-
Liczba zawartości
6691 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Szturmańskie, 1949 rok...
-
Ładny od dawna noszę się z zamiarem rozebrania i obfotografowania w środku i być może w poniedziałek zrobię. Wskazówki ma niebieskie (z lumą, ale niebieskie), więc myślę sobie, że tarcza mogła jednak oryginalnie być jasna (kremowa/szara?). Zegarek ma też kilka problemów, z których bardziej niż mało fachowo naprawiony balans martwi mnie, że po zdjęciu lunety tarcza jest luźna (ale bez tendencji do kręcenia się - nie, nie dzięki sekundnikowi - wiec pewnie nóżki posiada...). Muszę się nim zając bo ledwo bidactwo idzie, choć obawiam się, że to raczej zepsuty balans niż stare oleje... Będzie na forum, prędzej czy później, choć mam go już chyba rok i wciąż "nici" z fotorelacji
-
Fajnie, że przypomniałeś o temacie Ostatnio odbyłem ciekawą rozmowę na MB-NAWCC z gościem, który ma kolekcję chińskich zegarków, różnych. Zauważył on, że oznaczenia na mechanizmie wskazują, ze powstał on nie w Shanghaiu, a w Liaoning. Oczywiście mechanizmu nie wymieniałem, taki przyszedł. Kto i kiedy mechanizm wymienił - przy założeniu że produkuje je faktycznie Shanghai - nie wiadomo, ale oznaczenie na mechanizmie nie pasuje do marki zegarka (?) ...
-
Mechanizm 7 kamieniowy, takie robili chyba zaraz po wojnie. O ule wiem zaprojektowany jeszcze przed, ale te niższej klasy to chyba ok 1950...
-
Glashutte kupiony w Glashutte. Odrestaurowany (koperta i tarcza), ale dawno, i już ma nowe ślady użytkowania. Odrestaurowany, więc mało „kolekcjonerski”, za to dobry do noszenia
-
To juz ponad rok (!). Dopiero teraz znalazłem czas, żeby się nim zająć. Szczerze mówiąc - zwykły cylinderek w zasadzie nie wydawał się pociągający Miałem mały problem podczas demontażu, bo kołek mocujący tarcze położony przy bebnie spreżyny nie dawał się wyciągnąć, a wycpchnąc nie było jak (brak dostepu z drugiej strony). Musiałem najpierw zdjąć mostek i dopiero potem tarczę... Mechanizm posiada mechanizm ograniczający naciąg spreżyny -cos jak mechanizm genewski (tzw "maltanka"), ale inaczej skonstruowany... Wałek bębna posiada bolec, który został wciśnięty do środka (prawdopodobnie, żeby go "wyłączyć"). Niewątpliwie zwiększa to rezerwę chodu i - w erze lepszych sprężyn - w zasadzie wydaje się zasadne, ale ja lubię, jak wszystko działa jak było zaprojektowane, więc (jako że otwór przeriercono na wylot) wypchnąłem bolec z powrotem Działa, więc możemy montować mechanizm... Zwykły cylinder - bęben,trzy koła i koło wychwytowe, a pod tarczą chybotkowy mechanizm nastawczy obsługiwany przyciskiem... Mechanizm posiada dodatkowo obrotowy element zwalniający zapadkę naciągu. Przy montażu mostka zauważyłem przesunięcie obręczy balansu w lewo - ogranicznik koła balansowego powinien być w linii z bolcem w mostku balansu. Ponieważ przy naprawach ktoś mógł nieco zrotować sam cylinder, najpierw się upewniłem, ze zegarek "kuleje" i obróciłem mocowanie włosa na osi tak, by chodził równo. Tarcza ma 3 nóżki mocowane kołkami... Wałek naciągowy montowany jest w kopercie. Gdybym nie chciał koperty wykąpać, można by go nie demontować... Mechanizm chodzi ładnie i "mocno". I w miarę równo, choć regulacja chodu w wychwycie cylindrowym jest trudniejsza i o wiele bardziej frustrująca niż w kotwicowym... Stan techniczny i wizualny całkiem dobry, tak jak koperty... Tarcza nieco gorsza. Nie zła, ale gorsza Jeszcze raz dedykacja (lubię zegarki z dedykacjami )… ...i - na koniec - fabryka Eppnera na starej pocztówce I już miłego dnia!!!
