Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6691
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. Paweł Bure... stal oksydowana ze złoceniami. Dobrej klasy 15 kamieniowy mechanizm z balansem kompensacyjnym. Cudo po prostu. Cudo. Oj, nie żałuję tego zakupu, oj nie
  2. Elgin 725 Electronic zegarkiclub.pl/forum/topic/165233-elgin-725-początki-zegarków-elektronicznych/#entry2616737
  3. Elgin 725 Electronic zegarkiclub.pl/forum/topic/165233-elgin-725-początki-zegarków-elektronicznych/#entry2616737
  4. W końcu udało mi się zdobyć jednego! Te zegarki nie są tak rzadkie, by nie dało się ich dostać, od czasu do czasu mają zwyczaj się pojawiać. Mój egzemplarz miał złamany balans, ale miałem dwa dobre w pudełkach, więc było na co wymienić. Nieco większym kłopotem był brak koronki. W wałku (znajdującym się z tyłu koperty) tkwiła resztka śrubki mocującej, zaś po koronce nie było śladu (może poza zarysowaniem na kopercie, które zrobiła). Koronkę można dorobić, ale jest pewien szkupuł - otworek powinien byc kwadratowy, bo taka też jest końcówka wałka. Generalnie naprawa zegarka nie lubi przemocy i użycie młotka jest raczej niewskazane, ale najprostszą metodą zrobienia z kólka kwadratu było wbić "na chama" uszkodzony - i tak - wałek w koronkę, a potem zamontowac w mechanizmie dobry wałek (również na stanie). Koronkę - oczywiście - trzeba też było przewiercić na wylot, a potem dobrać srubkę. Ale idźmy dalej. Zegarek jest otwierany przez szkło, a samo szkło jest twarde i niskie: Niestety - mam przyzwoitego "pająka" ale nie był on w stanie tak mocno ścisnąć szkła, żeby wychodziło bez sporego - wciąż - oporu. Ofiarą tego problemu padł - niestety - unikalny sekundnik z czerwoną błyskawicą. Po zdjęciu szkła znalazłem na biurku kawałek pogiętego drutu, który okazał się tym właśnie ozdobnym detalem. Nieszcześciem jest fakt, że tych sekundników nie da się dostać. Po prostu się nie da, za żadne skarby świata. Chyba, ze z kompletnym zegarkiem. Zlutowanie wskazówki zajęło mi trochę czasu, bo to maleństwo straszliwe, ale było warto się pomęczyć... Oczywiście - błyskawica jest dolutowana od spodu, przez co straciła nieco na długości, ale lepsza taka, niż żadna. Od brata pożyczyłem czerwony lakier zaprawkowy (samochodowy, tak) i wskazówka prawie jak nowa. Prawie, i wcale nie daje to wielkiej satysfakcji, bo po prostu trzeba jej było nie rozwalić... Dziś kupiłem baterie i pasek... ..w nadziei, ze zegarek ożyje. Zegarek istotnie ożył, choć amplituda pracy balansu - delikatnie mówiąc - nie powala i daleko jej to tego, co pisze w podręczniku do serwisowania m.in. tych mechanizmów Przepraszam za syf wokół wałka - zapomniałem go doczyścić… Tak to wygląda finalnie. Jeszcze tył z koronką: Koronka nie pasuje kolorystycznie do zegarka, ale za to dobrze działa i przesadnie nie odstaje. Działa to - oczywiście - normalnie - po jej odciągnięciu można ustawić godzinę. Warto dodać, ze mechanizm posiada "stop-sekundę". Mechanzim - pomimo niskiej amplitudy - pracuje względnie prawidowo, choć po dwóch godzinach jest już o pół minuty na plusie. I tak nieźle... W końcu - jak ten mechanizm działa... Elgin Electronic cal 725 to ciekawa koncepcja mechanizmu, w którym to nie balans napędzany jest przez przekładnię chodu, ale przekładnia chodu przez balans. Balans jest