Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
irekm

Teorie spiskowe

Recommended Posts

1 minutę temu, mario1971 napisał(-a):

Rasputin? Dlaczego właśnie on?

Nooooo że tak powiem ........... nie mogę powiedzieć 

 

Znaczy się bo ma duży nos 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Paweł Bury. napisał(-a):

Nooooo że tak powiem ........... nie mogę powiedzieć 

 

Znaczy się bo ma duży nos 

Czyli jednak ludowy uzdrowiciel. Czym leczysz? 

 

A może jak ten prorok Piotrowski jesteś? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, MasterMind napisał(-a):

 

Tylko, że o tym nikt tu się kwieciście nie wypowiada, a ja bym chętnie posłuchał o tych spiskujących nietoperzach :P

 

Swoją drogą przypomina mi się Rick and Morty i wiewiórki:

 

 

 

 

Założyłem nowy temat o "czystych" teoriach spiskowych. Tego od covidu odseparować się nie da, przynajmniej w czasie krótszym (oby...), niż będzie trwać ta pandemia.


Pozdrawiam

Piotr

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, tarant napisał(-a):

 

Założyłem nowy temat o "czystych" teoriach spiskowych. Tego od covidu odseparować się nie da, przynajmniej w czasie krótszym (oby...), niż będzie trwać ta pandemia.

I bardzo dobrze, bo ten jest całkowicie zakażony 😋!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pisałem na komputerze, tam nie wyglądało to groźnie. Na telefonie ta epopeja mnie przeraziła . Więcej nie będę, obiecuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja, skoro juz można bez ograniczeń to wkleję Wam jeszcze długi ale wart przeczytania tekst niejakiego Defoliatora - polecam to konto na FB.

Moim zdaniem bardzo dobrze przedstawiona sytuacja, również dla tych którzy wietrzą spiski, zmowy i kwestionują wszystko co się robi - tu jest dość dobrze wytłumaczone dlaczego u jednych to działa a u nas nieszczególnie.

 

