Zarówno teoria bez praktyki, jak i praktyka bez teori są można powiedzieć ułomne i najlepiej posiadać komplet, bo dopiero wtedy się jest zegarMISTRZEM. Ja w zasadzie potrafię naprawić każdą usterkę zegarka, ale w życiu bym nie pomyślał nawet żeby nazwać siebie zegarmistrzem, bo się tym nie zajmuje zawodowo i moja praktyka polega na tym, że od czasu do czasu coś zrobię. Dlatego, większość prac zegarmistrzowskich zajmuje mi bardzo dużo czasu, więc wolę zanieść zegarek do mistrza, a samemu zająć się tym co potrafię najlepiej. W mojej młodości można było zostać zegarmistrzem bez większego problemu, wystarczyło mieć predyspozycje i zgłosić się do cechu. No ale znajomy zegarmistrz na widok moich wielkich dłoni powiedział: Piotr ty to możesz zostać raczej kowalem... :-)