-
Kupiłem ostatnio z nadzieją, że w koncu będę mia Serkisoffa. Dodam na wstępie, że tureckie zegarki to - raczej - nie mój obszar zainteresowań, ale ze tureckiego jeszcze nie mam... Zdjęcia były złe, widac było tylko, ze zegarek jest zardzewiały i ma na tarczy wymalowane niebieskie kółko (cały obwód zamalowany na niebiesko - sorry, nie sfotografowałem ). W zasadzie głupotą było kupowac, ale... cóż - oto przyszł. Rdza rdzę rdzą... wiadomo. Koszmarynka. Zdjęcie wskazywało na obecnośc nóżek tarczy w otworkach, ale... nic z tego. Tarcza była przyklejona do mechanizmu, nóżek brak. Uprzedzając fakty - mechanizm to przekładka, ale też GFJ, więc nóżki by pasowały, nie wiem, czemu ktoś je wywalił. Nad jedną z nóżek emalii nie było, nad drugą - popękana. Chciałem delikatnie nawiercić tarczę, żeby emalii nie wykruszyć, ale odpadła przy pierwszym dotknięciu, więc mamy dwie dziury w emalii. Kosmetycznie do kitu, natomiast naprawa będzie łatwiejsza. Emalię nawet powklejałem. Po zaschnięciu - ciut krzywo :/ celowo zacząłem od tarczy, bo - nawet gdyby naprawa dalej nie poszła dobrze - tarcze zawsze można potem jeszcze wykorzystać w przyszłości. Kolejny "smaczek", o którym wcześniej nie wspomniałem - mechanizm nie posiadał na brzegu kołków trzymających go w kopercie. Zamiast tego, został w kopertę... wklejony (!!!). Klejone tarcze - owszem - widziałem, ale mechanizm wklejony w kopertę to już coś. Płyta miała dobre wymiary pasujące do koperty, więc postanowiłem kołki wstawić... Dwa długie kołki (wraz ze śrubką) trzymają mechanizm w kopercie, dwa krótkie umożliwiają prawidłowe pozycjonowanie. Kolejne zdjęcia pokazują pokaźną ilość rdzy w mechanizmie. O dziwo - rdza nie pochodzi głownie ze stalowych elementów samego mechanizmu, więc pewnie ze sprężyn koperty. w mechanizmie najbardziej ucierpiał balans oraz naciąg... Mechanizm w miarę wyczyściłem. W miarę, czyli tyle, ile dałem radę zrobić bez niepotrzebnego tracenia czasu na totalnego trupa... Mechanizm nawet ruszył, pomimo wymienionej (marnie), za długiej osi i dogiętego półmostka… Mechanizm - oczywiści - nie jest oryginalny, powinien tu być Billodes. W zasadzie to samo, tylko nowsze, z innym układem mostków. I - najczęściej - kamieniami nakrywkowymi. Te zegarki posiadają nietypowe połączenie krytej koperty z godziną 6 od strony zawiasu dekla. To nie kwestia przełożonego mechanizmu, one tak miały.. Koperta fatalna, spolerowana, a dekle ewidentnie wyklepane, co wskazuje na jakieś wielkie nieszczęście, które musiało spotkać oryginalny mechanizm (zegarek wygląda na zmiażdżony, ciekawe, ze tarcza przeżyła... O dziwo - chodzi. I po 12 godzinach nawet w miarę dokładnie (koło minuty bez regulacji - nieźle)… Szczerze mówiąc - odkrycie, że mechanizm jest nieoryginalny i wklejony wysłało zegarek do pudła z częściami, ale wyjąłem go i uruchomiłem. Po co? Nie wiem. Dla wprawy. Całkiem fajnie wyszedł
-
za***iscie to ładne, ale co to - nie wiem...
-
A IWC się nie może złomać?
-
Ładny... był moze znów będzie !
