Z modeli, na które patrzysz do mnie najbardziej przemawiają Wempe, Monta, Formex (ale Essence Leggera 41) i Sinn. Przy czym Sinn, mimo solidnego WR jest dość oficjalny i z tego powodu ja bym go odrzucił (mimo, że granatowy z koperta ze srebra jest po prostu cukiereczkiem). Dla odmiany Formex jest bardzo mocno sportowy i mimo genialnej bransolety czy świetnych pasków z mikroregulacją dla mnie noszenie go do koszuli to o jeden most za daleko (zwłaszcza wspomniana wcześniej wersja z karbonową kopertą i ceramiczną lunetą i koronką).
Zostaje Monta - król klasyki, zegarek który przejdzie do wszystkiego. Świetnie wykonany, solidny, wizualnie dla mnie ładny. No i Wempe, którego sam nieomal kupiłem (skończyło się na Defy Classic). Bardzo dobrze wyregulowany, uniwersalny, przejdzie do niemal każdego stroju.
Z tych dwóch ja bym wziął Wempe, po prostu serce szybciej mi bije do Iron Walkera.
No i zawodnik z dziką kartą: Serica 6190 California. Zegarek, który również sprawdzi się w niemal w każdej stylizacji, jest kompletny od strony wizualnej, ma świetną bransoletę bonklip (na początku myślisz „hę?” ale to jest 100% wygodny a dowolne skracanie / przedłużanie w locie jest cholernie wygodne) i jest wykonany po prostu świetnie. Kopara mi opadła jak przymierzałem
Powodzenia