Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
tarant

Nie jest OK....

Recommended Posts

Co? Jak widzisz płodną samicę to rzucasz się na nią na środku ulicy i kopulujesz czy jednak jakieś ograniczenia kulturowe których nabyłeś przy pomocy intelektu spowodują że się powstrzymasz?

 

Ja bym to też rozpatrywał w skrajnych sytuacjach. Intelekt intelektem, ale pewnych rzeczy trzeba się nauczyć. Jeśli czlowieka wrzucisz w środowisko gdzie nie będzie miał możliwosci nabycia tych ograniczeń kulturowych o których mówisz, to niewykluczone że nastąpi sytuacja w którzej rzuci się na płodną samicę.

Człowiek jest zwierzęciem z intelektem, dzięki kształceniu w ramach tego intelektu ma możliwość kontroli nad tymi czysto zwierzęcymi, skrajnymi zachowaniami. Ale patrząc na to nie po skrajnościach, gdy w polu widzenia pojawia się atrakcyjna kobieta to facetom jednak w większości przypadków przemknie kilka myśli mówiacych o atrakcyjności rzeczonej.

 

 

Za słówka... słówka to tylko wytwór naszego intelektu, który podobno sprawia, że nie jesteśmy zwierzętami, więc wysil go i zamień słowa nie są sprzeczne na jakieś inne, bo to że wiara i nauka są sprzeczne to widać gołym okiem, a opowiadanie, ze dwa twierdzenia, które mówią coś zupełnie przeciwnego, nie są sprzeczne  to absurd.

Naukowcem nazywa się każdego kto stosuje do badania rzeczywistości sposoby zwane naukowymi, do badania abstrakcji może sobie stosować to co chce. Jeżeli ktoś miesza do badania rzeczywistości metody nie naukowe, to naukowcem nie jest.

 

Już nie pierwszy raz mam wrażenie, że napisane jest co jest napisane, a przeczytałeś Piotrze to co chciałeś. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym to też rozpatrywał w skrajnych sytuacjach. Intelekt intelektem, ale pewnych rzeczy trzeba się nauczyć. Jeśli czlowieka wrzucisz w środowisko gdzie nie będzie miał możliwosci nabycia tych ograniczeń kulturowych o których mówisz, to niewykluczone że nastąpi sytuacja w którzej rzuci się na płodną samicę.

Człowiek jest zwierzęciem z intelektem, dzięki kształceniu w ramach tego intelektu ma możliwość kontroli nad tymi czysto zwierzęcymi, skrajnymi zachowaniami. Ale patrząc na to nie po skrajnościach, gdy w polu widzenia pojawia się atrakcyjna kobieta to facetom jednak w większości przypadków przemknie kilka myśli mówiacych o atrakcyjności rzeczonej.

Wiadomo że jak wyciągniesz jakiegoś człowieka z dżungli amazońskiej albo "uchodźcę" z Afryki to on może mieć problemy żeby zrozumieć że nie wolno współżyć na ulicy, szczególnie jak druga strona nie jest zainteresowana. Ja odniosłem się tylko do tego co było w tamtym poście napisane wprost że nie można świadomie się opanować jak mózg coś zdecyduje:

 

 

 

Wydaje się człowiekowi, że może panować, dowody naukowe mówią co innego, świadomość nie ma żadnej możliwości przeciwstawić się temu co zadecyduje mózg.

1dFQTya.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co? Jak widzisz płodną samicę to rzucasz się na nią na środku ulicy i kopulujesz czy jednak jakieś ograniczenia kulturowe których nabyłeś przy pomocy intelektu spowodują że się powstrzymasz?

A zwierzęta tak robią? Widać, że znasz przyrodę tylko z obserwacji psów na trawniku w parku. :) Wpisz w wujaszka googla gody zwierząt, to się zdziwisz. Żadne dzikie zwierzę, nie działa bezmyślnie, no chyba że jest zdeprawowane przez człowieka, a człowiek, który dostanie zastrzyk hormonów i odpowiednie bodźce nerwowe, również zrobi wszystko, żeby zdobyć obiekt swoich westchnień, wbrew swojemu intelektowi, który często powinien podpowiedzieć, ze to głupota. :)

Dzikie zwierzęta (wyjątki potwierdzają regułę) działając w ramach prawa dżungli, nie zabijają bezpotrzebne, np. gdy są syte, a jak już zabijają to robią to metodami, które zadają śmierć jak najszybciej, bez zbędnych cierpień, czy to nie jest moralność?

