Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość

Pogadajmy o samochodach :-)

Rekomendowane odpowiedzi

5 minut temu, Krakus1 napisał(-a):

Owszem , tylko można to zabezpieczyć inaczej , jak w Audi , mianowicie zmiana pozycji fotela z 1 na 2 lub na odwrót, odbywa się pod warunkiem stałego naciskania przycisku nr 1 lub 2  aż do zakończenia procedury , wtedy w każdej chwili możesz to przerwać i wrócić do poprzedniej pozycji

Tak jest w Volvo, chyba...

 


"Człowiek tyle jest wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje." Marek Aureliusz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem fanem tego nowego wzornictwa BMW. U mnie w hierarchii oceny samochodu jest deska rozdzielcza. A to BMW jest przez te ekrany (kształt, zestawienie) dla mnie nie do zaakceptowania. Panoramic Vision kupuje, bo to dobry i pomysł i przyjemnie wygląda. Nawet ta kierownica jest brzydko zaprojektowana moim zdaniem. Naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy tworzą nowe modele BMW :(

Edytowane przez Buczo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Buczo napisał(-a):

Nie jestem fanem tego nowego wzornictwa BMW.

Za to w Chinach się podoba, a tam idzie 45% produkcji. Premiera światowa G70 po lifcie była w Pekinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Autor1984 napisał(-a):

Tak jest w Volvo, chyba...

w BMW też kiedyś tak było 😅

17 godzin temu, Buczo napisał(-a):

Nie jestem fanem tego nowego wzornictwa BMW. U mnie w hierarchii oceny samochodu jest deska rozdzielcza. A to BMW jest przez te ekrany (kształt, zestawienie) dla mnie nie do zaakceptowania. Panoramic Vision kupuje, bo to dobry i pomysł i przyjemnie wygląda. Nawet ta kierownica jest brzydko zaprojektowana moim zdaniem. Naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy tworzą nowe modele BMW :(

ogólnie tak, racja ale pamiętam chyba "auto, motor i sport" gdzie zestawiono e65 z w MB S W220, A8 D3 - przecież idrive i cała architektura wnętrza zbierała takie opinie że lepiej nie mówić. E63? to samo. E60? Ochrzczono od razu "kasztanem". A jednak ludzie nie omijali salonów i sprzedaż szła całkiem całkiem co widać po latach na drogach i ilości np e60. Pierwsza X6? też wszyscy się nabijali z tego dziwolonga. Ile dzisiaj mamy SUVów czy raczej SAVów qp na rynku różnych producentów? Można ich nie rozumieć ale na końcu liczy się ilość sprzedanych samochodów a tutaj wychodzą na swoje. Rynek w Chinach swoje ale na naszym rynku z marek premium BMW jest na czele przed MB i Audi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, mroova napisał(-a):

Za to w Chinach się podoba, a tam idzie 45% produkcji. Premiera światowa G70 po lifcie była w Pekinie.

Z tymi Chinami to się już niedługo Niemcy mocno przejadą. Chińczycy to dumny naród, za moment będą już tam mieć tak luksusowe i dobrej jakości auta, że zaczną kupować swoje. I wtedy zobaczymy gdzie będą Niemcy z ich skoncentrowaniem się na tamtejszym rynku. Zresztą, ich strategia już się sypie, vide: gigantyczne zwolnienia w Volkswagenie. Myśleli że będą im śrubki Chińczycy skręcać, a oni im wysoką technologię sprzedawać. No to się doczekają. 

Edytowane przez beniowski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, beniowski napisał(-a):

Z tymi Chinami to się już niedługo Niemcy mocno przejadą. Chińczycy to dumny naród, za moment będą już tam mieć tak luksusowe i dobrej jakości auta, że zaczną kupować swoje. I wtedy zobaczymy gdzie będą Niemcy z ich skoncentrowaniem się na tamtejszym rynku. Zresztą, ich strategia już się sypie, vide: gigantyczne zwolnienia w Volkswagenie. Myśleli że będą im śrubki Chińczycy skręcać, a oni im wysoką technologię sprzedawać. No to się doczekają. 

