modelem niszowym, powiedziałbym wręcz, że jednym z najbardziej rozpoznawalnych i popularnych modeli. 2) Seiko jest tak dużą firmą z taką historią, że moglibyśmy się przez kolejny tydzień przerzucać modelami/liniami marki. 3) A dlaczego zamykasz się tylko do Szwajcarii? Mamy microbrandy, mamy wiele innych krajów gdzie produkuje się zegarki, w samej Japonii też jest konkurencja. Ja np stając przed wyborem diver do 1000 zł wybrałem Orienta Ray. Spokojnie możemy je stawiać w tej samej linii, natomist Ray2 już od SKX-a jest zegarkiem lepszym. Nie wspominając już choćby o takim koreańskim Tisellu. 4) Ale nie o samym SKX tutaj i nie róbmy proszę offtopu. Podsumuję tylko, wg mnie Seiko ma specyficzne grono fanów, jest ono bardzo szerokie i bardzo często bezkrytyczne dla produktów ulubionego producenta. Może dlatego, że często jest to "ten pierwszy zegarek", może z racji wspomnień, a czasami po prostu hype-u na dany model. Tak czy inaczej opinie i pochwały, które niektórzy potrafią napisać o najprostszych Seiko, sprawia, że człowiek patrzy na nadgarstek i mając na nim cokolwiek innego niż Seiko zaczyna myśleć, że gdzieś zrobił błąd.
  13. Orientuje się. Co nie zmienia faktu, że już SKX wywołuje często szybsze bicie serca, seria Presage to już często zegarek na całe życie, a SDGM001 to już prawie GrandSeiko, więc zjada wszystko dookoła Nie mam nic do Seiko, ale chyba żadna marka nie ma tak bezkrytycznych fanów wychwalających ją pod niebiosa. No ale, koniec offtopu
  14. Nie doceniasz maniaków Seiko z tym cena/uznanie
  15. Mam przepustkę do klubu, to się zgłaszam
  16. Nowa zabawka w kolekcji pewnie parę dni z ręki nie zejdzie
  17. Na tym forum niekoniecznie nowość, ale w moich zbiorach tak dzisiejszy nabytek
  18. Rzeczywiście jak teraz pomyślę, to zrobili też BlackShield-a. No i rzeczywiście niezbyt często się je widuje.
  19. Tyle, że ten zegarek jest wyprodukowany w ilości - 1 - i nigdy nie będzie go więcej. Taki event "only watch" odbywający się raz na rok, a dochody przekazywane są na cele charytatywne. Obejrzałem na szybko kilka projektów jak: Zenith, AP, Patek, warto popatrzeć, chociaż np. taki Zenith zmienił kolor subtarczki w el primero swoim i tyle a Konstantin Chaykin zrobił unikatowego Jokera. Szczerze, to jak przejrzałem kilkanaście projektów od różnych producentów, to ten BB jest chyba najbardziej interesujący, przynajmniej dla mnie. Nie ukrywam, że byłbym zaskoczony gdyby Tudor w niedalekiej przyszłości zrobił jakikolwiek ceramiczny zegarek do masowej produkcji.
  20. Tego bym jeszcze nie powiedział, skala biedy też jest tam ogromna. Z tego co mi wiadomo, wynika to między innymi z tego, że od ok 10 lat, rząd chiński w końcu zaczął zwracać uwagę na ekologię, a pokłosiem tego było przywalenie sporych podatków na starsze auta. Wynik jest taki, że na ulicach jest mrowie skuterów, a jeśli już widzi się auta, to raczej nowsze. Trafiają się też perełki "tuningowe" (poniżej bardzo pro firanki, choć to zdjęcie akurat z Taiwanu) W domu może znajdę kilka fotek z jakiegoś korka w mieście gdzie będzie więcej aut, albo w październiku/listopadzie jak znów tam będę zrobię kilka fotek i wrzucę.
  21. No powiem Wam, trochę po chinach podróżuję. Rocznie potrafię zrobić tam kilka tysięcy kilometrów (oczywiście jako pasażer ). Szokujące jest nie tyle jakie auta jeżdżą w Szanghaju czy Ningbo (w którym zazwyczaj nocuję i spędzam weekendy). Porsche, AMG, Mki, RSy, Landrovery, ogólnie auta luksusowe, ale jeszcze nie super cary, widuje się dosłownie na wiochach zabitych dechami. Ale to właśnie tam są fabryki i ich właściciele. Wielu ludzi nie do końca zdaje sobie sprawę jakie tam są pieniądze. Zabawne jest to, że prawie każde auto w Chinach to przedłużana wersja L. A4L, A6L, BMW3L itd. itd. U nich duże auto to znak statusu, więc co się da to jest przedłużane. Serio, takich standardowych Niemców, ciężej jest spotkać w normalnej wersji niż właśnie Lki. Jak byłem tam ostatnio w listopadzie, to jeden z dostawców przysłał po mnie najnowszą BMW7 na maksymalnym możliwym wypasie. Pierwszy raz w życiu zastanowiłem się czy założyć nogę na nogę żeby przypadkiem czegoś nie ubrudzić
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.