dwuwarstwowy - dolna warstwa jest przewodnikiem magnetycznym (w stanie "spoczynkowym" nie jest namagnesowana, dzięki czemu balans jest mniej podatny na zewnętrzne pola magnetyczne). Gdy przerzutnik balansu zahaczy od drucik, zwiera na moment obwód elektromagnesu. Jeden z biegunów elektromagnesu skierowany jest w stronę balansu. Do drugiego bieguna przymocowana jest blaszka (również ze stopu o właściwościach magnetycznych), która - kończąc się pod samym kołem balansowym - wywołuje również chwilowe namagnesowanie samego balansu. Tak więc przez ten krótki moment mamy jeden biegun na kole balansowym (ta wystająca blaszka balansu to element jego magnetycznej, spodniej warstwy) a drugi na końcu elektromagnesu i elektromagnes silnie przyciąga balans, dając mu energię do dalszych oscylacji. Ponieważ obwód zwierany jest tylko na moment, balans - "szarpnięty' polem magnetycznym - przelatuje przed wyłączonym już elektromagnesem, wraca i cykl jest powtarzany, Tymczasem drugi z przerzutników ma za zadanie przerzucanie zębów koła "wychwytowego", ale - z uwagi na ich kształt - przerzuca je tylko w jednym kierunku. Można w zasadzie powiedzieć, że w tym Elginie cały układ balansu i elektromagnesu po prostu robi to, co silnik krokowy w dzisiejszych kwarcach. Sama przekładnia ma jedynie minimalne opory i do jej napędzania wystarczy jedynie minimalna energia. Tyle na temat Elgina 725, póki co, choc mam nadzieję, że nie jest to ostatni, jakiego kupiłem
  5. 1 - spróbuj lepszym śrubokrętem 2 - otwory na nóżki są przeważnie wiercone na wylot, co daje możliwosć wybicia nóżki od drugiej strony, po rozmontowaniu mechanizmu 3 - co do wiercenia - jeśli chcesz rozwiercić nóżkę - w Castoramie są wiertełka precyzyjne - miedź czy mosiądz nawiercisz nawet palcami. Jeśli chcesz nawiercićśrubkę - nie polecam - materiał, z którego zrobiona jest śrubka jest o wiele twardszy niż materiał, z ktorego zrobiono płytę. Z doświadczeń własnych - lepiej jest urwana śrube na chama wybić, a potem nagwintować na nowo pytę, niż próbować nawiercić śrubkę, Z reguły robi się totalna demolka dookoła a śrubka jaka była, taka jest. Do tego trzeba mieć narzędzia umożliwiające idealna centracje wiertła tak, by chcąc nie chcąc wierciło osiowo w śrubie...
  6. Poza zegarkami, zbieram pocztówki z Sosnowca. To moja najlepsza, z której jestem bardzo, bardzo dumny Rok 1898. (stempel), czyli z czasów kiedy Sosnowiec nie miał jeszcze praw miejskich. Wówczas było to już jednak sporawe miasto, ale od czasów powstania styczniowego nadawanie praw miejskich w Kraju Przywiślańskim było bezterminowo wstrzymane. Prawa miejskie Sosnowiec otrzymał w roku 1902 za panowania Cara Mikołaja II... ...którego wizerunek również posiadam na kilku pocztówkach
  7. Moja zmęczona życiem Certina
  8. pmwas

    Vostok Classica

    Ale... gdyby nie rosyjski montz, nie kosztowałby 600zł
  9. Zobaczcie, co uczyniłem Ja, Paweł! Z trzech martwych podkładałem jeden dobry! Mechanizm jest bardzo prosty - jest elektromagnesik, balans z magnetycznym punktem na obręczy i drucik. Balans trąca drucik i na moment zwiera obwód dostając „kopa” od elektromagnesu. Czemu jednak powoduje to ruch przekładni chodu - wciąż myślę
  10. pmwas

    Poljot de Luxe cal 2209

