Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Płoć 30 cm to już jest coś, witamy nowego wędkarza.
  2. Teoria teorią, ale boczny trok to nie tylko zawieszenie ciężarka i haczyka z paprochem na odpowiednio związaną żyłkę i ciąganie ich po dnie. Większość adeptów bocznego troka rzuciło wędką o ziemię po paru pierwszych próbach, pomimo że widzieli przedtem w realu jak ja łowiłem i mieli na miejscu instruktora.
  3. Nie proponuj bocznego "nowemu" bo to nawet dla bardziej zaawansowanych jest często wyższa szkoła jazdy. Nie spotkałem jeszcze wyndkorza który nauczył się poprawnie łowić z Youtube.
  4. Bywają też tacy sprzedawcy, ale w wędkarskich bardzo często są to pasjonaci wędkarstwa, czasem nawet zawodnicy z dyplomami mistrzowskimi, tacy pomogą, szczególnie gdy maja możliwość się wygadać w ich ulubionym temacie. A tu następny powód, żeby zostać jednak w domu: Młody wedkarz pyta się starego, jak on to robi, że żona go puszcza na ryby. Stary opowiada, sprzęt mam w garażu, rano odkrywam kołdrę i mówię głośno: "ale wieloryb", żona po kłótni wygania mnie z domu, a ja myk myk do garażu... Młody postanowił zrobić tak samo, rano odkrywa kołdrę i... po chwili cicho mówi "a pieprzyć te ryby".
  5. Tajskiego to ja mam kota, ale on lubi polskiego schabowego lub szynkę, tak jak ja tyle że surową.
  6. I nie kupuj w Decatlonie tylko w jakimś profesjonalnym sklepie wędkarskim. Sprzedawca potrafi często całkiem sensownie doradzić jak jest gość, a nie tylko chapacz gotówki.
  7. Na początek tylko gotowe, mieszanie własnych to cała nauka. Najlepiej takie w średnich cenach, te najtańsze to badziew, a te najdroższe to najczęściej jak to się teraz mówi wyjebka.
  8. Nada się nada. Znam takich "okazjonalnych" co przez tydzień nie zdążyli nawet wyciągnąć sprzętu z samochodu, tacy byli zajęci. Ale znam tez takiego co założył kluche z chleba na haczyk od żywca i wyciągnął na raz dwa szczupaki, które walcząc ze sobą zaplątały mu się w grubą żyłkę.
  9. Sprzęt powinien się nazywać "do zniechęcania początkujących wedkarzy" Taki do wszystkiego czyli do niczego. Ale na jednorazowy wyskok. pewnie się nada. Nic więcej raczej nie potrzeba, no może wiaderko do mieszania zanęty, a siatka może eis przyda, jest coś takiego jak szczęście "okazjonalnych". Polecam obserwację miejscowych wedkarzy, może też coś podpowiedzą, każda woda jest inna...
  10. Co znaczy podobno? Nie militarny tylko w stylu militarnym i tak własciwie to tez niekoniecznie.
  11. Czyli innymi słowy odmawiać sobie dobrych rzeczy i katować się fizycznie, żeby umrzeć zdrowo. Zła jest tylko i wyłacznie przesada, a nie treść pożywienia. Lubię piwo, golonki, jestem mięsożerny w ogólności, uwielbiam rożnego rodzaju słodkości, itd.,jedyne co przestrzegam to umiar, ćwiczenia wykonywane specjalnie uważam za stratę czasu, wystarczy aktywny tryb życia, wyglądam jak wyglądam i jestem z tego zadowolony, Żeby się ograniczać i katować, to chyba trzeba się bardzo nie lubić.
  12. Popieram ciężkie stalowe, a do żadnej patelni nic nie przywiera gdy jej przedtem nie 'spalimy' i podstawa produkty kładziemy na odpowiednio podgrzany tłuszcz. Duża masa patelni powoduje, ze nie stygnie ona natychmiast po nałożeniu produktu, a to ostygnięcie skutkuje własnie przywieraniem. Do smażenia beztłuszczowego stalowe w zasadzie się nie nadają. Były najlepsze, ale obecnie jak wszystko są coraz gorsze.
  13. Tyle, że konieczność wędzenia na biwaku nie istnieje w zasadzie, lepsze zwykłe ognisko, ewentualnie grill, mniej ambarasu, a smakuje również wyśmienicie. Co innego z gumką, zrobienie loda jednak to nie to samo... Polecam rybę prosto z ogniska, smażoną na starej ciężkiej stalowej patelni, koniecznie na maśle i z koperkiem. Ryby sprawiamy, myjemy, solimy i odstawiamy na jakieś 1/2 godziny, Potem obtaczamy w mace i smażymy na maśle z dodatkiem cebuli, po usmażeniu gorąca rybę posypujemy zielonym koperkiem... Do jedzenia radze używac widelce, bo inaczej to można sobie paluchy poobgryzać.
