Jak dla mnie to zupełnie różne zapachy i Al Extreme bliżej do klimatów BVLGARI Man in Black. Tak je przynajmniej odebrałem. A tak z innej beczki. Chodzi mi od jakiegoś czasu po głowie taki pomysł - może by tak czymś się powymieniać? Nie każdy chce tu coś kupować w ciemno, ale też pewnie większość z nas ma na półce flakony, które już się znudziły, nie chcą się skończyć mimo usilnych prób, albo zwyczajnie nam nie pasują? Zawsze jest to jakaś szansa na lepsze zapoznanie się z zapachem, który gdzieś tam od czasu do czasu z lekka zaswędzi podczas zakupów. Do zaoferowania miałbym pewnie takie fanty: DKNY Men 2009 https://www.fragrantica.com/perfume/Donna-Karan/DKNY-Men-2009-5406.html Powiedzmy, że nieco ponad 10% pojemności 100-mililitrowego flakonu. Chyba już trzeci mój egzemplarz. Kolońskie otwarcie, później jakoś w świeżo-drzewno-fiołkową stronę. Raczej z tych dość nowoczesnych, dzienno-casualowych, choć nie brak mu klasycznego sznytu - to nie jest słodkawy uniseks. Może i nic wyjątkowego, ale uważam go za naprawdę ładny zapach. Parametry nie powalają. Wyczuwam go chyba do trzech godzin, ale skórę mam jak gąbka, więc może u kogoś lepiej wypadnie. Świetny, solidny flakon. Od czasu do czasu używam go w domu, ale jakoś nie chce się skończyć. L'Eau par Kenzo pour Homme https://www.fragrantica.com/perfume/Kenzo/L-Eau-par-Kenzo-pour-Homme-79.html Jakieś 20% 100-mililitrowego flakonu i też nie chce się skończyć. Byłby to dla mnie świeżak idealny, gdyby nie jego nikczemne parametry. Przez długi czas uważałem, że pachnie tylko gorzką herbatą, ale ostatnio czegoś się tam już nauczyłem i dostrzegam w nim jakąś tam lekko cytrusową słodycz, coś leciutko kwiatowego i inne takie. Chyba mógłbym go określić mianem męskiego odpowiednika Green Tea od Elizabeth Arden. A, korka brak bo to tester. Lanvin L'Homme Sport https://www.fragrantica.com/perfume/Lanvin/L-Homme-Sport-5717.html Zostało pewnie z 30% z chyba rzadko spotykanego 30-mililitrowego flakonika, który moja stara w przypływie jakiegoś szaleństwa odrapała mi zupełnie do czystego szkła. No nie będzie już taki gumowy i niebieski i niczym się teraz nie wyróżnia, więc wartość kolekcjonerską przestawia zerową. Walory całkiem całkiem, ale może właśnie ktoś miałby ochotę się z nim zaznajomić, a szkoda mu inwestować niecałego Władka? W mojej ocenie jest dziwnie ciężki jak na tak świeży zapach. Albo dziwnie świeży jak na tak ciężki. Montblanc Legend Spirit https://www.fragrantica.com/perfume/Montblanc/Legend-Spirit-33443.html Flakon chyba 50 ml, ale ile tam tego jest? Myślę, że spokojnie w okolicach 30 ml, ale nie widać, więc kto wie... Popularny przyjemniaczek, choć jakoś nie do końca adekwatnie się w nim czuję. Może zapach potrzebuje jakiegoś młodszego i bardziej frywolnego nosiciela? Perry Ellis 360° Red for Men https://www.fragrantica.com/perfume/Perry-Ellis/360-Red-for-Men-1906.html Niby taki korzenno-cynamonowy AdG i zdecydowanie czuć, że ta opinia nie jest bezpodstawna. Ta przewodnia nuta słynnego klasyka (który, nawiasem mówiąc, wyparował z mojego nadgarstka w 20 minut) jest