Miałem w nocy przedziwny sen...
Byłem w niewielkim muzeum zorganizowanym w jaskini.
Eksponaty poustawiano na półkach wykutych w skale...
Pamietam że było tam mnóstwo zegarków... nikt nie pilnował, nikt nie patrzył. Można było podejść, obejrzeć, otworzyć...
Była wśród nich wielka, jajowata Omega. Srebrna, zdobiona koperta, prawie tak gruba jak szeroka, kryła pelnopłytowy mechanizm z dwoma balsnsami i jeszcze obrotową klatką - jakby zaawansowany tourbillon, ale klatka bardzo toporna.
Na jednej z półek leżały dwa zegarki z takim samym monogramem...
Moj jest mały, był jeszcze średni i calkiem ogromny.
Wtedy przypomniało mi się, ze moj zegarek ukradłem stamtąd przy poprzedniej wizycie.
Obudziłem się „rozkminiając”, czy mam odłożyć moj zegarek na miejsce, czy - skoro nikt nie patrzy - wziąć sobie jeszcze jajowatą Omegę.
Rany, jakie to było kuszące 😂