-
Szajs... mechanizm nieoryginalny, stan agonalny, ale... zdecydowałem się naprawić. Opis chyba jutro:) https://m.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=uAWgFUaVtZ0
-
Serwis dystrybutora podchodzi do wszystkiego troszkę "rutynowo". Nie rozczulają się nad każdym problemem. Oczywiście - ich plusem jest dostępność części, więc czasem są przydatni. Natomiast jeśli mechanizm potrzebuje tylko porządnego serwisu z oliwieniem i regulacją, dobry zegarmistrz będzie niezastąpiony. Kłopot zaczyna się, gdy przy "zwykłym" serwisie wyjdzie poważna wada fabryczna, a gwarancji już brak... Bo słyszałem od zegarmistrza, że gdy w japońcu trzeba cos wymienić, to części są trudno dostępne i drogie, niestety... Z tym ,ze mówił mi to ładnych kilka lat temu - nie wiem, czy aktualne...
-
Niektórzy uważają ją za zaletę
-
Błąd izochronizmu i tak NIE POWINIEN być liczony w minutach, podobnie jak odchyłki pozycyjne. Tzn może byc liczony w minutach tylko przy samym (samiutkim) końcu sprężyny, gdy zegarek ledwo idzie. Najpewniej zegarek po prostu potrzebuje porządnego serwisu i tyle. Pojawiające się nagle odchyłki na poziomie minut DO TYŁU mogą wynikac z tego że "padło" smarowanie wychwytu, a czasem powód jest tak prozaiczny jak luźny ćwiertnik ślizgający się przy zmianie daty (wtedy odchyłka jest niestała i powstaje w nocy). Teoretycznie może to wynikać z faktu, ze zegarek rozkręca ci się prawie do zera, ale wtedy powinien jednak od czasu do czasu stanąć. Konkluzja jest jedna - dobry serwis. -> mkuka - nie jest łatwo udzielić sensownej odpowiedzi nie widząc zegarka. Czasem widząc zegarek trzeba się nagłowić. Są rzeczy oczywiste, a są nieoczywiste i nagłe pojawienie się odchyłki dobowej może wynikać z tak wielu problemów, że bardzo często skończy się konkluzją - do zegarmistrza... Równie dobrze można by spytać - mam 37,5*, co mi jest??? Choć z drugiej strony nie wiem, czy w dzisiejszych czasach to dobre pytanie
-
Elgin 725 - początki zegarków elektronicznych
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → Publikacje, Artykuły
Zegarek zatrzymał się dzisiaj lub wczoraj (2 dni temu jeszcze cykał). Oczywiście - to stary zegarek i nie można wyciągac wniosków odnośnie długości jego pracy na jednym komplecie baterii, ale piszę tak... żeby został ślad Baterie wyjąłem (a się bałem!!!) i zegarek wrócił na półkę... pochodził pół roku i starczy mu -
Początki taśmowej produkcji zegarków mechanicznych w USA
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → Publikacje, Artykuły
Ten konkretny zegarek robiła radziecka Mołnia (Czelabinskij Czasowoj Zawod). Swoja drogą wypuszczali je również pod własną marką Mołnia/Molnija... -
Początki taśmowej produkcji zegarków mechanicznych w USA
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → Publikacje, Artykuły
Mołnia - Serkisof. Serkisof to turecka marka "kolejowa", dla której zegarki robił m.in. G.F.Jacot, czy po prostu Zenith. Potem Turcy poszli do Rosjan (bo taniej, jak mniemam) i kupili spore ilości Mołnii (takich jak na foto) i naręcznych Wostoków (dość rzadko spotykane, ze złoconym 2605 (!) ). To właśnie taka Mołnia. W tym stanie kosztuje... hmmm… jak kto ma dobry humor to za ładną może 200 da. Albo i nie. Jakoś nie pasuje do całej reszty, choć musze powiedzieć, że w wielu innych muzeach (nawet tych "kompletnych"), temat radzieckich zegarków jest całkowicie pominięty, wiec w sumie nawet miło. Jak mówię - nie miałem audiodeskrypcji, więc nie wiem, czy mówią, że to ruski... Niemniej - moim zdaniem - ciekawe -
Początki taśmowej produkcji zegarków mechanicznych w USA
