Poraził poraził. Jak Sarin. fidelio, zdolności jak zdolności. Zapachy różnie i dziwacznie współpracują z moją głową. Takiego La Nuit od YSL nie jestem na przykład w stanie opisać w jakikolwiek sposób. W pewnych przypadkach jestem w stanie wyłuskać konkretne nuty. Inne zapachy opiszę jakoś na około - kolorami, fakturami, temperaturą itp. Po powąchaniu jeszcze innych mam w głowie konkretny obraz jakiegoś przedmiotu czy sytuacji (vide Narciso). Na razie poznałem też kilka zapachów, które dosłownie przenoszą mnie w bardzo konkretne miejsce ze wszystkimi najdrobniejszymi szczegółami, np. Jovoy Private Label (zamykam oczy, robię wdech i jestem w najprawdziwszym liściastym lesie wczesną jesienią - zbrązowiałe dębowe liście pod nogami, ścięte drzewo, kora, strużki żywicy tu i tam, wilgotna ziemistość ściółki, grzyby oblepione igliwiem itd. - taka sytuacja).