-
Liczba zawartości
981 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez WueM
-
Robiąc nawet takiego zwykłego ślazaka powinieneś zapomnieć o papierze ściernym, a już użycie szlifierki taśmowej musi skończyć się masakrą. Także szlifierka oscylacyjna zostawi trudne do usunięcia ślady w poprzek włókien. Zastosowanie papieru ściernego powoduje otwarcie porów w drewnie i będzie wymagało dodatkowych zabiegów zamykających je. Do wyrównania forniru po wykonaniu wstawek używaj jedynie cykliny prowadzonej wzdłuż włókien (zamiast cykliny można użyć kawałków szkła o prostych krawędziach, ale potrzebne rękawice ochronne) a później wełny stalowej o malejącej gradacji, też wzdłuż włókien! Szlifując wełną przecieraj wilgotną gąbka powierzchnię drewna, po wyschnięciu pojawią się podniesione włókna, które szlifujesz. I tak do momentu, aż nic się już nie podniesie. Z pyłu powstałego przy szlifowaniu możesz zrobić szpachlówkę dodając nieco lakieru nitro. Zastosujesz ja do zamaskowania drobnych ubytków forniru, do większych musisz wykonać wstawki. Wtedy bejca i pokost (ew. olej). Ja używam pokostu lnianego rozcieńczonego terpentyną balsamiczną. Jeżeli chcesz mieć lepszą kontrolę nad kolorem bejcy możesz użyć pokostu przed bejcowaniem. Jak Ci się nie spodoba kolor, możesz bejcę zmyć a i sama bejca nie wnika wówczas tak głęboko. Politurowanie to następny etap.
-
W okresie międzywojennym zakłady Beckera produkowały (głównie na rynek skandynawski) zegary ścienne w obudowach typu cartel (carteluhren). Mechanizm z Twojego komodowego (konsolowego?) wraz z tarczą bardzo mi taki kartelowy zegar przypomina. W kartelowym odchylana była ramka ze szkłem, tutaj mamy drzwiczki ładnie skomponowane z resztą. Aby rozstrzygnąć, czy to składak, czy nie, należałoby wyjąć tarczę z mechanizmem i przyjrzeć się w jaki sposób były mocowane wewnątrz skrzyni. Przydałby się też numer seryjny.
-
Musisz wziąć lupę i ją znaleźć, ona tam jest! Dość często spotyka się ten błąd, szczególnie w opisach aukcji, choć nie wiem dlaczego ta pierwsza cyfra jest tak słabo nabijana. Może "nabijacz" zaczynał od ostatniej cyfry numeru i na pierwszą nie starczało mu już pary? Ponieważ w zestawie nabijaków jedynka i siódemka maja najmniejszą powierzchnię, to pracownik nabijający numery miał przykazane, aby w ich przypadku uderzać lżej co by nie zdeformować płyt. Moim zdaniem tłumaczyłoby to słabszą widoczność jedynki. Biblia roczniakowców jest tutaj: http://www.andersen.thecap.dk/ Niech mi będzie odpuszczone, bo to pirat. Jestem jednak przekonany, że zapoznawszy się z jej treścią, zechcesz mieć książkę na półce, W końcu, gdyby nie piraci pisalibyśmy posty nie pod Windowsem, a pod Linuksem.
-
To by znaczyło, że w tymże roku wyprodukowali więcej zegarów niż zakłady Beckera. Przynajmniej tych numerowanych. Sygnatury na endlerach pojawiły się ok. numeru 60-tys, wg Jackowego zegara z tabliczką byłoby to ok. 1881 roku. Sygnaturę zarejestrowano 8.10.1877 (www.mikrolisk.de). Wychodzi 4 lata poślizgu.
-
Skąd pochodzą informacje o poziomie produkcji 6 200 w roku 1871?
-
Irenko, w takim razie męska decyzja: odkręcamy wieszak, usuwamy farbę spod niego odsłaniając drewno w poszukiwaniu śladów mocowania innego wieszaka. Piszę, bo gdyby zegar kupił ktoś tajemniczy, to nigdy się nie dowiemy prawdy: składak czy nie składak, oto jest pytanie. A babska ciekawość człowieka pcha, oj pcha...
-
Dobra, repuserska robota, a użycie ołowiu jest sprytne. Ja czytałem o smole repuserskiej: smoła + gips + kalafonia, czasem smalec wieprzowy. Załączę dokument z recepturami Sękowskiego, pochodzi z czasów gdy w szkole nie tylko się tańczyło i śpiewało. Obecnie patyn na All jest dużo. Barwienie_metali.pdf Nie były pierwsze. Do ZX-ów pierwszy TIMEX robił iskrówki drukujące na metalizowanym papierze.
-
Mógłbyś opisać proces dorabiania tych listków, bo rzeczywiście wyglądają doskonale.
-
Ad. 1. Żle, Braunau to Bohemia, SILESIA to Schlesien. Mechanizmy SILESIA nie posiadały numerów seryjnych i były produkowane (z małymi wyjątkami) w centrali: Freiburg in Schlesien. Datowanie na pierwszą ćwiartkę XX wieku jest wystarczająco dobre. Ad. 2. Żadnym tłuszczem, co najwyżej woskiem. A przetrzeć preparatem do odświeżania mebli zabytkowych.
-
Podręcznik dla uczniów klas I, II i III zasadniczej szkoły zawodowej, zawód: zegarmistrz. Lata 70-te. Projekt okładki: Edward Lutczyn
-
To akurat oznacza bezpowrotne zniszczenie skrzyni (zakładając, że jest z epoki, może nawet art deco). To tak jakbyś zabytkową porcelanę pomalował aerografem i twierdził/twierdziła, że dodaje to jej uroku. Irytująca bzdura!