    Zapomniałem dodać - ciekawostką jest fakt, że ostatnie - jak dotąd - zegarki z mechanizmem 2209 wyprodukowano w roku... 2018. Była to krótka seria 65 zegarków - zbudowana na bazie leżaków magazynowych, oczywiscie - wypuszczona przez Łucza dla upamiętneinia 65 lecia fabryki. Tylko 50 sztuk - chciałem upolować, ale na ich stronie była zapowiedź, znów zapowiedź, wciaz zapowiedź i... wyprzedane. Ot... 65 sztuk
  11. Witajcie! W końcu dojrzałem do decyzji o naoliwieniu mojego de luxe'a, bo już ledwo łaził. Zegarkowi pogorszyło się znacznie parę lat temu, gdy zamókł na imprezie. Zegarek wysuszyłem, ale od tego czasu nie chciał być juz sobą. Oczywiście - powinienem był od razu się za niego zabrać, ale serwisowanie 2209 to taki "miód", że jakoś nie mogłem się zegrać. Tytułem wstępu - w "ruskich" wszyscy wiedzą, ale w "vintage" może nie - 2209 jest jednym ze sztandarowych osiągnięć rosyjskiego zegarmistrzostwa lat 60-tych. W tamtych czasach rosnące w siłę radzieckie fabryki wprowadzały na rynek wiele nowych modeli mecanizmów, tych zwykłych (z reguły prostych konstrukcyjnie i dobrych), automatycznych oraz tych "super-". Super-małych, jak Czajka 1200 czy łucz 1300... http://zegarkiclub.pl/forum/topic/143520-im-death-incarnate/?hl=%2Bdeath+%2Bincarnate ...czy super-płaskich, jak Rakieta 2209, Poljot 2209 czy automatu Poljot 2415 czy - niemal bliźniacza, lecz mniejsza i jeszcze cieńsza - Zaria 2015: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/143060-plaskate-zarje-2015-automat/?hl=%2Bzaria+%2B2015&do=findComment&comment=1919683 W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o super-super-płaskim Poljocie 2200, który był jednak zbyt cienki i po prostu - nie wdając się w szczegóły - rozlatywał się w rękach Ze wszystkich tych mechanizmów największym sukcesem był chyba super-płaski automat 2415... http://zegarkiclub.pl/forum/topic/164978-orbita-z-ery-podboju-kosmosu/?hl=orbita …, któremu ciężko zarzucić jakieś konkretne wady - jest po prostu tak dobry, jak dobry może być płaski automat z tamtego okresu. Prezentowany tutaj 2209 jest - w pewnym sensie - manualną wersją tegoż automatu, ale jest to spore uproszczenie, bo różnice konstrukcyjne są duże, choć widać, ze mechanizmy były projektowane wspólnie. Zacznijmy od zdjęcia po rozebraniu mechanizmu na części. Pomimo obaw - nie znalazłem oznak korozji, wiec chyba dobrze zegarek wysuszyłem Dużo części jak na zwykły, manualny zegarek mechaniczny bez komplikacji... Zacząłem od wyczyszczenia i montażu łożysk balansu. Mamy tutaj nieco wkurzający ruski "inkablok" z trójramienną sprężynką mocującą kamienie w płytach... Sprężynkę należy włożyć dwiema nóżkami w przygotowany rowek, a trzecią w widoczne nacięcie i obrócić tak, by wszystkie try nóżki znalazły się w rowku. Nie jest to takie łatwe, a do tego sprężynka ma tendencję do odlatywania, zwłaszcza przy demontażu. Nie należy też wyginać nóżki by sobie ułatwić - sprężynka ma być prawie płaska, żeby mocno dociskać kamienie, inaczej łożysko jest niestabilne. Moja sprężynka była wygięta i musiałem to poprawić, bo po zmontowaniu balans potrafił uderzyć o klocek włosa... Naprawdę - zdecydowanie wolę incabloc, jest o wiele łatwiejszy w montażu i nie odfruwa... Kontynuując - warto zacząć od tiretu i jego sprężynki, a potem montujemy krótką przekładnię łączącą bęben sprężyny z trzecim kołem przekładni chodu... Tu znajdziemy