Już nie pierwszy raz mam wrażenie, że napisane jest co jest napisane, a przeczytałeś Piotrze to co chciałeś. ;)

Nie umiem czytać niedosłownie (cokolwiek by to nie znaczyło), bo to jest dobre dla wierzących.


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co? Jak widzisz płodną samicę to rzucasz się na nią na środku ulicy i kopulujesz czy jednak jakieś ograniczenia kulturowe których nabyłeś przy pomocy intelektu spowodują że się powstrzymasz?

Oj tam, zaraz na środku... Po prostu stosujemy te "ograniczenia kulturowe  nabyte przy pomocy intelektu" do wyboru metod bardziej skutecznych, bezpiecznych i huci miłych. Na środku ulicy deszcz padać może, asfalt szorstki, inne samce też by chciały, no i nie ma firanki do zabiegów higienicznych po. 

Więc zamiast się powstrzymać, rozkładamy ogon pawi, wysilamy mózgownicę, oraz nadwyrężamy portfel i... działa lepiej  :D.

 

PS. Dzięki ograniczeniom kulturowym, oraz intelektowi eliminujemy płodne samice z założenia.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiara i nauka nie są sprzeczne. Sprzeczności można szukać na siłę czepiając się i łapiąc za słowka.

 

Przede wszystkim wiara to wiara, a nauka to nauka - nie ma co porównywać gruszek z jabłkami. W założeniach to są dwa osobne obszary bo nauka i teorie naukowe w podstawowym założeniu mają falsyfikowalność. Wiara czegoś takiego nie ma, bo to jest wiara i nie ma potrzeby dowodów na coś, żeby w to wierzyć.

 

Dlatego nie ma obiektywnych przeszkód w tym, by być jednocześnie naukowcem i człowiekiem wierzącym. 

 

Ja w ślad za św. Janem Pawłem II twierdzę, że wiara i nauka nie konkurują ani się nie wykluczają, lecz stanowią dwa filary poznania Prawdy :)

 

 

W badaniach naukowych wymagany jest zdrowy (wynikający z rozumu) sceptycyzm. Kwestionowania wiary, jako jednej z dwóch metod poznania, czy podważanie "racjonalności" religii, to ograniczenie się do twierdzenia, ze tylko nauka pozwala na poznanie wszystkiego. W istocie jest to samoograniczenie, bowiem w przypadku zjawisk niemożliwych do zbadania metodami naukowymi, należałoby odrzucić ich realność. Odrzucanie transcendencji to ograniczanie świata wyłącznie do tego, co naukowo weryfikowalne. Są jednak tezy nie podlegające falsyfikacji.Istnieją zjawiska, które zawsze będą umykały nauce. Nie z powodu niedoskonałości nauk, tylko z istoty tych zjawisk.

Edited by Tomek z Wrocławia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie umiem czytać niedosłownie (cokolwiek by to nie znaczyło), bo to jest dobre dla wierzących.

 

No już już. Widzę, że bardzo lubisz podkreślać jak bardzo niewierzący jesteś ;)

Ja jakoś będąc niewierzącym nie deprecjonuję tego, że ktoś jest i nie przeszkadza mi to w żadnym stopniu. 

 

Rozumiem, że wszyscy wierzący naukowcy są według Ciebie niewiarygodni, ba nie są naukowcami nawet :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie umiem czytać niedosłownie (cokolwiek by to nie znaczyło), bo to jest dobre dla wierzących.

Takie branie wszystkiego dosłownie jest za to dobre dla ludzi autystycznych :D.


1dFQTya.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Ja jakoś będąc niewierzącym nie deprecjonuję tego, że ktoś jest i nie przeszkadza mi to w żadnym stopniu. 