w nim bardzo wyraźna. Czerwony bije przy tym protoplastę parametrami. Niestety po jakimś kwadransie włącza mu się coś, co przyprawia mnie o lekkie mdłości i tak już zostaje. Próbowałem różnych konfiguracji (może tylko na ręce zamiast szyi? a może tak? a może inaczej?) i różnych pór roku, ale tego czynnika niestety nie wyeliminowałem. Pół jewtube'a się nim zachwyca, sam też jakiś tam komplement kiedyś usłyszałem, no ale nie zniese. No i ten flakon jak sekszabawka. Ugh! Za to z niepasującym korkiem od biedronkowego Lucca Cipriani Red Chrome wygląda jak rasowe art deco! Bentley for Men https://www.fragrantica.com/perfume/Bentley/Bentley-for-Men-17665.html Flakon 60 ml, płyn wciąż schowany pod srebrnym daszkiem. No sam nie wiem. Niby ok i kilka rzeczy mi się w nim naprawdę podoba (fajne, kwaskowate otwarcie z tym ciepłym alkoholem i jakimiś przyprawami w stylu liścia laurowego), ale jakoś coraz mniejszą ochotę mam, żeby go nosić. Może to ta słodycz? A może bardziej wyraziste i nie tak ugłaskane skóry mam już w Aramisie i Bottega Veneta, więc ta przyjemniutka jak moja h&m-owska kurtka z plastikowej chińskiej świni już mi nie robi? Myślę, że byłbym w stanie się z nim rozstać, gdyby ktoś miał na wymianę coś ciekawego. Annayake pour Lui https://www.fragrantica.com/perfume/Annayake/Annayake-Pour-Lui-106.html Flakon 100 ml, ale ile w nim zawartości? Chyba całkiem sporo. Perfumy zdobyczne. Sam je dostałem bo poprzedni „luj” otrzymał w prezencie i – no cóż – nie strawił. To jest dopiero wynalazek! Otwiera się ulta mokro i zielono. Czuję w tym otwarciu wyraźnie herbatę i coś z lekka kwiatowego, ale ta ogólna wilgotność przywodzi mi na myśl zieloną galaretkę z aloesu. Po dłuższym czasie zapachowo zmienia się to w suchą, słodkawą i różową watę cukrową. Tak to przynajmniej widzę (też tak macie, że dany zapach generuje Wam w mózgu jakiś obraz i za cholerę go nie wymażecie?). Raczej ciężko będzie spotkać kogoś, kto tym pachnie. Ogólnie siedzą na mnie w miarę wyraźnie ze 4 godziny, więc szału ni mo, ale i bez płaczu się obejdzie. W sumie to na eksperymenty czekam z nimi do wiosny, bo wtedy powinny zabłysnąć, ale pewnie i tak nieczęsto pójdą w ruch. Armaf Club de Nuit Intense for Women https://www.fragrantica.com/perfume/Armaf/Club-de-Nuit-Intense-27656.html Flakon 105 ml, w sumie tylko testowany. Złotko ze „szpreja” pod korkiem oblazło. Kupiłem starej, ale ona nie ten tego, bo twierdzi, że nutą grającą w tych perfumach pierwsze skrzypce jest - uwaga - „brudna d*pa”. Chyba dzięki temu zapachowi wyczaiłem, o co chodzi z tymi nutami zwierzęcymi, bo coś takiego cielesnego w tym rzeczywiście jest. Jedliście kiedyś takie czekoladki w kakao (chyba w Rossmannie to można kupić)? Ta czekolada ma dziwny zapach i lekko maślany posmak. Może to przez to ta brudna d. Jakoś tak w każdym razie. Ogólnie ma być to niby klon Noir de Noir od Tomka Forda. Różano-czekoladowe, internety raczej wychwalają. Testowałem na sobie i generalnie nic przeciwko nie mam, bo zapach ma swój urok, ale raczej z domu bym nie wyszedł. No chyba że w szpilkach.