Pewnie prowadzisz duży biznes i Twoje podejście w takim ujęciu jest optymalne finansowo. Są jednak tacy, w tym ja, którzy nie zwracają uwagi na maksymalizację zysku, inwestowanie, optymalizację kosztów. Pracuję sobie sam na swoim (i na etacie też), przyzwoicie zarabiam, nikogo nie zatrudniam na etacie, lubię mieć swoje, zawsze mieszkałem w swoim i miałem swoje auta, kupione za gotówkę. Nigdy nie podpierałem się cudzym finansowaniem. No i co? Jestem frajerem, niedouczonym ekonomicznie dziwakiem? Póki co dobrze na tym wychodzę, nikomu niczego nie jestem winny i cały czas generuję oszczędności. Co jest ze mną nie tak?