 

 

Czyli jesteś agnostykiem bardziej, niż ateistą ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No już już. Widzę, że bardzo lubisz podkreślać jak bardzo niewierzący jesteś ;)

Ja jakoś będąc niewierzącym nie deprecjonuję tego, że ktoś jest i nie przeszkadza mi to w żadnym stopniu. 

 

Ze niby mnie to przeszkadza?

 

 

Rozumiem, że wszyscy wierzący naukowcy są według Ciebie niewiarygodni, ba nie są naukowcami nawet :D

No widzisz, mnie zarzucasz a sam czytasz to czego nie ma, więc powtórzę:

Naukowcem nazywa się każdego kto stosuje do badania rzeczywistości sposoby zwane naukowymi, do badania abstrakcji może sobie stosować to co chce. Jeżeli ktoś miesza do badania rzeczywistości metody nie naukowe, to naukowcem nie jest.


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat to że nie przeszkadza mi to czy ktoś wierzy czy nie, ma się nijak do tego czy jest się agnostykiem czy ateistą.

 

Po prostu uważam to za prywatną sprawę każdego człowieka i nie wpływa to absolutnie na moje relacje z ludźmi. 

 

 

No widzisz, mnie zarzucasz a sam czytasz to czego nie ma, więc powtórzę:

Naukowcem nazywa się każdego kto stosuje do badania rzeczywistości sposoby zwane naukowymi, do badania abstrakcji może sobie stosować to co chce. Jeżeli ktoś miesza do badania rzeczywistości metody nie naukowe, to naukowcem nie jest.

 

Czyli tak jak napisałem - nie ma przeszkód aby być wierzącym naukowcem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja w ślad za św. Janem Pawłem II twierdzę, że wiara i nauka nie konkurują ani się nie wykluczają, lecz stanowią dwa filary poznania Prawdy :)

O to już dużo lepiej, chociaż dla mnie to żaden autorytet. Chodzi o to, żeby wiary nie mieszać do nauki i tyle, gdy ktoś wierzy w istnienie świata abstrakcyjnego, to nie znaczy że nie jest naukowcem, dopiero gdy zacznie tą wiarę używać do badania naukowego.


Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najbardziej 

 

 

 

Rozumiem, że wszyscy wierzący naukowcy są według Ciebie niewiarygodni, ba nie są naukowcami nawet :D

Dla mnie jedynymi wiarygodnymi wierzącymi naukowcami są  "uczeni w piśmie" aka teologowie.W pozostałych dziedzinach cały postęp cywilizacyjny ludzkość zawdzięcza naukowcom i badaczom niewiężącym,.Gdyby 100% naukowców żyło w oparach kadzidła to mieszkalibyśmy w jaskiniach,a choroby by były leczone przy pomocy upuszczania krwi i modlitwy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najbardziej 

 

Dla mnie jedynymi wiarygodnymi wierzącymi naukowcami są  "uczeni w piśmie" aka teologowie.W pozostałych dziedzinach cały postęp cywilizacyjny ludzkość zawdzięcza naukowcom i badaczom niewiężącym,.Gdyby 100% naukowców żyło w oparach kadzidła to mieszkalibyśmy w jaskiniach,a choroby by były leczone przy pomocy upuszczania krwi i modlitwy.

 

Sam fakt bycia wierzącym lub nie nie ma nic do bycia dobrym lub złym naukowcem. 

Kopernik był biskupem, Newton byl bardzo religijnym człowiekiem, Da Vinci też był dość religijnym człowiekem z tego co można o nim przeczytać. Wielu dawnych matematyków, fizyków, ludzi którzy dali podstawy dzisiejszej nauce byli ludźmi wierzącymi.

Obecnie też wielu cenionych naukowców jest wierzących.