Zwolnienia w VW, jak również ekspansja chińskich produktów, to w dużej mierze skutek utopijnej wizji związanej przede wszystkim z polityką energetyczną UE. Ta doprowadziła m.in. do ogromnego wzrostu kosztów produkcji. Do tego dochodzą marże na elektrykach, które są wręcz "komiczne", przez co całe zakłady stają się nierentowne.

Doszły również cła importowe nakładane przez USA, co dodatkowo uderza w rentowność niemieckich produktów. Tak naprawdę wszystkie te elementy nakładają się na siebie i tworzą dokładnie ten problem, o którym piszesz.

W rezultacie przeciętny Moller czy Kowalski coraz częściej może dojść do wniosku, że zamiast niemieckiego elektryka kupi samochód chiński - szczególnie jeśli za niższą cenę dostanie lepsze wyposażenie i porównywalną jakość. Pchanie się w tę przepaść, jak widać, cały czas postępuje, więc trudno się dziwić, że jeżeli ktoś założył sobie pętlę na szyję, a następnie sam zaczyna odsuwać krzesło, na którym stoi, to za chwilę może zabraknąć mu oddechu.

Co do dumy Chińczyków - tu jednak byłbym ostrożniejszy. Owszem, jeżeli będą produkowali doskonałe i dopracowane samochody, z pewnością coraz więcej Chińczyków zacznie kupować własne marki. Ale samochód to również prestiż i marka, a tego nie buduje się w kilka lat.

Niemieckie marki wypracowywały swoją pozycję przez dziesięciolecia. Możesz założyć najlepszy chiński zegarek na świecie, ale jeżeli nikt nie rozpoznaje jego marki, to w określonych środowiskach nadal nie będzie miał takiej wartości jak produkt marki, która ma za sobą dekady historii i prestiżu. 

Dlatego moim zdaniem Chińczycy mogą bardzo szybko dogonić Niemców technologicznie i jakościowo, ale znacznie trudniej będzie im odebrać niemieckim markom pozycję. 

Czytam właśnie, że w segmencie klasy Mercedesa S i BMW 7 mocno w Chinach namieszało Maextro S 800.

Edytowane przez Autor1984

"Człowiek tyle jest wart, ile warte są sprawy, którymi się zajmuje." Marek Aureliusz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dlaczego piszesz w czasie przyszłym? 😉 Przecież wszystkie kłopoty niemieckich koncernów które widzimy od miesięcy sa właśnie przez załamanie rynku w Chinach 

edit

na naszym runku Chińczyki mocno zachwiały rynkiem aut używanych w okolicach 100 tys zł- ryzyko kupienia nastoletniego niemca vs nowego Chinczyka z gwarancją - jak widać często wygrywa w starciu "używany prestiż" vs spokój sumienia. Jeśli się nie mylę to Porsche zanotowało 90% sprzedaży w dół w Chinach? Tam gdzie Tycan miał być hitem, ludzie wolą kupić coś innego. Audi jakiś czas temu robiło zamieszanie z oznaczeniami swoich modeli spalinowych vs elektrycznych a w Chinach poszło jeszcze dalej - nie ma tam 4 pierścieni - czyli w sumie nawet chcą zerwać z swoim logotypem na który pracowali od czasów Auto Union. Pojęcie kupowania prestiżu jest chyba bardziej płynne niż się wydaje a w przypadku Chin wchodzi w pojedynek z "kupowaniem rodzimej produkcji". Niemcy nauczyli ich jak produkować auta, dzisiaj Chiny robią swoje w ten sam sposób jak produkują auta "niemieckie". Wizerunek w konkretnych kręgach -ok, racja ale tutaj znowu można wziąć Porsche jako przykład - 2 razy firmę przed bankructwem ratowali ludzie, których wcześniej nie było stać na 911 - Boxter i Cayenne. Klienci Cayenne może i od zawsze byli majętni ale jednak SUV wtedy nie był synonimem luksusu tak jak sportowy samochód czy wielka limuzyna a Cayenne nie było rywalem dla Range którym woziła się królowa Elżbieta. Prestiż Porsche nie uratował. Dzisiaj też nie ratuje