Non-stop naukowcy, lekarze, epidemiolodzy, publicyści naukowi, blogerzy, w tym i ja, jesteśmy oskarżani o to, że "pozamykalibyśmy ludzi w kagańcach i po piwnicach". Jest to paskudna nieprawda, kłamstwo i totalny odlot w kosmos. Wielokrotnie tutaj pisałem o tym, że mądre zarządzanie to zarządzanie takie, które unika i zgonów, i masowych hospitalizacji, i lockdownów. Najlepszym tego przykładem jest chociażby Norwegia.
Łączą wszystko co można:
- DDM,
- szczepienia,
- masowe testowanie,
- błyskawiczne reagowanie na ogniska (sprawne służby sanitarne),
- odpowiedzialność społeczną.
DDM to hamowanie epidemii bez lockdownu. Tylko z odpowiedzialności. Nie ma tego. 50-80% wzrostu na średnich kroczących (tydzień do tygodnia) świadczy o tym, że zachowujemy się skrajnie nieodpowiedzialnie. Tu nie chodzi o to aby się zamknąć w piwnicy. Tu chodzi o to aby ZMNIEJSZYĆ liczbę tych ryzykownych sytuacji. Tylko tyle. Zmniejszyć. Taka jest właśnie różnica między spadkiem epidemii, a wzrostem. Gdy sprawimy, że 10 osób w kolejnym tygodniu zarazi 9 osób to wygasimy epidemię w kraju. Bez zamykania się w bunkrach. Przecież to proste. Po to jest np DDM.
Szczepienia to wybieranie ścieżki bez lockdownu. Są nieprawdopodobnie skuteczną metodą hamowania epidemii, jej skali, jak skali jej skutków. Pewnie, że nie ograniczają w 100% transmisji, ale ją zmniejszają. Zgodnie z danymi różnych państwa świata skuteczność szczepień w ograniczaniu zakażeń przeciw Delcie wynosi ok. 80-90% w pierwszych miesiącach od zaszczepienia, a później spada ona w okolice 50% po 6 miesiącach od szczepienia. Zachowana jest jednak ochrona przed ciężkim przebiegiem, dzięki czemu nawet gdy fala jest spora, to nie wyłącza to systemu zdrowotnego, więc chroni go przed zapaścią i lockdownem. Nawet gdyby skuteczność szczepień wynosiła tylko 50% - to takie ścięcie zakażen to zbicie wzrostu o połowę! Przy wzroście nawet 80% tydzień do tygodnia mamy sytuację, w której 10 osób sprzedaje wirusa 18 kolejnym. Gdy ograniczymy liczbę zakażen o połowę to te 10 osób będzie sprzedawało tylko 9. Takie zbicie jest wystarczające aby fala pandemii zamiast przyspieszać zwyczajnie opadała, a wirus eradykował z danego terenu (https://pl.wikipedia.org/wiki/Eradykacja). No ale trzeba się szczepić. Sorry.
Trzecie dawki to również wybieranie rzeczywistości bez lockdownu: poprawiają tą skuteczność w ochronie przed zakażeniem 10-krotnie! Czyli pozwalają o ok 95% ściąć liczbę nowych zakażeń. Takie wyszczepienie społeczeństwa pozwoliłoby normalnie uniknąć jakichkolwiek lockdownów.
Przy skuteczności oscylującej w okolicach 50-80%, czyli bez tych trzecich dawek i w niewpełni wyszczepionym społeczenstwie jest to dalej możliwe aby lockdownu uniknąc, wystarczy jakoś się zachowywać z głową aby tego uniknąć, aby zmniejszyć o jakąś istotną ilość te zakażenia. Bez zamykania się w bunkrach. Używając mózgu.
Można zmienić potwornie dużo dbając o dystans, maseczki, wietrzenie i zmniejszenie liczby niepotrzebnych kontaktów w pomieszczeniach zamkniętych, a jeżeli już do nich dochodzi to zachowując odpowiednie standardy. Właśnie po to aby było bez lockdownu. Przecież tak to robią w Norwegii i wszystko działa. Przypominam to o czym pisaliśmy parę dni temu: Mówią, że maseczki mało skuteczne, ale nawet przy skuteczności 10% te 10 osób zamiast sprzedać wirusa 15 kolejnym sprzeda go 13-14 osobom... (to już spadek z 50% do ok 35% tempa wzrostu). Mówią, że dystans niepotrzebny. Nawet gdyby był skuteczny w 10%, to z 13-14 osób zrobi się ok 12 (a to już spadek z 50% na 20%). Mówią, że rezygnacja z niepotrzebnych widzeń czy powroty z biur na pracę zdalną niepotrzebne. Gdyby zminimalizować jedynie o 1/4 ilość kontaktów to statystycznie o tyle właśnie mniej razy będzie dochodziło do zakażeń. Czyli z 12 zakażonym osób zrobi się 9... a wtedy z 50% zrobi się -10% (UJEMNY trend) i mamy hamowanie epidemii, zamiast jej wzrost. A to tylko 1/4 mniej kontaktów, maseczki i dystans.
