z tym dziwnym patrzeniem to mam podobne spostrzeżenia.. mam wrażenie, że to trochę wyglądało tak, że albo był jeden nawalony (nie jak biszkopt) i robił hałas - ludzie się podłączali i się niosło, lub była grupka ziomków i też wykrzykiwali razem, a to zachęcało resztę ludzi, lub znalazł się pojedynczy normalny (trzeźwy) kibic co próbował zagrzać innych do kibicowania i na tego właśnie patrzano jak na idiotę.. ja miałem takie wrażenie, że gdybym nagle wstał i zaczął krzyczeć POLSKA, POLSKA, to zostałbym potraktowany jak naćpany:D Różnica pomiędzy jednym nawalonym, a jednym trzeźwym polegała na tym, że ten pierwszy był nieustępliwy i ludzie się podłączali. trzeźwy krzyknął parę razy, spalił cegłę i siadał. Sporo ludzi wybrało się na mecz po raz pierwszy i dostaję sygnały, że byli wniebowzięci atmosferą na stadionie - no różne punkty widzenia. Fajnym pomysłem, byłoby gdyby organizator zatrudniał lub chociaż wpuszczał za darmo na stadion ludzi, którzy zagrzewali by resztę do dopingu - jak na lidze. Tam są goście co nieraz meczu nie widzą, bo są zwróceni tyłem do murawy i ciągle zachęcają do zdzierania gardeł - przydaliby się tacy ultrasi na meczach reprezentacji - wcale to nie znaczy, że zaraz trzeba krzesełka wyrywać i rzucać na murawę. TO byłaby lepsze inwestycja niż rezerwowanie kilkuset krzesełek dla działaczy/vipów - swoją drogą na Nigerii i na Korei, te krzesełka były w większości puste (paczcie na moje zdjęcie - lewa, dolna trybuna) na szczęscie siedziałem wśrod rodzinki/znajomych, ale widywałem miny zdegustowanych ludzi, którzy musieli znosić towarzystwo "wesołej ekipki "ocierającej się o ich ramiona