Edytowane przez trollu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dlaczego piszesz w czasie przyszłym?  Przecież wszystkie kłopoty niemieckich koncernów które widzimy od miesięcy sa właśnie przez załamanie rynku w Chinach 
edit
na naszym runku Chińczyki mocno zachwiały rynkiem aut używanych w okolicach 100 tys zł- ryzyko kupienia nastoletniego niemca vs nowego Chinczyka z gwarancją - jak widać często wygrywa w starciu "używany prestiż" vs spokój sumienia. Jeśli się nie mylę to Porsche zanotowało 90% sprzedaży w dół w Chinach? Tam gdzie Tycan miał być hitem, ludzie wolą kupić coś innego. Audi jakiś czas temu robiło zamieszanie z oznaczeniami swoich modeli spalinowych vs elektrycznych a w Chinach poszło jeszcze dalej - nie ma tam 4 pierścieni - czyli w sumie nawet chcą zerwać z swoim logotypem na który pracowali od czasów Auto Union. Pojęcie kupowania prestiżu jest chyba bardziej płynne niż się wydaje a w przypadku Chin wchodzi w pojedynek z "kupowaniem rodzimej produkcji". Niemcy nauczyli ich jak produkować auta, dzisiaj Chiny robią swoje w ten sam sposób jak produkują auta "niemieckie". Wizerunek w konkretnych kręgach -ok, racja ale tutaj znowu można wziąć Porsche jako przykład - 2 razy firmę przed bankructwem ratowali ludzie, których wcześniej nie było stać na 911 - Boxter i Cayenne. Klienci Cayenne może i od zawsze byli majętni ale jednak SUV wtedy nie był synonimem luksusu tak jak sportowy samochód czy wielka limuzyna a Cayenne nie było rywalem dla Range którym woziła się królowa Elżbieta. Prestiż Porsche nie uratował. Dzisiaj też nie ratuje
Spokój sumienia kupując chińczyka? Odważna teza
Poza tym, że to auto jest nowe (nikt wcześniej nim nie jeździł) i ciut tańsze od europejskich marek, ja nie widzę pozytywów.

..."Wszys­tko jest możli­we. Niemożli­we po pros­tu wy­maga więcej cza­su"... Dan Brown

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, Autor1984 napisał(-a):

Niemieckie marki wypracowywały swoją pozycję przez dziesięciolecia. Możesz założyć najlepszy chiński zegarek na świecie, ale jeżeli nikt nie rozpoznaje jego marki, to w określonych środowiskach nadal nie będzie miał takiej wartości jak produkt marki, która ma za sobą dekady historii i prestiżu. 

Patrząc na to co się dzieje na świecie, to powiedziałbym, że w świecie samochodów spalinowych na pewno. Ale jak popatrzymy na rynek elektryków to Niemcy są daleko z tyłu za Chińczykami. To co dawało Europejczykom przewagę techniczną w spalinowych ma bardzo niewielkie znaczenie w "świecie elektryków". A Chiny idą w elektryki...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Autor1984 napisał(-a):

Zwolnienia w VW, jak również ekspansja chińskich produktów, to w dużej mierze skutek utopijnej wizji związanej przede wszystkim z polityką energetyczną UE. Ta doprowadziła m.in. do ogromnego wzrostu kosztów produkcji. Do tego dochodzą marże na elektrykach, które są wręcz "komiczne", przez co całe zakłady stają się nierentowne.

Doszły również cła importowe nakładane przez USA, co dodatkowo uderza w rentowność niemieckich produktów. Tak naprawdę wszystkie te elementy nakładają się na siebie i tworzą dokładnie ten problem, o którym piszesz.

W rezultacie przeciętny Moller czy Kowalski coraz częściej może dojść do wniosku, że zamiast niemieckiego elektryka kupi samochód chiński - szczególnie jeśli za niższą cenę dostanie lepsze wyposażenie i porównywalną jakość. Pchanie się w tę przepaść, jak widać, cały czas postępuje, więc trudno się dziwić, że jeżeli ktoś założył sobie pętlę na szyję, a następnie sam zaczyna odsuwać krzesło, na którym stoi, to za chwilę może zabraknąć mu oddechu.