Kolejna sprawa testy czyli kolejna metoda na to by oddalić lockdown. Regularne testowanie szybkimi testami antygenowymi celem wyłapywania osób aktywnie zarażających innych ma OGROMNY sens w kierunku ograniczania rozprzestrzeniania się koronawirusa, a dane na temat ich skuteczności w wyłapywaniu zarażających są najlepszym dowodem na to, że wprowadzenie takiego testowania do miejsc pracy, w przestrzeń publiczną, do szkół itd. pozwola bardzo skutecznie zahamować przyrost liczby zakażeń ograniczając tym samym bardzo mocno ryzyko zarażenia kolejnych osób, nie tylko ratując wielu ludziom życie, ale i zwyczajnie oddalając widmo lockdownów. Mniejsza skala transmisji = mniejsza presja na system ochrony zdrowia. Jeżeli spoleczenstwo nie chce się hamować to trzeba testować. Masowo. Innych metod niż hamowanie transmisji na przerwanie przyrostu wykładniczego zakażonych nie ma.
Wiele państw na świecie właśnie dzięki masowemu testowaniu i wyłapywaniu przypadków w sposób bardzo sprawny mogło wręcz pozwolić sobie na długotrwałe otwarcia bez ryzyka wykładniczego rozpędzania pandemii. Masowe testowanie jest nie tylko skuteczne w wyłapywaniu zakażonych, ale ma wielki sens tak w ratowaniu życia, zdrowia, jak i gospodarki. Oczywiście w połączeniu ze sprawnymi służbami sanitarnymi.
Nie! Nie trzeba lockdownu! Da się bez - wystarczy odpowiedzialność, myślenie i łączenie kropek ze sobą. Przestańcie rozsiewać ten mit, że chcę wszystkich zamykać. Albo, że naukowcy, lekarze chcą. Nie. Ja chcę byśmy mogli poradzić sobie z wirusem, który jest przecież banalny w swojej istocie działania. Niby takim inteligentnym gatunkiem jesteśmy, ale jakoś najwyraźniej nam nie klika, że można bez lockdownu i bez zgonów. Przerasta nas wiedza z książki do biologii i rozdział o wirusach dla 12 latków na temat przenoszenia drogą kropelkową - skoro nie potrafimy działać tak by jej unikać. Da się, ale nie waleniem głową w beton, nie wypieraniem wirusa i udawaniem, że go nie ma, a tym bardziej napadaniem na ludzi, którzy o tym piszą imputując im nieprawdę, że chcą wszystkich zamykać po bunkrach i piwnicach. SORRY. Tym sposobem sobie z wirusem nie poradzicie tylko będziecie się z nim użerać jak kretyńska mucha waląca głową w szybkę obok otwartego okna. Czysty debilizm.
DDM, szczepienia, testy, rozsądek i odpowiedzialność. Da się bez lockdownu, ale jak nie chcecie lockdownu to nie można robić wszystkiego aby byl jedyną opcją na uratowanie sytuacji. Albo, albo.
Lockdown jest narzędziem ostatecznym i prymitywnym, stosowanym wtedy gdy nie ma już innego wyjścia by uniknąć tragedii zapaści systemu ochrony zdrowia. Gdy jest wymagany to oznacza to tylko tyle, że organizacja zawiodła. Wszyscy naukowcy naciskają na stosowanie takich rozwiązań by nigdy nie był potrzebny. Po to właśnie już w LUTYM 2020 (1.5 roku temu!!!!) były te apele o masowe testy, o skuteczne i błyskawiczne wyłapywanie objawowych i bezobjawowych roznosicieli (by przerwać transmisje wirusa), i o DDM. Po to aby uniknąć nie tylko lockdownów i zabójstwa gospodarki, zabicia systemu zdrowia, który nie będzie wtedy zdolny do udzielenia pomocy komukolwiek, ale i przede wszystkim po to by skutecznie WYELIMINOWAĆ WIRUSA ZE SPOŁECZEŃSTWA. By wrócić do normalności - jak ktoś tego nie rozumie to zwyczajnie jest oderwany od rzeczywistości.
Gdy dojdzie do zamknięcia to nie jest to wina WHO, nie jest to wina Defoliatora, nie jest to wina lekarzy i ratowników, epideimologów, ani nawet samego wirusa. Jak to powiedział dyrektor wykonawczy Programu Zagrożeń Zdrowotnych Światowej Organizacji Zdrowia, dr Ryan: "Covid-19 rzucił nas na kolana nie dlatego, że wirus jest sprytny, ale dlatego, że my jesteśmy głupi".
Właśnie tak: wirus rzuca nas na kolana bo jesteśmy głupi, a nie bo epidemiolodzy marzą o kagańcach, a WHO odbieraniem nam wolności i depopulowaniem szczepionkami. Żaden "rząd światowy" nie chce sprowadzać na nas wielkiego resetu. To co się dzieje to tylko i wyłącznie "wielkopomne" dzieło wszechobecnej głupoty i biegającego za nią populizmu liczącego na głosy...
Deal with it.
--
Gdybyś zechciał wesprzeć działalność Defoliatora i wspomóc tworzenie jego treści, założyłem Patronite. Dzięki za wsparcie:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Profesor Piotr Kuna antenie Polsat:

https://m.facebook.com/watch/?v=1057400225031803

 

2 godziny temu, Bugs napisał(-a):

Najlepszym tego przykładem jest chociażby Norwegia.

???

Znajomi Norwedzy cieszą się, że kończą trzymać ten dystans 2m. Wracają do swoich normalnych 4m ;)

Edited by hezio

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Bugs napisał(-a):

A ja, skoro juz można bez ograniczeń to wkleję Wam jeszcze długi ale wart przeczytania tekst niejakiego Defoliatora - polecam to konto na FB.

Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Realia są takie, że jedynie dyktatury i tego typu systemy radzą sobie w imponujący sposób z epidemiami. Stare i skuteczne sposoby rodem ze Średniowiecza działają najskuteczniej. Na "odpowiedzialność społeczną" raczej bym nie liczył. Bajki typu Singapur, Norwegia są fajne ale realia są takie, że zarówno niezaszczepieni jak zaszczepieni i to dosłownie wszyscy będą mogli się sprawdzić w te klocki dlatego, że końcowa krzywa spadkowa epidemii startuje z wysokiego poziomu by opaść w ten czy inny dla testowanych przez wirusa sposób.

 

Proste przypadki są banalne ale weźmy  kogoś kto najpierw był dwukrotnie zaszczepiony i po np. 3 miesiącach od przyjęcia drugiej dawki zostaje przeczołgany przez wirusa czyli ląduje w szpitalu. Na dokładkę, dla podniesienia poziomu trudności otrzymał szczepionkę mRNA.

 


Nie noszę zegarków do zegarmistrza, to takie staroświeckie. Psuję je sam...

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, Maciej72 napisał(-a):

Ktoś tu mi kiedyś tłumaczył łopatą, że wałki w środowisku lekarskim na covidzie, nie istniały, albo dotyczyło to w niewielkim stopniu Narodowego:

 

https://nczas.com/2021/10/18/lekarska-zyla-zlota-rekordzista-w-pile-zarobil-milion-zlotych-w-rok-fortuna-na-dodatki-covidowe/

 

ciekawe jakie będzie teraz wytłumaczenie.

Maciej72, tłumaczyłem Ci już - maksymalny dodatek covidowy dla jednego medyka ( nie tylko lekarzy ale też ratowników i pielęgniarek ) wynosił 15tys brutto miesięcznie i to nie znaczy że wszyscy tyle dostawali. Dla większości zaczęły się w listopadzie 2020 ( we wrześniu i październiku były znacznie mniejsze) a skończyły w czerwcu tego roku. Jak ktoś zarobił bańkę w 2020 to nie na covidach tylko na wysokospecjalistycznych i wysokopłatnych procedurach które najwyraźniej jako jeden z nielicznych potrafi robić i zapewne przyniosło to szpitalowi zyski w postaci wielokrotności tego miliona. Dlaczego taki zarobek u bankiera albo innego biznesmena, że o np. spółkach państwowych nie wspomnę,  nie budzi takich emocji?

Nie jest prawdą że dodatki covidowe kosztowały dyrektora 25mln bo nigdzie nie pochodziły z budżetu szpitala tylko bezpośrednio z NFZ, jako dodatkowe środki, żaden szpital nie wydał na nie ani złotówki.

Koledzy już się tu podniecali tym milionerem.