 

Nie widzę związku. Tutaj zgodzę się z Piotrem - nie kwestia bycia wierzącym jest kluczowa, ale kwestia stosowanych metod badawczych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Człowiek jest jak najbardziej zwierzęciem wyrachowanym, bystrym i okrutnym. Co ciekawe całe to współczesne psychologiczne bredzenie ma na celu stępienie tych trzech cech. Nawet jeżeli trzeba będzie do wody wodociągowej dodawać Prozac. Proces tępienia instynktów jest długi, powolny i nie zawsze dla wszystkich mu poddanych równie skuteczny. Jak niewiele trzeba by z człowieka wyszło bydle? To mniej więcej czas między uchawleniem zupełnie demokratycznie i pluralistycznie Ustaw Norymberskich do czasu palenia tymi gorszymi w piecach. Krótko!

Tyle wynosi czas zezłośliwienia całej nacji u jednostek przebiega to znacznie szybciej. W najgorszym przypadku już takie są i jedyne czego im trzeba to odpowiednie środowisko.

 

Nie ma gwarancji, że nikt nie będzie się rzucał na samice vide sylwester w Kolonii. Jedynym sprawnym zabezpieczeniem jest nie idiotyczne zapisy prawne a paru twardych kiziorów, którzy zafundują rzucającemu się ostry wycisk. Skoro człowiek jest zwierzęciem to reaguje jedynie na pozytywne uwarunkowanie np. nagrodę i negatywne np. ból.

 

Trudno jest pogodzić wzniosłe mesjanistyczne idee dotyczące człowieka z szarą rzeczywistością np. gdy sądzą jakiegoś biedaka, który nie wytrzymał i zupełnie przypadkiem pociągnął śrutem z dwururki, na dodatek kilka razy przeładowując, w teściową.

Powstaje dylemat moralny, dać mu jeszcze odszkodowanie za męki psychiczne jakim musiał sprostać, które go w ostateczności złamały psychicznie czy wsadzić do więzienia? Człowiek lubiany z nieskazitelną opinią mąż, ojciec, kolega, przyjaciel, bardzo religijny,... . Zawsze życzliwy a tu taka niespodzianka :) .

Edited by Ritter

Nie noszę zegarków do zegarmistrza, to takie staroświeckie. Psuję je sam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co? Jak widzisz płodną samicę to rzucasz się na nią na środku ulicy i kopulujesz czy jednak jakieś ograniczenia kulturowe których nabyłeś przy pomocy intelektu spowodują że się powstrzymasz?

Intelekt i doświadczenie podpowiadają, że sama przyjdzie.

Pozdrawiam

Piotr

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jak widzę płodną samicę to się nie rzucam od razu tylko podchodzę i pytam czy ma ochotę? Ona zawsze odpowiada że nie a wiadomo jak kobieta mówi że nie to znaczy tak wtedy się rzucam

Share this post


Link to post
Share on other sites

O to już dużo lepiej, chociaż dla mnie to żaden autorytet. Chodzi o to, żeby wiary nie mieszać do nauki i tyle, gdy ktoś wierzy w istnienie świata abstrakcyjnego, to nie znaczy że nie jest naukowcem, dopiero gdy zacznie tą wiarę używać do badania naukowego.... 

 

... albo naukowego do wiary ;)

Najbardziej 

 

Dla mnie jedynymi wiarygodnymi wierzącymi naukowcami są  "uczeni w piśmie" aka teologowie.W pozostałych dziedzinach cały postęp cywilizacyjny ludzkość zawdzięcza naukowcom i badaczom niewiężącym,.Gdyby 100% naukowców żyło w oparach kadzidła to mieszkalibyśmy w jaskiniach,a choroby by były leczone przy pomocy upuszczania krwi i modlitwy.

 

Mieszasz religię z nauką, antagonizujesz je na siłę, a nie ma między nimi żadnego konfliktu. To są podobno słowa Alberta Einsteina: 

 

http://dobrewiadomosci.net.pl/9349-list-albert-einsteina-do-corki-o-uniwersalnej-sile-jaka-jest-milosc/

 

ale oczywiście można kwestionować, że to przecież huffingtonpost.com. że nieprawdopodobne, że nie wskazuję źródła.... NIeważne, ważne że to piękne :)

Intelekt i doświadczenie podpowiadają, że sama przyjdzie.

