No właśnie nie na siłę. Parę miesięcy temu zredukowałem stan posiadania i zostały mi tylko moje ulubione, 3 szt., które noszę, każdy przez tydzień. Taki sobie przyjąłem system. Jest jeden, który zalega i nie noszę wcale lub okazyjnie (chrono). Te pozostałe to są trzy zegarki, które rotuję. Pod koniec każdego tygodnia, w sobotę rano, wymieniam i za każdym razem czuję ekscytację, że będzie coś nowego na ręku. To się u mnie sprawdza. Ciężko to wyrazić, ale każdy mnie cieszy i sprawia, że mam uczucie jakbym miał nowy zegarek. Rolex>Pam>Omega=>R>P>O=>itd.
Jedyny problem, wytrzymać tydzień😉 Ale za każdym razem jest nagroda.
To się teraz zaburzy. Niestety, złamałem się i będzie nowy w kolekcji...