brakujące kamienie - często zastanawiałem się, jaki cudem mechanizm ma niby 23 kamienie, jak ni cholery tyle nie widać. Tu są Tak przekładnia to nic innego, jak zdekonstruowane koło centralne - aby zmniejszyć grubość zastąpiono je osobną osią i osobną zębatką z kołem pośrednim do kompletu, ale to po prostu koło centralne, tylko takie inne... Zanim przejdziemy dalej - chciałem wspomnieć o pierścieniach na mostku bębna - znajdują się one na mocowaniach kół naciągowych i trzymają się mocno lub nie. Trzeba ich bardzo pilnować, bo lubią odlecieć w najmniej spodziewanym momencie. Najlepiej je w ogóle zdjąc, ale niektóre wcale nie chcą zejść (co nie przeszkadza im odpaść np po czyszczeniu). I przechodzimy już do kolejnej ciekawostki - współosiowego koła trzeciego przekładni chodu. Nie jest to wynalazek ani rosyjski, ani też przesadnie rzadki, jednak chyba to Rosjanie najchętniej go wykorzystywali. Spotkamy go w wielu radzieckich mechanizmach z tego okresu, m.in. w "kultowym" Wostoku Precyzyjnym 2809. Zastosowanie takiego koła pozwala na zamontowanie fałszywej centralnej sekundy bez sprężynki dociskowej. Unika się - dzięki temu - problemów z nią związanych, jak dodatkowy opór w mechanizmie czy skakanie wskazówki (w zależności od tego, czy ciśnie ona za słabo czy za mocno). Jak to działa? Bardzo prosto. Mamy dwa identyczne koła zębate na jednej osi - jedno połączone z osia na sztywno, drugie - luźno się wokół niej obraca. Napęd przechodzi z koła centralnego na oś, wraz z którą obraca się jedna z zębatek. Ponieważ oba koła zazębiają się z osią sekundowa, napęd przechodzi z tego sztywno zamocowanego koła przez oś sekundową na luźno zamocowane koło, które z kolei napędza koło czwarte (które zazębia się już tylko z tym "luźnym"). Niweluje to luzy fałszywej sekundy, dzięki czemu mechanizm nie skacze. Koło to nie daje się rozebrać (czyli nie wyczyścisz i nie naoliwisz) i często bywa nieco zapieczone, co w zasadzie nie przeszkadza, bo i tak blokuje się ono bez luzu i pracuje jak jedno "normalne" koło. Zakładając mostek przekładni z czterema łożyskami zawsze spodziewam się najgorszego, ale w 2209 czopy z reguły same wskakują na miejsca. Nie wiem jak oni to zrobili, ale tak jest... Jak pisałem - obręcze odpadają, wiec montuje koła przekładni przed odwróceniem mechanizmu na druga stronę. Od strony tarczy - nic takiego, zwykły remontuar… Z moich skromnych doświadczeń wynika, ze większość remontuarów (z wyjątkiem na pewno Mołnii) montuje się łatwiej na zamontowanym wałku naciągowym. Widać też zmontowaną zapadkę naciągu i koło zapadkowe i... już tylko kilka pozostałych części Kolejną ciekawostką jest kotwica i balans. Żeby zmniejszyć grubośc mechanizmu, zastosowano wygiętą kotwicę i zamontowano przerzutnik w samym kole balansowym. Pozostaje tylko zamontować balans i tarczę: Zmniejszeniu grubości - już nie mechanizmu a zegarka - miała służyć mała odległość wskazówek od tarczy, co często kończy się zarysowaniem tarczy przez wskazówkę. Także warto założyć wskazówkę godzinową płasko i sprawdzić (ostrożnie!!!), czy nie haczy, robiąc pełny 12 godzinny obrót. Nakręcamy i na łapkę Piękny zegarek! Mechanizm - jak wspomniałem - jest jednym ze sztandarowych osiągnięć radzieckiego zegarmistrzostwa lat 60-tych, ponieważ jest złoty, płaski i "prestiżowy", co nie znaczy