-
Zegar oczywiście po profesjonalnej renowacji, do tego CUDOWNY. Stare, wiedeńskie ART DECO. I jak się tu nie zmizoginować? Poprawiłem zdjęcie aby cokolwiek można było zobaczyć. Inne zdjęcia się nie otwierają.
-
Kilka pytań: Czy tak zmontowany wychwyt ma szansę pracować prawidłowo? Oś kotwicy jest krzywo, palety nie pracują w płaszczyźnie koła wychwytowego. Dokręcenie lewego wkręta niewiele zmieni. Czy rzeczywiście tak to mogło opuścić fabrykę?
-
Póki co nie została rozstrzygnięta kwestia podwójnej numeracji mechanizmów budzików i zegarów ściennych. Trwają poszukiwania pary mechanizmów o tym samym numerze seryjnym. Na ten moment musisz się zadowolić informacją, że budzik z numerem 736 322 pochodzi z 4. ćwierci XIX wieku.
-
No tak, skrzynia dostała najpierw wodą, a potem słońce zrobiło swoje. Drewno można myć, ale jeśli elementy są rozebrane. Po umyciu trzeba osuszyć i sprężonym powietrzem usunąć resztki wody ze szczelin. Suszyć należy powoli (kilka dni) najlepiej w ściskach, można owinąć w ręcznik lub w gazety. Generalnie, mycie to ostateczność. Drzwiczki, które prezentujesz wiele przeszły. Są oczywiście fornirowane, a pękły na skutek różnego skurczu ramiaka i wierzchniej deski. Aby je uratować proponuję rozebrać wszystko. Odkleić półkolumny z przodu, bo i tak nie uda się już przywrócić starej politury. Odkleić i rozebrać ramiak od spodu. Mając dwa kawałki drzwiczek osobno skleić je w ściskach zapewniając płaskość powierzchni licowej forniru. Z ramiaka poziome wzmocnienia odpowiednio skrócić zachowując pióro i pasując wszystko do sklejonych drzwiczek. Jak wszystko będzie pasowało skleić zwężony ramiak z drzwiczkami. Tak naprawione drzwiczki należy przygotować do politurowania. Boki, tam gdzie przyjdą kolumny zabezpieczyć taśmą, aby klej miał lepszą przyczepność. Kolumny też politurować osobno, tak jak robiono to w fabryce i sklejać już na gotowo. W miejscach, gdzie będą liście usunąć politurę dłutem i wkleić ozdoby. I po robocie. Jutro zamieszczę zdjęcia tak wykonanej naprawy w drzwiczkach wiedeńczyka. Obiecane zdjęcie, jak widać szczelina na środku miała ok. 4 mm szerokości a teraz jest praktycznie niewidoczna:
-
stażem - u mnie też nic się nie zmieni... A głupkowate wypowiedzi jak najbardziej pożądane. PS Poprawiam ort. bo wiem, że nie "strzelisz focha". Podpisano: mizogin
-
Nawet mi się dość podoba: # 81 791. Zdjęcia ściągnięte z sieci kiedy szukałem wzoru takiej korony. Nie wiem kto i gdzie je publikował.
-
Na zegarku są dane zegarmistrza/jubilera DUNKY St. Pölten (Sankt Pölten w Austrii). Do tego napis Wehrmachtswerk. Wehrmacht został rozformowany w 1945, ale samo słowo może oznaczać siły zbrojne, niekoniecznie III Rzeszy. Zatem "Wehrmachtswerk" to mechanizm zegarka sił zbrojnych, czyli zegarek wojskowy - kłamstwa nie widzę. Sprzedawca natomiast kombinuje jak koń pod górę wplatając fuhrera (chwyt marketingowy), ale nie fantazjuje a kojarzy w miarę prawidłowo: Wehrmacht=Hitler. Ma też w ofercie Mein Kampf, więc preferencje aż nadto widoczne. Swoją drogą to tradycje narodowo-socjalistyczne w brunatnej Austrii wiecznie żywe.
-
Tak, to Resch (# 81 791), ale nie wiem skąd się u mnie wziął. Do pary inny Resch "tesz" ale górka ma przelotowe otwory. Moja zagadka to plebejski becker (górką chyba wtórna). Frank, uważasz że te przykłady dzieli 20 lat - mam wątpliwości. Na jaki czas datujesz swego lenza.
-
Podepnę się ze swoim zegarem, ktoś zgadnie co to za marka? Od dawna chciałem przymierzyć się do odtworzenia górki takiej jak z albumu Ortenburgera. Gdyby powstała idea wykonania kopii, to bardzo chętnie się podepnę. Ewentualnie mogę zlecić wykonanie elementów dobremu stolarzowi, ale potrzebowałbym oryginał na wzór, bo nie lubię fantazjować. Dysponuję takimi zdjęciami, podebranymi z netu:
-
Obudowy w stylu serpentynowym charakteryzują się falistą linią drzwiczek i popularnie określane są "lirą". W Freiburgu takie skrzynie oferował Becker i Endler w czwartej ćwierci XIX wieku.
-
Znakiem tego skrzynia, mechanizm i patyk wahadła pochodzą od Germanii i mogą stanowić komplet. Niski numer świadczyłby o stosunkowo wczesnym okresie produkcji - pierwsze 10 lat, czyli ok. 1880 roku. Fason skrzyni był dość popularny we Freiburgu w tym czasie. Z soczewki, bloczków i toczynek (sztampowe) pożytku raczej nie będzie, wag nie widzę. Do tego zegar został czymś pokryty, może być kłopotliwe usuwanie tego. Na plus piękna tarcza i pyszne wskazówki.
-
Frank, pokaż zdjęcie brody i dolnych lauferków. Póki co to podejrzana jest soczewka wahadła.
