No ja sam pamiętam, że jak ten film wyszedł, to z miejsca ze 2 razy obejrzałem: drugi raz, żeby się przyjrzeć uważniej, bo po pierwszym byłem zachwycony. Potem jeszcze parę razy widziałem i od razu dołączyłem do DVD-zbioru, żeby mieć na całe życie.
Wtedy był szał i tą rolą DiCaprio sprawił, że zmieniłem o nim zdanie: ze szczawika stał się dojrzałym, dorosłym gościem, który potrafi się naparzać na ulicy. Rola brudna, naturalistyczna mocno, do tego zrywająca z wizerunkiem wygłaskanego młodzika. Serio, po tym filmie noty dla Leonardo w moim rankingu podskoczyły mocno. Była to rola tak bardzo inna od tych (równie świetnych) z filmów typu "Titanic", "Co gryzie Gilberta...", czy "Szybcy i martwi"...
Day-Lewis to klasa na potęgę, więc nawet opisywać nie trzeba. Ale w sumie wszyscy aktorzy się sprawili, nawet Cameron Diaz. No i muzyka świetna.