Dzień dobry,
Trochę posprzedawałem (odpłynął OS i ChW) i brakuje mi takiego zwykłego zegarka na co dzień.
Założenie wydawało by się proste...ciemna tarcza, automat max. 39mm. Budżet hmmm...powiedzmy, że 6 000 zł. Wszystkie mi się podobają, ale który najlepszy i czy drożej = lepiej?
1. Orion Hellcat, Miyota 9015, WR100, cena po opodatkowaniu pewnie około 3 200 zł
2. Epos 3411, Selitta SW200, WR50, cena okolo 3 000 zł
3. Longines conquest 39mm, L888 czyli zmodernizowana ETA2892?, WR300(!), cena ok. 5 000 zł
4. Sinn 556 A RS, SW200, WR200, cena ok 6 000 zł
5. Tisell Explorer, Miyota 90S5, WR100, cena około 1500 zł
6. Tudor BB36, T600 czyli SW200, WR150, cena....13 000 zł
A może coś innego?
Serce mówi Sinn - niemiecka gracja, nie oklepana jak Londżiny....rozum mówi 6 000 zł za zwykłą Selittę? Ciekawie wygląda Epos...ten sam mechanizm, a o polowe taniej. wygląda tez nienajgorzej. Longines...najmniej przekonany jestem - oklepana marka, oklepany zegarek. Ciekawie wygląda Orion - ktoś, coś wie? Tisell...wydawało by się nie pasuje do towarzystwa. Z drugiej strony styl podobny, mechanizm jak w Orionie a połowa ceny. Drażni trochę mercedes na godzinowej i rżnięcie z Rolexa....Tudor, grubo ponad budżet, ale jak wiadomo standard tutaj i 13 000 zł za Selittę. Z jednej strony podoba mi się i to bardzo, ale wewnętrzny ból odczuwam przy wydaniu takiej kwoty na zegarek, chyba jeszcze nie jestem gotowy.