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → Publikacje, Artykuły
Najlepsze, ze czasem kupisz „dobry” zegarek i okazuje się dezelem, a czasem kupisz dezela i okazuje się ze dobry -
Xicorr w kolebce szwajcarskiego zegarmistrzostwa - LeLocle. W drodze do muzeum zegarów - ciut za miastem, stad taki krajobraz http://zegarkiclub.pl/forum/topic/142950-początki-taśmowej-produkcji-zegarków-mechanicznych-w-usa/page-2#entry2728553
-
Obiecane szczegóły: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/142950-początki-taśmowej-produkcji-zegarków-mechanicznych-w-usa/page-2#entry2728553 Zegarek chodzi zwawo i dokładnie Sama radość
-
Początki taśmowej produkcji zegarków mechanicznych w USA
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → Publikacje, Artykuły
Tak sie składa, że przejeżdżałem nie tak dawno przez Genewę (ale bez postoju), kierując sie na północ, w strone Alzacji. Wybór trasy przez szwajcarię nie był przypadkowy - celem była - wpisana na listę UNSECO - "kolebka szwajcarskiego zegarmistrzostwa" obejmująca miasta LeLocle i Chaux de Fonds (oraz w rzeczywistości cała okolicę). To właśnie tu, w północno-zachodniej części Szwajcarii, powstał drugi (obok Genewy) duży ośrodek produkcji zegarków. Teren jest ledwie pagórkowaty i okazuje się, ze z "alpejską bryzą" znaczna część szwajcarskich czasomierzy nie ma kompletnie nic wspólnego Koło południa - jeśli dobrze pamiętam - wjeżdżamy do LeLocle... Jeśli chcemy zobaczyć lokalne muzeum,nie należy parkować w centrum, a jechać za znakami (chyba że mamy zacięcie trekkingowe ), bo muzeum znajduje się spory kawałek ponad miastem. Na wycieczkę po LeLocle zabrałem... Xicorra. Nieco na przekór samemu sobie, bo zawsze w takich miejscach noszę zegarek tematycznie z nimi związane, a tu - polski zegarek z chińskim mechanizmem... Muzeum w LeLocle znajduje się w pięknym dworku - jak pisałem - kawałek ponad miastem... Muzeum jest - do czego wrócę później - bardzo przyjemne. Może to brzmieć dziwnie, ale jest tam po prostu miło, tak przytulnie. Znajdziemy tu piękny zbiór, zaczynając od historii rozwoju mechanizmu zegarkowego... ...pokazanej - jak widać, albo i nie - z detalami konstrukcji najbardziej typowymi dla każdego okresu. Następnie sale z cudownymi zegarami ściennymi, zdobionymi kieszonkami i automatonami… ...z których wiele pokazano na filmach, by można było również zobaczyć, jak działają. Specjalnie powiększyłem ten konkretny zegarek, bo to nic innego jak... radziecka Mołnia (!). Wiem, ze G..F.Jacot produkował zegarki na rynek turecki, ale ten akurat nie pochodzi z LeLocle i ogólnie jakoś tak pasuje... jak pieść do nosa. W każdym razie jeśli ktoś z was uważa, ze nie stac go na "muzealny zegarek" i to jest Twoja szansa! Gablota z Mołnią rozpoczyna piękną wystawę poświęconą już głównie mniejszym czasomierzom z różnych okresów historii... Kolekcja piękna i bogata. Można - oczywiście - wziąć odtwarzacz z komentarzem do poszczególnych punktów wystawy, ale ja - jak to ja - wiecznie spóźniony - po prostu wpadłem, obleciałem i wypadłem Szybko, szybko, bo nie ma czasu, a szkoda, bo bogactwo tu wielkie Na początek lub na koniec (jak kto woli) wycieczki po piętrze można jeszcze posłuchać opowiadania mechanicznego zegarmistrza (rusza się !!!) I pora powoli opuszczać LeLocle… Samo miasteczko... senne i puste (może źle trafiłem z dniem i porą przyjazdu). Czyste ładne, ale takie jakieś mało przyjazne - nie chciało się zostawać dłużej i dobrze, bo czasu naprawdę brak (wszak do Alzacji kawałek drogi). Oczywiście LeLocle to ojczyzna wielu słynnych marek zegarków i