Edited by Bugs

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, Bugs napisał(-a):

Maciej72, tłumaczyłem Ci już - maksymalny dodatek covidowy dla jednego medyka ( nie tylko lekarzy ale też ratowników i pielęgniarek ) wynosił 15tys brutto miesięcznie i to nie znaczy że wszyscy tyle dostawali. Dla większości zaczęły się w listopadzie 2020 ( we wrześniu i październiku były znacznie mniejsze) a skończyły w czerwcu tego roku. Jak ktoś zarobił bańkę w 2020 to nie na covidach tylko na wysokospecjalistycznych i wysokopłatnych procedurach które najwyraźniej jako jeden z nielicznych potrafi robić i zapewne przyniosło to szpitalowi zyski w postaci wielokrotności tego miliona. Dlaczego taki zarobek u bankiera albo innego biznesmena, że o np. spółkach państwowych nie wspomnę,  nie budzi takich emocji?

Nie jest prawdą że dodatki covidowe kosztowały dyrektora 25mln bo nigdzie nie pochodziły z budżetu szpitala tylko bezpośrednio z NFZ, jako dodatkowe środki, żaden szpital nie wydał na nie ani złotówki.

Koledzy już się tu podniecali tym milionerem.

Nie mówię o jaraniu się milionem. 
Dyrektor delikatnie mówi o patologii, gdzie 77% budżetu wydawane jest na PENSJE

 

„Taka struktura, w której lwią część budżetu pochłaniają płace oznacza, że brakuje pieniędzy na pozostałe niezbędne wydatki – leki, zakup nowszego sprzętu, utrzymanie placówki w czystości, itp.” 

 

A przyczyną jest bajzel związany z COVID- em i maksymalne dojenie systemu.

Jako przykład podam panią Doktor, która odmówiła w państwowym szpitalu, zbadania pacjenta bez testu covid. 
w prywatnej praktyce, po godzinach, taka przyjemność, bez pytania o test,  kosztowała 400 zł i to bez problemu ze strony Pani Doktor.

Ale kończę, ten temat bez odzewu, bo mam wykupioną prywatną wizytę u lekarza, u której szpitalny termin to 5 lat.

 

Edited by Maciej72

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dyrektor nie mówi czym ta patologia jest spowodowana - wynagrodzenia są za wysokie, ilość pracowników za duża czy przychody szpitala zbyt niskie?
Dobrze że jest ta prywata bo za to co państwo ma do zaproponowania z Twoich składek i podatków czekałbyś 10 lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problemem tzw szpitali publicznych jest, że są publiczne. Jedyną dobrze działającą instytucją publiczną jest dom publiczny 😁. Natomiast wszystko inne publiczne czyli państwowe czyli niczyje działa do d*py. W przypadku szpitali kłopoty są dwojakiego pochodzenia :

1.teoretycznie szpital ma działać jak firma, nie przynosić strat,może nawet zarabiać, dobrze leczyć ludzi. Ma nawet tzw radę społeczną (niby nadzorczą), która jest obsadzona ciołkami z samorządu niemającymi bladego pojęcia o ochronie zdrowia. Szkopuł w tym, że taki szpital jest zdany na łaskę monopolisty płatnika czyli NFZ-zero konkurencji, stawki za usługi ustala NFZ, a nawet określa szpitalowi zakres tego co szpital może robić. 

2.organem założycielskim takiego szpitala czyli niby-właścicielem jest samorząd :powiat, miasto czy urząd marszałkowski. I taki jak ja to nazywam sołtys czy inny wójt mianuje dyrektora szpitala, który ma mniej do gadania niż Żyd za okupacji. Dostaje w pakiecie różnych szwagrów, kolegów z podstawówki i córki lesniczego do zatrudnienia. Gdzie? Oczywiście w administracji, bo przecież nie na kardiochirurgii. 

I taki dyrektor musi utrzymać szpital z tego co dostanie z NFZ. Pół biedy jeśli samorząd jest majętny, zazwyczaj miasto, to jeszcze dokłada. Ale jeśli jest to powiat to niestety lipa, bo powiaty to taki pan z gołą d*pą. 

