Żartował żartował. Ale, Marrone, szczerze mówiąc, nie ma się co przejmować sezonowością. Dużo zależy w sumie od tego, jak dany zapach odbierasz, bo każdy ma inaczej. Nosiłem już w lecie kilka jesienno-zimowych arabskich niby-potworów i świetnie się w nich czułem nawet w gorące dni. Taki Narciso Rodriguez for Him to dla wielu osób szary i smutny zapach na jesienne słoty, a dla mnie - radosna esencja organicznej, wilgotnej i parującej wiosny budzącej się do życia. White kupiłem sobie bardziej na treningi, ale muszę przyznać, że w chłodne dni przez swoją pieprzną kremowość wcale nie sprawia wrażenia zapachu nie na miejscu, a wręcz przeciwnie.