Dla mnie ML to trochę taki brand „ni pies ni wydra”, który nie wiadomo z czym chce być kojarzony. Niby chcieli aspirować do mega high-endowo-innowacyjnej marki i parę lat temu chwalili się zegarkiem ktorego nikt nigdy nie widział (Memoire1), potem poszli w celebrytów 2 gatunku (Bob Geldof), a ostatnio chyba w sport (Barcelona). Myślę, że przez to marka jest dość nijaka w odbiorze. Udane i rozpoznawalne linie to Pontos i Masterpiece, ale relacja cena vs jakość jest zdecydowanie przegrzana, co z resztą pokazują grube przeceny ML na grey market. Aczkolwiek osobiście mam do ML pewien sentyment bo była to pierwsza (razem z Blancpain) marka „swiss made”, która przyciągnęła moją uwagę i dzięki temu wkręciłem się w hobby zegarkowe.