Tu nie potrzeba żadnych doświadczeń. Gotówka to ostatni bastion wolności jaki w ogóle posiadamy. Bastion, który skutecznie się od lat kruszy.
Ja jakieś drobne bzdety płacę kartą, jednakże większości staram się operować gotówką, nie licząc przelewów firmowych. Na to już wpływu nie mamy, bo mamy narzucony limit płatności gotówkowej...
Zresztą i tak nas za chwilę będą maksymalnie kontrolować.
"Art. 7b ustawy o prawach konsumenta (wejdzie w życie z dn. 1 stycznia 2024 roku)
„Konsument jest obowiązany do dokonywania płatności za pośrednictwem rachunku płatniczego, jeżeli jednorazowa wartość transakcji z przedsiębiorcą, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza 20 000 zł lub równowartość tej kwoty, przy czym transakcje w walutach obcych przelicza się na złote według średniego kursu walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień dokonania transakcji”. "Limit płatności gotówką dla przedsiębiorców - 8 tys. zł od 2024 roku"
Oczywiście Minister Finansów pierd*li, że chodzi o popularyzację obrotu bezgotówkowego, tak jak jest to w krajach zachodnich(rozwiniętych). Koniowi, ma duży łeb...
Ale co tam, lepiej rzucić w eter jakiś temat "obyczajowy" np o Kościele, albo o aferze Wałęsa - Szreder(Natalia). Tym czasem od tyłu się nas zachodzi i krępuje coraz bardziej swobodę. To straszne, na co my się wszyscy godzimy.