Komercja kontra dzika przyroda.... Taak jak w życiu bywa tu różnie. Komercja komercji nie równa, bywa tzw. "burdelik" czyli sztuczne stawy wypełnione w nadmiarze rybami sztucznie karmionymi i głodzonymi przed weekendem, żeby goście mieli atrakcje, ale bywaj tez komercje jak najzupełniej naturalne i dzikie, uzupełnione tylko rybami, które przedtem wytępiono. Podobnie z dziką przyrodą, bywa taka gdzie innego człowieka nie zobaczysz nawet przez tydzień pobytu, a ryby przy tym pięknie współpracują, ale często jest to "dzika przyroda" z tabunami rodzinnych wycieczek, dzieciakami biegającymi "po plecach" wędkarza, durnymi pytaniami " i co biorą", wszechobecnymi śmieciami dookoła i rybami współczującymi jakby z litośeci.