  14. Nigdy nie wożę ze sobą wędzarni, ale często przywożę wędzone ryby do domu. Składana wędzarnia na rybach to coś podobnego do prezerwatywy w portfelu, tyle że prezerwatywa częściej się przydaje.
  15. Do zbudowania wędzarni polowej na biwaku nie potrzeba żadnych komponentów do montowania, wystarczy skarpa o potrzebnej wysokości i saperka.
  16. Kurcze, bo najsmaczniejsze to jest to co najbardziej szkodzi... według naszych najlepszych uczonych, wcześniej radzieckich, obecnie amerykańskich. Jak tylko pomyśle o tych trujących wędzonkach, niezdrowych glonkach i toksycznych karkówkach z grilla, to muszę łykać ślinę, a gdy pomyślę o tym super zdrowym jadle ekologicznym według norm unijnych to wręcz odwrotnie ślina mi się cofa i muszę splunąć. A zasadza jest prosta jak powtarzam od zawsze, w nadmiarze nawet lekarstwo szkodzi, a karkówka z grilla bez tego smaku spalonego tłuszczu, to już w zasadzie nie jest z grilla, i tyle, podobnie jak wędzone mięso przy pomocy pędzlowania, które nie było w wędzarni, nie jest mięsem wędzonym. Osobiście, żeby karkówka, czy inne grilowane, było jeszcze bardziej przesiąknięte spalenizną to polewam je obficie piwem, które spływa na węgle i się spala razem z kapiącym tłuszczem. Dopiero to wydobywa ten właściwy smak spalenizny. Smacznego.
  17. No popatrz, tyle ludzi się truje tymi toksynami, a populacja grilujących rośnie...
  18. W tamtych czasach nie produkowano zegarków na taśmie, wiec nie było takich opisów (kalibrów) mechanizmów jak obecnie. Podkładem do tego chronografu jest mechanizm "Agaton" 19''' od LeCoultre robiony jako surowy na zamówienie Patka i do którego jeżeli się nie mylę Patek miał wyłączność. I to własciwie tyle...
  19. Barwiłem na czystym ołowiu, bez kombinowania z cyną, szybko zdejmując detal tuż przed uzyskaniem właściwej barwy. Dużo zabawy, efekty nie za bardzo, raz wychodziło trzy razy nie.
  20. Wiekszy przedmiot szczególnie o wydłużonym kształcie można termicznie zabawić równomiernie jedynie w jakimś ośrodku który cały uzyskuje temperaturę barwienia i potrafi ją utrzymać bez zmian czas dłuższy, aby można było przedmiot barwiony wygrzewać do momentu aż cały się równomiernie nagrzeje. Inaczej jest to bardzo trudne i zależy tak bardziej od przypadku.
  21. Fotografie znam od podszewki i wiem jak ona i jej autor potrafią wykreować rzeczywistość,więc się nie zgadzam z powyższymi wypowiedziami. Wycenić cokolwiek z fotografii oczywiście można ale nie jest to wycena rzetelna. W przypadku zegarka wystarczy brak jakiejś niewielkiej części niewidocznej na zdjęciu, pęknięty czop, tarcza przylepiona na smołę itp itd., a całą rzetelność biorę diabli. Jestem cały czas nagabywany prywatnie o podanie chociaz przybliżonej wyceny ze zdjęć, dawnej robiłem to chętnie, ale teraz to nawet bardzo przybliżone wycenianie (typu od 1000,- do 10000,- złotych), mnie nie bawi z powodu kilkakrotnych posadzeń o specjalne zaniżanie ceny w celu zrobienia interesu (chociaz nie było żadnej mowy o kupnie), oraz że się gówno znam, bo nikt nie chce zegarka kupić za cenę którą podałem. Po co mi to? Na dodatek jeszcze za friko. No a wycena na łamach publicznych, to dopiero rewelacja, jeden wycenia tak, inny inaczej, jeszcze inny się z nimi nie zgadza, czyja wycena ważniejsza? Na własne potrzeby mam w zasadzie trzy wyceny, polska, niemiecka i amerykańską, która podawać tak w razie czego? PS Jak ktoś ma ochotę, to mogę mu podsyłać na priv. "pacjentów" z zegarkami do wyceniania.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.