Zastanawiając się samemu nad ideą tego wątku, doszedłem do wniosku, że może chodzić o dżentelmeństwo. Ten sam odruch, który nakazuje zamiast wkładać od razu nowy garnitur, dać go na trochę do ponoszenia kamerdynerowi (u mnie z tym problem, znajdź tu kamerdynera mojego wzrostu, chyba w Szwecji). Szczyty w tej dziedzinie osiągnął B.Gates, nosząc publicznie zegarek Casio. Jednak tak daleko bym się nie posuwał, nie jestem jeszcze Gatesem. Tak sobie popatrując tu i tam doszedłem stopniowo do stanu, w którym jako sprzęt EDC mam lekko zdziaranego TAGa Monnin, a jako garniturowy zmienia się u mnie Seiko SDGM007 oraz OrientStar. Seiko przyciąga uwagę, bo ma odjazdową tarczę w emaliowane prążki i jest nieco większy, zaś na OSa nawet już pies z kulawą nogą nie spojrzy. Czuję się blisko ideału. Teraz jeszcze wymiana Seiko i OS-a na proste białe Grand Seiko, oraz TAG na SLA017, i będę się czuł o włos bardziej dżentelmenem ????