Co do dumy Chińczyków - tu jednak byłbym ostrożniejszy. Owszem, jeżeli będą produkowali doskonałe i dopracowane samochody, z pewnością coraz więcej Chińczyków zacznie kupować własne marki. Ale samochód to również prestiż i marka, a tego nie buduje się w kilka lat.

Niemieckie marki wypracowywały swoją pozycję przez dziesięciolecia. Możesz założyć najlepszy chiński zegarek na świecie, ale jeżeli nikt nie rozpoznaje jego marki, to w określonych środowiskach nadal nie będzie miał takiej wartości jak produkt marki, która ma za sobą dekady historii i prestiżu. 

Dlatego moim zdaniem Chińczycy mogą bardzo szybko dogonić Niemców technologicznie i jakościowo, ale znacznie trudniej będzie im odebrać niemieckim markom pozycję. 

Czytam właśnie, że w segmencie klasy Mercedesa S i BMW 7 mocno w Chinach namieszało Maextro S 800.


Nie mieszałbym w to polityki energetycznej EU bo niemiecka polityka energetyczna a unijna polityka energetyczna to dwie różne sprawy.

Niemcy zamknęli atom, oparli się na rosyjskim gazie i mają gospodarkę nastawioną na eksport - są beneficjentami świata, którego już nie ma.

Do tego doszła chciwość i krótkowzroczność z przenoszeniem produkcji do Chin, której wymogiem jest joint-venture i transfer technologii.

 

Przepis na katastrofę.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Autor1984 napisał(-a):

Zwolnienia w VW, jak również ekspansja chińskich produktów, to w dużej mierze skutek utopijnej wizji związanej przede wszystkim z polityką energetyczną UE. Ta doprowadziła m.in. do ogromnego wzrostu kosztów produkcji. Do tego dochodzą marże na elektrykach, które są wręcz "komiczne", przez co całe zakłady stają się nierentowne.

Doszły również cła importowe nakładane przez USA, co dodatkowo uderza w rentowność niemieckich produktów. Tak naprawdę wszystkie te elementy nakładają się na siebie i tworzą dokładnie ten problem, o którym piszesz.

W rezultacie przeciętny Moller czy Kowalski coraz częściej może dojść do wniosku, że zamiast niemieckiego elektryka kupi samochód chiński - szczególnie jeśli za niższą cenę dostanie lepsze wyposażenie i porównywalną jakość. Pchanie się w tę przepaść, jak widać, cały czas postępuje, więc trudno się dziwić, że jeżeli ktoś założył sobie pętlę na szyję, a następnie sam zaczyna odsuwać krzesło, na którym stoi, to za chwilę może zabraknąć mu oddechu.

Co do dumy Chińczyków - tu jednak byłbym ostrożniejszy. Owszem, jeżeli będą produkowali doskonałe i dopracowane samochody, z pewnością coraz więcej Chińczyków zacznie kupować własne marki. Ale samochód to również prestiż i marka, a tego nie buduje się w kilka lat.

Niemieckie marki wypracowywały swoją pozycję przez dziesięciolecia. Możesz założyć najlepszy chiński zegarek na świecie, ale jeżeli nikt nie rozpoznaje jego marki, to w określonych środowiskach nadal nie będzie miał takiej wartości jak produkt marki, która ma za sobą dekady historii i prestiżu. 

Dlatego moim zdaniem Chińczycy mogą bardzo szybko dogonić Niemców technologicznie i jakościowo, ale znacznie trudniej będzie im odebrać niemieckim markom pozycję. 

Czytam właśnie, że w segmencie klasy Mercedesa S i BMW 7 mocno w Chinach namieszało Maextro S 800.