wcale, ze jest dobry. Wprost przeciwnie - jest to jeden z najgorszych mechanizmów produkowanych wielkoseryjnie w ZSRR. Były gorsze, ale szybko zaprzestawano ich produkcji, podczas gdy wytwarzanie 2209 trwało w najlepsze przez ponad dwie dekady w dwóch fabrykach (Moskwa i Mińsk). Wady? - skomplikowana konstrukcja - droższa w produkcji i trudna w serwisowaniu (choć to mała wada i gdyby byłą jedyną wada 2209 - byłby to cud techniki) - mały bęben sprężyny nie zapewnia dostatecznej mocy, co skutkuje niską rezerwą chodu, kłopotami z amplitudą (i dokładnością chodu) oraz zastosowaniem standardowej częstotliwości pracy balansu na poziomie 18000bph, co w ówczesnych "prestiżowych" mechanizmach było już wartością niską. - nie najszczęśliwsze przełożenia przekładni naciągowej, w połączeniu z nieszczęśliwym układem kół naciągowych (środkowe jest "odpychane" od innych podczas nakręcania i stawia opór) i małą koronką płaskiego zegarka, dają ogromny opór przy nakręcaniu. Zegarek nakręca się bardzo ciężko i trudno go dokręcić do oporu. Czasem aż się prosi żeby wziąć jakie obcęgi (nie , nie napisałem tego ). A zatem? Cóż - zegarki na 2209, jak i sam mechanizm, były i są piękne i na pewno zawsze pozostaną kultowe. Jednak jeśli chodzi o konstrukcję mechanizmu - ktoś bardzo się starał i trzeba oddać, że efekt robi wrażenie i nie można go nie docenić, ale... to nie jest dobry mechanizm
  12. Ładny zegarek. Ale z zegarkami to tak jest - jedne się lubi i zostają, inne - nie przypadają do gustu i idą do ludzi. I nie ma w tym kszty logiki
  13. pmwas

    Vostok Classica

    Odczyt pracy mechanizmu zrobioby telefonem - tarcza do góry +3s/24h, koronką w dól -4s/24h. Jeśli to prawda - przyzwoicie
  14. pmwas

    Vostok Classica

    Ruscy jak mówię, kiedyś mnie to strasznie denerwowało, dzisjaj wręcz mnie to bawi, czy nawet fascynuje. Widać, że składają to ludzie, bardziej lub mniej zdolni, bardziej lub mniej staranni, czasem zmęczeni, czasem po imprezie, a czasem po prostu myślami gdzie indziej. W tym jest nawet coś pięknego
  15. zegarkiclub.pl/forum/topic/178048-vostok-classica/ Obiecałem recenzję i jest...
  16. Założona w 1942. roku - po ewakuacji 2. Moskiewskiej Fabryki Zegarków - fabryka zegarków w Czystopolu jest jednym z nielicznych rosyjskich producentów, którzy zdołali przetrwać w nowej, poradzieckiej rzeczywistości. Po latach zastoju, w którym to czasie Vostok "słynął" z produkcji niskiej klasy Komandirskich i Amfibii, często zepsutych już w momencie opuszczenia fabryki, czystopolski producent odrodził się jak feniks z popiołu, wypuszczając na rynek coraz to nowe i coraz to ciekawsze modele zegarków, z jednej strony nawiązujących do tradycji, z drugiej - od nowa zaprojektowanych i lepszych niż kiedykolwiek. Nie ma co sie jednak czarować - Vostok to wciąż Vostok i kupując zegarek z Czystopola w dalszym ciągu musimy być gotowi na - mniejsze lub większe - awarie mechanizmu czy nienajlepszą dokładnośc chodu, ale w kwestii projektu czy zastosowanych technologii widać ogromny postęp. W ofercie z ostatnich lat widać również, że uwzględniono głos nabywców i - wreszcie - nawet te "zwykłe" Amfibie czy Komandirskie przestały wyglądać jak odpustowe zabawki kupowane dla zabawy, a zaczęły przypominać zegarki z prawdziwego zdarzenia, nawet jeśli ich posiadanie