A dziś taki dwu-gong. (wersja z jednym młoteczkiem :))
Tak sobie myślę, że ciekawy jest temat 'trzymania' designu dla tych zegarów. Skrzynie są bardzo zbliżone do tych, w których Kohlery się pojawiały. O tym, że jest to jakaś poszlaka do datowania to już pisałem.
Ale przy tym zegarze spojrzałem też na wahadło. Wszystkie chyba dwugongi (nie sprawdzałem wszystkich, spojrzałem na najstarsze) mają wahadło rusztowe...z drutami wchodzącymi w soczewkę.
Te, RSMy jednogongowe, które uważam za starsze, czyli 1-30 mają w znacznej części - myślę, że więcej niż w połowie - wahadło T.
Uważam, że ten drobiazg też wpisuje się w założenia mojej tabelki
a tu wahadło z T ... żeby było wiadomo o co mi chodzi:
No i jeszcze jeden szczegół... Dwugongi - nie mają soczewek RA.
Cały ich design zupełnie odstaje od głównie ascetycznych 1-30. Dla mnie to kolejny argument za tym, że one powstawały w zupełnie innym okresie.
Warto spojrzeć jakie zegary na początku lat 1880tych produkował Lenz.