Myślę że to się stanie szybciej niż nam się wydaje, tj. że Chińczycy zaczną wspierać i wybierać swoje marki kosztem tych zachodnich, nawet luksusowych. Mój kumpel robi biznesy w Chinach i jak kilka lat temu jeszcze np. taki iPhone był wyznacznikiem pewnej pozycji, tak teraz dumnie noszą Xiaomi czy inne Oppo - w samochodach myślę będzie podobnie. Może trochę wolnej, ale to się stanie wkrótce. 
 

Byłem w tym roku na urlopie w Uzbekistanie: można powiedzieć mały, niewiele znaczący rynek. Ale naprawdę jak patrzyłem na nowe auta, to praktycznie wszystkie to były Chińczyki, w tym najdroższe i największe SUVy, którymi jeździli ludzie wyglądający na zamożnych. Merca klasy S widziałem dosłownie jednego, z Audi może jedno Q5. Reszta - Chiny, Chiny, Chiny. 

Edytowane przez beniowski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, beniowski napisał(-a):

Byłem w tym roku na urlopie w Uzbekistanie: można powiedzieć mały, niewiele znaczący rynek. Ale naprawdę jak patrzyłem na nowe auta, to praktycznie wszystkie to były Chińczyki, w tym najdroższe i największe SUVy, którymi jeździli ludzie wyglądający na zamożnych. Merca klasy S widziałem dosłownie jednego, z Audi może jedno Q5. Reszta - Chiny, Chiny, Chiny. 

Kolega z pracy był w tym roku w Chinach. Tym co go uderzyło najbardziej była cisza na ulicach - w miastach dominują elektryki i to chińskie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Porsche w Chinach w pierwszym półroczu dostarczyło  14,5 tysiąca aut, o 32% mniej rok do roku.  

Screenshot_20260906_142056_Gallery.jpg

Edytowane przez łowca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, tommly napisał(-a):

Spokój sumienia kupując chińczyka? Odważna teza emoji6.png

Racja, powinienem użyć cudzysłowu ale chodzi o haczyk na który łapie się wielu ludzi - gwarancja. Chińczyki dają chyba 7 lat gwarancji. Na 10 letniego Mercedesa gwarancji już nie ma. Hasło „gwarancja” daje spokój, nie wiem czy pozorny czy nie ale w salonach auta się nie kurzą 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te chińskie gwarancje na lata, to raczej marketing. Ostatnio czytałem artykuł gdzie rozebrano ich gwarancję na czynniki pierwsze". Okazało się że mają tyle różnych wyłączeń, że raczej mało prawdopodobne aby się do czegoś przydały. Okazało się że koreańskie auta, które też dają długie gwarancje dają lepsze zabezpieczenie dla klienta.

A co do samych Chin, to ich obecną doktryną jest stać się niezależnym energetycznie państwem. Dlatego stawiają na rozwój elektromobilności. Zresztą to im w branży motoryzacyjnej ułatwiła Europa. Nie byli w stanie sprostać, w rozwoju silników spalinowych ale elektryki u nas były traktowane po macoszemu. Trochę jak zło konieczne. Mając specjalistów, dostęp do "białego złota" i presję na rozwój, odskoczyli nam daleko. A na swoim rynku powoli mają problem z upychaniem produkcji więc rozpoczęli ekspansję między innymi u nas. Mają subsydia, to i ceny też są niskie. 


IWC

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

… a przemysł europejski koncentrował się na elektrykach sprzedawanych z najwyższym zyskiem - tych luksusowych a zatem najdroższych. Czyli nie tym, czego potrzebował rynek i czego oczekiwali konsumenci. Ale ważne były słupki - zysk miał być wysoki.

 

PS. Czytałem wywiad z którymś z najwyższych szefów VW. Opowiadał jak to architektura 800V będzie wdrożona w ich autach do 2030 (w domyśle - póki co jest zarezerwowana dla Audi i Porsche). W międzyczasie Denza wprowadza w 2026 ładowanie ładowanie z mocą 1.500 kW. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, tommly napisał(-a):

Spokój sumienia kupując chińczyka? Odważna teza emoji6.png
Poza tym, że to auto jest nowe (nikt wcześniej nim nie jeździł) i ciut tańsze od europejskich marek, ja nie widzę pozytywów.