nawet nie silę się na wymienianie wszystkich. Któż nie zna nazwisk takich jak Jacot, Moser, Tissot? Wszyscy oni produkowali zegarki w LeLocle. Z postaci, które chciałbym przytoczyć - w pierwszej kolejności na pewno - zapomniany już nieco - Olivier Quartier, który na początku XIX wieku jako pierwszy podjął w LeLocle próbę stworzenia czegoś w rodzaju powtarzalnej, jakby seryjnej, produkcji. Zegarki te nie były - jednak - produkowane z identycznych, powtarzalnych części i najczęściej w praktyce okazuje się, że część z jednego Quartiera do drugiego nie nadaje się w ogóle, a w najlepszym razie wymaga znacznych (i trudnych!) modyfikacji. Nowe technologie prowadzące do pojawienia się zegarków, do których część zamienna można było po prostu zamówić na podstawie katalogu przybyły do LeLocle głownie za sprawą Georges'a Favre Jacota, twórcy słynnej również i dzisiaj marki Zenith… Jacot zaczynał jeszcze w XIX wieku, na wielu światowych rynkach (zresztą - zegarki z LeLocle niemal zmonopolizowały, choć może to za duże słowo - rynek Imperium Rosyjskiego, ale nie tylko o Rosji mowa), a na początku XX wieku - można chyba powiedzieć - zegarki z fabryki GFJ osiągnęły technologiczna doskonałość. Duże słowa, ale żeby nie być gołosłownym, pokażę Wam świeżutki - wręcz "jeszcze ciepły" - nabytek, który wpadł mi w ręce dwa dni temu... Zdezelowany Zenith na rynek kanadyjski - początek XX wieku. Kupiłem za... 60zł, ale stan nieznany i myślałem, ze pewnie na części, albo że - w najlepszym razie - za czas jakiś posłuży za przykład, ze części faktycznie pasują Na szczęście (czy niestety?) z tymi częściami to musicie mi wierzyć na słowo, bo posiadam w swoich zbiorach Zenitha, który kilka części - bez modyfikacji - dostał od "dawców". Nasz Kanadyjczyk okazał się zupełnie dobry, tylko strasznie zaniedbany... Wałek - na wzór amerykański mocowany w kopercie - wyjąłem, żeby wyczyścić syf zgromadzony w kominku koperty. Mechanizm posiada typowy dla Zenithów z tego okresu mechanizm nastawczy z dzielonym wałkiem. Przy montażu trzeba się trochę napocić, bo części odskakują i sam spędziłem dobre 5 minut (które dłuży się w nieskończoność) szukając śrubeczki... Mechanizm jest średniej klasy, więc posiada niepolerowane elementy wychwytu czy "zwykłe", mosiężne koła przekładni. Wiem,wiem, na regulatorze wciąż widać rdzawe naloty, ale ta sprężynka słynie z pękania i już raz musiałem taką sprowadzać z... Argentyny Balans bimetaliczny (często spotykane w zegarkach Zenith, choć - inaczej niż w np amerykańskich Walthamach - wcale nie obligatoryjny), z breguetowskim włosem. Zegarek powstal dla kanadyjskiego dystrybutora - pana Aleksandra McMillana z Ottawy. Pięknie wykończony, dobrej klasy i zbudowany z powtarzalnie wykonywanych, wymienialnych części... Tyle na dzisiaj - następny przystanek - Chaux de Fonds Za jakość zdjęć NIE przepraszam - nie ma co patrzeć na zdjęcia, Muzeum w LeLocle trzeba po prostu zobaczyć -
Zaryzykowałem. Wystawiony jako niesprawny (bo był) i z fatalnymi zdjęciami. Ale 60zl to nawet za części warto dac... Okazał się tylko niezadbany, chodzi „jak zloto”...
-
Zenith na Kanadę... 60zl już z przesyłką szczegóły wkrótce...
-
Czerwona 12 to "klasyka", ale co powiecie na czerwoną... 3-kę??? http://zegarkiclub.pl/forum/topic/184613-naręczny-rockford-z-około-1910-roku/#entry2727307
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
pmwas odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Uszkodzona zapadka naciągu - nie powinien to byc wielki problem. Faktycznie cokolwiek "zmodowany", ale za to jak ma faknie dopasowany pasek
