Fotografie znam od podszewki i wiem jak ona i jej autor potrafią wykreować rzeczywistość,więc się nie zgadzam z powyższymi wypowiedziami. Wycenić cokolwiek z fotografii oczywiście można ale nie jest to wycena rzetelna. W przypadku zegarka wystarczy brak jakiejś niewielkiej części niewidocznej na zdjęciu, pęknięty czop, tarcza przylepiona na smołę itp itd., a całą rzetelność biorę diabli. Jestem cały czas nagabywany prywatnie o podanie chociaz przybliżonej wyceny ze zdjęć, dawnej robiłem to chętnie, ale teraz to nawet bardzo przybliżone wycenianie (typu od 1000,- do 10000,- złotych), mnie nie bawi z powodu kilkakrotnych posadzeń o specjalne zaniżanie ceny w celu zrobienia interesu (chociaz nie było żadnej mowy o kupnie), oraz że się gówno znam, bo nikt nie chce zegarka kupić za cenę którą podałem. Po co mi to? Na dodatek jeszcze za friko. No a wycena na łamach publicznych, to dopiero rewelacja, jeden wycenia tak, inny inaczej, jeszcze inny się z nimi nie zgadza, czyja wycena ważniejsza? Na własne potrzeby mam w zasadzie trzy wyceny, polska, niemiecka i amerykańską, która podawać tak w razie czego? PS Jak ktoś ma ochotę, to mogę mu podsyłać na priv. "pacjentów" z zegarkami do wyceniania.