 

Tarant, Ty stoicki, sarkastyczny, ironiczny, dowcipny, inteligentny, obmierzły, cyniczny, sympatyczny racjonalisto, za to Cię lubię :)

Ja jak widzę płodną samicę to się nie rzucam od razu tylko podchodzę i pytam czy ma ochotę? Ona zawsze odpowiada że nie a wiadomo jak kobieta mówi że nie to znaczy tak wtedy się rzucam

 

nie można odmówić pewnej logiki.... ;) A jak ucieka, to się kryguje

 

Tyle wynosi czas zezłośliwienia całej nacji u jednostek przebiega to znacznie szybciej. W najgorszym przypadku już takie są i jedyne czego im trzeba to odpowiednie środowisko.

 .

 

Nie całej, wystarczy zdeprawowana większość. Poza tym, łatwo oceniać NSDAP z naszej perspektywy. W 1933 r. sprawa nie była tak oczywista, jak teraz. Nieuwzględnianie kontekstu historycznego, społecznego, kulturowego istniejących w momencie, gdy analizowane wydarzenie miało miejsce oraz ocena wydarzeń z przeszłości w kontekście sytuacji aktualnej (nie ówczesnej) to podstawowy błąd w naukach historycznych, który może prowadzić do nieprawdziwych wniosków. Bardziej uzasadniona teza jest inna: jak łatwo można oszukać ludzi, albo raczej: jak trudno w demokracji przewidzieć konsekwencje decyzji wyborczych lub: jak bardzo władza może deprawować. Zapominamy też o upokorzeniu Niemców Traktatem Wersalskim i kryzysie ekonomicznym. Także o tym, że konferencja w Wannsee miała miejsce w 1942 roku, a nie w 1933 r. Powyższe rozumowanie odnosi się również do postawy aliantów na początku II WŚ. Nikomu nie mieściło się w głowie, że człowiek jest zdolny do takiego bestialstwa. Oczywiście były wówczas jednostki wybitne, mężowie stanu w prawdziwym znaczeniu, którzy umieli mniej więcej przewidzieć, co nastąpi (Józef Piłsudski i propozycja ataku prewencyjnego skierowana do Francuzów w 1933 r.).

 

 

1450122931_by_cococaban_500.jpg?14501953

Edited by Tomek z Wrocławia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po wpisach jasno widac ze smog szkodzi....nawet wiadomo gdzie najbardziej :D  :P  ;)


Pozdrawiam, Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aby Adolf Hitler mógł zostać kanclerzem najpierw musiał dostać poparcie poparcie partii katolickich. No i jest jeszcze sprawa konkordatu. Wzniosłe idee sobie a życie sobie.


Nie noszę zegarków do zegarmistrza, to takie staroświeckie. Psuję je sam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aby Adolf Hitler mógł zostać kanclerzem najpierw musiał dostać poparcie poparcie partii katolickich. No i jest jeszcze sprawa konkordatu. Wzniosłe idee sobie a życie sobie.

 

Teraz z kolei dodatkowo wybiórczo cytujesz fakty, zapominasz o późniejszej jednoznacznej encyklice i ratowaniu Żydów przez Kościół Katolicki podczas II WŚ, co potwierdziła choćby Golda Meir.

 

Temat relacji Stolicy Apostolskiej i III Rzeszy jest tak zideologizowany, ze nauczony doświadczeniem na forum, proponuję poniechanie dalszych dyskusji w tym zakresie.

Po wpisach jasno widac ze smog szkodzi....nawet wiadomo gdzie najbardziej :D  :P  ;)

 

A to dziwne, bo w zasadzie w ogóle nie przebywam na "świeżym" powietrzu, tylko w domu, samochodzie i klimatyzowanym biurze.... Także smog to ja jedynie widzę, ale nie czuję :P

 

Zaraz usłyszę, że jestem kłamcą oświęcimskim używającym mowy nienawiści.... Mowa nienawiści - pozamerytoryczny knebel służący blokadzie dyskusji w sprawach uznawanych przez twórców określenia za aksjomaty. Równoważne określenia to: zatrucie smogiem, zapluty karzeł reakcji, cokolwiek-fob, katotalib, rasista, anty-ktokolwiek etc.