 

Są dwa wyjścia z tej sytuacji:

A.rozbić monopol NFZ - nierealne

B. sprywatyzować szpitale, żeby pozbawić wpływu samorządowców. Żeby wreszcie to były miejsca gdzie się leczy ludzi a nie tzw miejsca pracy dla lokalnego elektoratu. W takiej sytuacji, nawet przy tym płatniku jakim jest NFZ można prowadzić dobrze szpital, czego przykładem są niepubliczne szpitale mające kontrakt z NFZ. Tam nie zatrudnia się niepotrzebnych ludzi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, Maciej72 napisał(-a):

Nie mówię o jaraniu się milionem. 
Dyrektor delikatnie mówi o patologii, gdzie 77% budżetu wydawane jest na PENSJE

 

 

Macieju drogi. Ponad 70% na pensje  placówki medyczne wydawały już ładnych parę lat przed Covidem. Wynika to z konieczności przebjania płac ze względu na drastycznie zbyt małą podaż pracowników. Jeśli nie masz odpowiedniej ilości fachowców w danej dziedzinie i chcesz ich przekonać do pracy sporo ponad standardowy wymiar to np. za prace razy 2  czasowo musisz im zapłacić nie razy 2 a razy 4-6......... czyli nie jak dwóm pracownikom a jak czterem czy więcej. Możesz też nie zapłacić i zamknąć,  odział, przychodnię, szpital co tam wolisz. dziś ciężko znaleźć pracownika na SOR  na dyżur i za 10 000 zł za jeden.  Wielu nie wierzy, ale ekarz też człowiek. CO mu z kasy jak traci normalne życie i wielu woli w sobotę zostać z dziećmi i nie zarobić tych rzeczywiście dużych pieniędzy. I co robi dyrektor - daje jeszcze więcej bo MUSI. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, loco50 napisał(-a):

sprywatyzować szpitale, żeby pozbawić wpływu samorządowców. Żeby wreszcie to były miejsca gdzie się leczy ludzi a nie tzw miejsca pracy dla lokalnego elektoratu. W takiej sytuacji, nawet przy tym płatniku jakim jest NFZ można prowadzić dobrze szpital, czego przykładem są niepubliczne szpitale mające kontrakt z NFZ. Tam nie zatrudnia się niepotrzebnych ludzi. 

 

Ale zdajesz sobie sprawe. że to ograniczy dostęp do opieki u większośći obywateli ?

Będzie podobnie jak w USA.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego? Mówię o prywatyzacji organizacji funkcjonowania szpitali a nie o zmianie sposobu płatności. Dla pacjenta nic się nie zmieni bo płatnikiem będzie nadal NFZ. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzeba by jeszcze stworzyć takie warunki, żeby lekarze z zachodu woleli pracować w Polsce. Chyba utopia?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie trzeba nam lekarzy z zachodu. Trzeba zatrzymać swoich. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
58 minut temu, Adi napisał(-a):

 

Macieju drogi. Ponad 70% na pensje  placówki medyczne wydawały już ładnych parę lat przed Covidem. Wynika to z konieczności przebjania płac ze względu na drastycznie zbyt małą podaż pracowników. Jeśli nie masz odpowiedniej ilości fachowców w danej dziedzinie i chcesz ich przekonać do pracy sporo ponad standardowy wymiar to np. za prace razy 2  czasowo musisz im zapłacić nie razy 2 a razy 4-6......... czyli nie jak dwóm pracownikom a jak czterem czy więcej. Możesz też nie zapłacić i zamknąć,  odział, przychodnię, szpital co tam wolisz. dziś ciężko znaleźć pracownika na SOR  na dyżur i za 10 000 zł za jeden.  Wielu nie wierzy, ale ekarz też człowiek. CO mu z kasy jak traci normalne życie i wielu woli w sobotę zostać z dziećmi i nie zarobić tych rzeczywiście dużych pieniędzy. I co robi dyrektor - daje jeszcze więcej bo MUSI. 