 

To, że auto jest nowe - dla mnie jest bardzo istotne. 

Niestety odnoszę wrażenie, że używane auto, to mógłbym kupić od kolegi, o którym wiem na pewno, że kupuje kolejne dlatego, że wkurza go jeżdżenie starszym i już "nieaktualnym" modelem.

Niestety wiele osób sorzedaue auto dopiero gdy widzi, że zaczynają się problemy. 

Mówię tu o autach "atrakcyjnych", czyli względnie nowych, bo jak kupujesz auto nastoletnie, to wiadomo, że jest cokolwiek wyeksploatowane, ale wtedy chyba nie liczysz, że nie jest. 

 

Z moich doświadczeń auta około 5 letnie już się ewidentnie zaczynają starzeć, nawet jak są fajnie eksploatowane. Potem to już loteria, jedne dociągną do 10 lat w miarę bezproblemowo, w innych zaczynają się raz, że wydatki, dwa że jeżdżenie do mechaników i przestoje. 

Ja tam używanego nie kupię. Owszem, jako drugie, UAZa do zabwy to tak, ale biorąc Alfę nową fakt, że straciłem sporo kasy, ale mam już 5 lat względnego spokoju (drobne problemy z aku czy przednią lampą), natomiast ma już 5 lat i już widać, że nowa nie jest. 

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie no jasne, niech każdy kupuje to co chce i na co go stać.
Ja osobiście nie kupiłbym chińczyka, a przynajmniej jeszcze nie teraz, może za kilka lat…
Zobaczymy kto zostanie na rynku i jak się rozwinie sieć dealerska.
Wolę mieć szeroki dostęp do części nowych i używanych i nie czekać miesiącami, w razie czego na naprawę auta, nawet gwarancyjną.


..."Wszys­tko jest możli­we. Niemożli­we po pros­tu wy­maga więcej cza­su"... Dan Brown

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, tommly napisał(-a):

Nie no jasne, niech każdy kupuje to co chce i na co go stać.
Ja osobiście nie kupiłbym chińczyka, a przynajmniej jeszcze nie teraz, może za kilka lat…
Zobaczymy kto zostanie na rynku i jak się rozwinie sieć dealerska.
Wolę mieć szeroki dostęp do części nowych i używanych i nie czekać miesiącami, w razie czego na naprawę auta, nawet gwarancyjną.

 

Ja wziąłem chińczyka bo w tej cenie nie kupiłbym komfirtowego rodzinnego auta, a - jak pisałem - używanego po prostu nie chcę. A czy to dobra decyzja to czas pokaże. Fakt, brak serwisu w pobliżu to jest co najmniej niedogodnosc, ale ja po prostu mam nadzieję, że nie będzie mi specjalnie potrzebny. Bo serwis Alfy niby mam względnie blisko, ale jak muszę auto zostawić, to i tak jest to spore nieszczęście. 

Najlepiej to mam z Kią, bo serwisuję u mechanika w zasięgu krótkiego spaceru i dopiero to mogę nazwać komfortem.

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I dlatego ja już wyleczyłem się z różnych „wynalazków”, które ładnie tylko wyglądają. Miałem Pontiaca, Chryslera oraz Renault Trafica 2.5 tdci i tutaj już był problem z niektórymi częściami oraz ograniczonym serwisem.
Fakt było to dobrych „kilka” lat temu, teraz np. do Amerykańców jest o wiele wiele więcej części.


..."Wszys­tko jest możli­we. Niemożli­we po pros­tu wy­maga więcej cza­su"... Dan Brown

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, pmwas napisał(-a):

 

Ja wziąłem chińczyka bo w tej cenie nie kupiłbym komfirtowego rodzinnego auta, a - jak pisałem - używanego po prostu nie chcę. A czy to dobra decyzja to czas pokaże. Fakt, brak serwisu w pobliżu to jest co najmniej niedogodnosc, ale ja po prostu mam nadzieję, że nie będzie mi specjalnie potrzebny. Bo serwis Alfy niby mam względnie blisko, ale jak muszę auto zostawić, to i tak jest to spore nieszczęście. 

