Kwestia co rozumiesz przez zorganizowane wycieczki Ja na wakacje latam z biurem podróży, ale na miejscu już zwiedzam na własną rękę. Mam dość: 1) Degustacja lokalnego wina - wpuszczają autokar ludzi, w sklepiku jest postawiona długa ława, gdzie sprzedawcy nalewają na spróbowanie winiacza do plastikowego kubeczka i namawiają do zakupu. 2) Obiad, oczywiście tradycyjny dla danego kraju - często jadłodajnia, z którą dogadany jest przewodnik wycieczki, nie mająca wiele wspólnego z "lokalnymi przysmakami". 3) Mieliśmy ruszać dalej o 13? Ojej, Karyna z Brajankiem jeszcze nie wrócili, nic to, posiedzą sobie Państwo w 35 stopniach i poczekamy. 4) Być dowiezionym na miejsce za niewspółmierne pieniądze żeby usłyszeć, że bilet to można kupić tam w kasie, a za kilka EUR dają mp3 po angielsku żeby było wiadomo co się ogląda Podsumowując, jeśli o to Ci Yoda chodziło, to absolutnie się zgadzam