Edited by Tomek z Wrocławia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomek, to nie do Ciebie było...:)-nawiazywalo do wczorajszej dyskusji o smogu i dzisiejszej o seksie ;)

 

Ale sprytny jestes ;), ostatni akapit, niby obrona, ale naprawdę przyczynek do nowej dyskusji..:)


Pozdrawiam, Marek

Share this post


Link to post
Share on other sites

... albo naukowego do wiary ;)

Nie zachodzi, ale faktycznie to by była głupota. :D 

 

Mieszasz religię z nauką, antagonizujesz je na siłę, a nie ma między nimi żadnego konfliktu. To są podobno słowa Alberta Einsteina:

[...]

Albercik do końca życia się motał miedzy swoją wiarą, a tym co odkrył, usiłując pogodzić obydwie sprawy, a tak własciwie to nie był wcale pewny, czy odkrył jakąś prawdę absolutną, czyli czy zachodzi możliwość to porównywać z czymś co jest podobno absolutem.

 

Nie całej, wystarczy zdeprawowana większość. [...]

A co to ma za znaczenie? Szczytne idee wymyślają teoretycy (jakieś Engelsy, Marksy itp.), religie itd. a potem nadchodzi rzeczywistość w postaci Hitlerów, Napoleonów, Stalinów i tym podobnych bandytów, którzy dobitnie pokazują, że te idee to pierdoły.

Edited by Piotr Ratyński

Piotr Ratyński

 

   Adhibe rationem difficultatibus. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam fakt bycia wierzącym lub nie nie ma nic do bycia dobrym lub złym naukowcem. 

Kopernik był biskupem, Newton byl bardzo religijnym człowiekiem, Da Vinci też był dość religijnym człowiekem z tego co można o nim przeczytać. Wielu dawnych matematyków, fizyków, ludzi którzy dali podstawy dzisiejszej nauce byli ludźmi wierzącymi.

Obecnie też wielu cenionych naukowców jest wierzących.

 

 

To ,że w tamtych czasach naukowcy deklarowali się jako ludzie wierzący o niczym nie świadczy.,Po prostu wtedy kościół miał monopol na szkolnictwo i naukę,a na dodatek niewierzący naukowcy zostali zamieceni na osobną stertę i spaleni na stosach.,Kopernik był biskupem,ale to nie jest dowód ,że był wierzący,gdyż stanowisko biskupa nie jest zarezerwowane tylko dla ludzi wierzących.,Na przykład mam wątpliwości czy niechlubnej pamięci arcybiskup Józef Wesołowski był człowiekiem wierzącym ? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomek, to nie do Ciebie było... :)-nawiazywalo do wczorajszej dyskusji o smogu i dzisiejszej o seksie ;)

 

Ale sprytny jestes ;), ostatni akapit, niby obrona, ale naprawdę przyczynek do nowej dyskusji.. :)

no popacz, sam się zaorałem ;)

Na przykład mam wątpliwości czy niechlubnej pamięci arcybiskup Józef Wesołowski był człowiekiem wierzącym ? 

 

@mayor, przepraszam, ale wydaje mi się, że KK kojarzy Ci się wyłącznie z jednym tematem. Trochę to wygląda na obsesję... W dyskusjach o religii, prędzej czy później pojawia się ten temat.... Co on wnosi? 

 

Niemniej poruszyłeś ważny problem: przez wiele setek lat istniał uniwersalizm europejski. Wkład KK w rozwój nauki, cywilizacji i kultury europejskiej jest kluczowy i niezaprzeczalny. Podobnie jak judeo-chrześijańskie korzenie ustroju USA.

 

Dzisiaj z kolei w środowisku akademickim dominuje pogląd lewicowy światopoglądowo. Najbardziej w USA i Europie Zachodniej. Do tego stopnia, że blokuje się dyskurs naukowy i swobodę prowadzenia badań. 

Edited by Tomek z Wrocławia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mieszasz religię z nauką, antagonizujesz je na siłę, a nie ma między nimi żadnego konfliktu.

 

No urocze to . Nie było , nie ma i nie będzie oczywiście .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.