Mówisz o sytuacji, kiedy starzy wyjadacze ze specjalizacjami, blokują młodych rezydentów, aby utrzymać monopol na swoje usługi ? 

Jak jest 2 specjalistów szpital, to walą stawki w komin, bo wiedzą, że nie ma konkurencji i SKUTECZNIE dbają, aby ta konkurencja, za szybko się nie pojawiła. 
A potem szantażowanie dyrektorów, przez „biednych” specjalistów,

Potem napiszecie, że to wyjątkowa sytuacja i tylko na Narodowym, a to niestety prawdziwa patologia w naszych szpitalach.

Szpitalami rządzą lekarze, a nie dyrektorzy, oni trzymają się codziennie za spodnie ze strachu, aby fachowiec nie strzelił mu focha.
Nie zaglądam nikomu w kieszeń, problem polega kiedy tworzy się system, prawie mafijny, który skutecznie ogranicza konkurencję i powoduje, że przepłacamy kosmiczne pieniądze. 

Edited by Maciej72

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczy że lekarze i pielęgniarki z Polski będą chcieli pracować w Polsce.
Maciej72, powielasz urban legends po tych którym się nie chciało i zrzucają winę na zły system i złych starszych kolegów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Macieju, sytuacja wygląda tak, że nie ma specjalistów na rynku. Tak jak napisał Bugs to są legendy. W tej chwili dyrektorzy podkupują sobie specjalistów, zwłaszcza zabiegowców bo ich po prostu nie ma. Młodzi lekarze nie garną się do chirurgii czy ortopedii. Miejsca rezydenckie są wolne. Po cholerę tyrać przy stole, martwić się jak coś się zes...a, brać odpowiedzialność i ciągać się po sądach. Dermatologia czy med. rodzinna jest oblegana. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodam jeszcze że żeby zostać takim specjalistą który będzie rozchwytywany i będzie zarabiał majątek to nie wystarczy przez 6 lat przychodzić do pracy 8-15 i pozwalać się uczyć.
Potrzeba dużo więcej czasu, zaangażowania, predyspozycji psychofizycznych które nie każdy posiada i w ostateczności naprawdę trudne ( i dobrze opłacane przez NFZ ) rzeczy trzeba robić bardzo dobrze - inaczej jest się przeciętniakiem lub frustratem narzekającym że mu nie dali.
Jak zresztą w każdym innym zawodzie, sporcie czy branży.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Maciej72 napisał(-a):

Mówisz o sytuacji, kiedy starzy wyjadacze ze specjalizacjami, blokują młodych rezydentów, aby utrzymać monopol na swoje usługi ? 

Jak jest 2 specjalistów szpital, to walą stawki w komin, bo wiedzą, że nie ma konkurencji i SKUTECZNIE dbają, aby ta konkurencja, za szybko się nie pojawiła. 
A potem szantażowanie dyrektorów, przez „biednych” specjalistów,

Potem napiszecie, że to wyjątkowa sytuacja i tylko na Narodowym, a to niestety prawdziwa patologia w naszych szpitalach.

Szpitalami rządzą lekarze, a nie dyrektorzy, oni trzymają się codziennie za spodnie ze strachu, aby fachowiec nie strzelił mu focha.
Nie zaglądam nikomu w kieszeń, problem polega kiedy tworzy się system, prawie mafijny, który skutecznie ogranicza konkurencję i powoduje, że przepłacamy kosmiczne pieniądze. 


Nie, mówię o tym, że kilka razy za mało ludzi studiuje medycynę, kilka razy za mało ją kończy. Na wiele specjalizacji nie ma chętnych….

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli usługa medyczna jest obecnie  jak posiadanie Rolexa. Długo czekasz a jak nie chcesz czekać - słono płacisz. No to podziękujcie temu rządowi który w każdej swojej kadencji rzucał lekarzy na pożarcie swojemu elektoratowi. „ Niech jadą….” To pojechali .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.