Najlepiej to mam z Kią, bo serwisuję u mechanika w zasięgu krótkiego spaceru i dopiero to mogę nazwać komfortem.

"Serwisowanie Kii", to raczej tylko coroczne przeglądy. Ja w ProCeedzie przez prawie 6 i pół roku miałem tylko jedną drobną usterkę (przepalona cewka) i poza tym zero problemów. Sprzedawałem prawie 2 i pół miesiąca, ale poszła za cenę wyższą, niż mi wczesniej proponowali w Lexusie (62k zł), Volvo (67k zł), czy Hyundaiu (70k zł). Żeby było najśmieszniej odkupił ode mnie salon w którym ją kupowałem (za 81k zł), choć wcześniej (rok temu) proponowali 75k, na co się nie zgodziłem. Jak była wystawiona na Otomoto (ostatecznie 83,9k - do negocjacji), to obserwujących było chyba ze 70, a ostatecznie wziął pośrednik, który je trochę "odpicuje" i sprzeda za 90 albo więcej. Swoją drogą propozycje w łódzkim Lexusie i bydgoskim Volvo ocierały się o bezczelność. 

5 minut temu, tommly napisał(-a):

I dlatego ja już wyleczyłem się z różnych „wynalazków”, które ładnie tylko wyglądają. Miałem Pontiaca, Chryslera oraz Renault Trafica 2.5 tdci i tutaj już był problem z niektórymi częściami oraz ograniczonym serwisem.
Fakt było to dobrych „kilka” lat temu, teraz np. do Amerykańców jest o wiele wiele więcej części.

Mnie z Chryslera wyleczył PT Cruiser - najbardziej awaryjne auto jakie miałem. Z drugiej strony ta męka skierowała mnie do salonów po nowe. Zamiast (prawie) comiesięcznych napraw, praktycznie święty spokój. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Paulus57 napisał(-a):

"Serwisowanie Kii", to raczej tylko coroczne przeglądy. Ja w ProCeedzie przez prawie 6 i pół roku miałem tylko jedną drobną usterkę (przepalona cewka) i poza tym zero problemów. Sprzedawałem prawie 2 i pół miesiąca, ale poszła za cenę wyższą, niż mi wczesniej proponowali w Lexusie (62k zł), Volvo (67k zł), czy Hyundaiu (70k zł). Żeby było najśmieszniej odkupił ode mnie salon w którym ją kupowałem (za 81k zł), choć wcześniej (rok temu) proponowali 75k, na co się nie zgodziłem. Jak była wystawiona na Otomoto (ostatecznie 83,9k - do negocjacji), to obserwujących było chyba ze 70, a ostatecznie wziął pośrednik, który je trochę "odpicuje" i sprzeda za 90 albo więcej. Swoją drogą propozycje w łódzkim Lexusie i bydgoskim Volvo ocierały się o bezczelność. 

Mnie z Chryslera wyleczył PT Cruiser - najbardziej awaryjne auto jakie miałem. Z drugiej strony ta męka skierowała mnie do salonów po nowe. Zamiast (prawie) comiesięcznych napraw, praktycznie święty spokój. 

 

No właśnie. Ja długie lata miałem auta po mamie, takie 7 letnie i jednak tak jak mama nie musiała robić nic, tak dla mnie wycieczki do mechanika to było coś naturalnego, przy czym o tak nie miałem źle,bo Impreza III to było solidne autko. Niemniej swoje awarie też zaliczyło. 

 

Stilo to inny temat, ale jako, że traktowałem jako starego grata, wiele drobnych napraw robiłem - sam lub z sąsiadem - w ogrodzie, a nie za duże wycieki się po prostu ignorowało. 

Jak to diagnosta powiedział, "no, troszkę tu olej kapie, ale nie będziemy się czepiać" :)

Edytowane przez pmwas

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To teraz ja. Dylemat czy nowa, no 2 letnia yaris cross hybrid czy jednak lexus. Ten mały lbx. Tez raczej używka.  Jakiegoś dilera lexus polecacie ? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.