wiąże się wciąż z koniecznością posiadania wiedzy w temacie najlepszych zakładów zegarmistrzowskich w regionie. Jednym z najlepszych dowodów, że Rosjanie się uczą jest - dostępna do niedawna u jednego z czołowych międzynarodowych dystrybutorów Vostoka - seria Classica. Piszę "do niedawna", bo tak się składa, że kupiłem ostatni dostępny ezgemplarz tego modelu i - aktualnie - jest on niedostępny, choć myślę, że kolejna seria jest tylko kwestią czasu. Zegarek dostarczono w ciągu niecałych 2 tygodni, co - znając rosyjską pocztę sprzed lat -jest również sporym postępem... Zegarek Classica był dostępny w sześciu wersjach wykończeniowych różniących się kolorem i wykończeniem (szlif słoneczny lub matowa) tarczy i koperty (stal lub PVD), ale kupując mój zegarek nie miałem już wyboru - pozostał tylko model stalowy z granatową, matową tarcza. Tu dodam, że tarcza nie jest czarna, ale granatowa, ale fotografuje się ją fatalnie, jak każdą ciemną tarcze pod wypukłym szkłem. Po rozpakowaniu zegarka uderzył mnie fakt, ze tarcza okazała się o wiele ładniejsza niż na zdjęciach (z reguły wszak bywa odwrotnie). Zdjęcia pokazują matową, ciemnoniebieską tarczę, która w rzeczywistości okazuje się pięknym, półmatowym kameleonem, zmieniającym swój kolor od granatowego, przez czarny, po ciemnozielony (sic!), a do tego posiadająca wykończenie w formie szlifu słonecznego, ale delikatnego, widocznego tylko w silnym świetle. tarczę wykończono nakładanymi indeksami godzinowymi i zestawem polerowanych wskazówek. Arabskie cyfry o tym konkretnym kroju stosowano już w latach 70-tych. Jakość wykonania tarczy nie pozostawia pola do krytyki - jest perfekcyjna. Naprawdę - choćby chcieć się czepiac - nie ma czego. W tym konkretnym egzemplarzu - natomiast - można przyczepić się do montażu wskazówek, ponieważ godzinowa - tradycyjnie - nieco "spóźnia" i pokazuje godzinę jakieś 3 minuty do tyłu. Jest to częste w tanich zegarkach w ogóle i wynika z naturalnego luzu w przekładni wskazań (ale da się to zrobić lepiej). Koperta zegarka to istne cudo. Z jednej strony - nawiązuje przepięknie projektem do Wostoków z lat 70-tych, a z drugiej - pięknie łączy szczotkowane powierzchnie o ostrych krawędziach z elementami wypolerowanymi na wysoki połysk. Dopełnieniem jest sygnowana koronka -w moim egzemplarzu nieco odstająca od koperty - oraz cudowne, wypukłe, mineralne jak twierdzi dystrybutor - szkiełko: Warto wspomnieć, że czeska manufaktura Prim za podobne - z racji trudności technologicznych w jego wyprodukowaniu - każe sobie płacic więcej, niż Vostok za cały zegarek Oczywiście - nie sprawdzałem "organoleptycznie" materiału, z którego szkiełko wykonano ani jego wytrzymałości, musze wierzyć na słowo... Wisienką na torcie jest piękny, zakręcany dekiel... Napisy na deklu w tej klasie cenowej nie mają sobie równych. Widzimy tu słynne "protiwudarnoje ustrojstwo balansa" jak w latach 60-tych, elegancko naniesione na matowym pierścieniu wokół szkiełka odsłaniającego rosyjski mechanizm 2409. To właśnie Vostok 2409A w lepszej klasie wykończenia z fazowanymi, polerowanymi krawędziami płyt i niebieskimi śrubkami. Mechanizm opracowany został w latach 1970-tych w Pietrodworcu (Rakieta), po czym - po krótkim okresie produkcji - 2409 przeniesiono do Czystopola, gdzie pozostaje w produkcji po dzień dzisiejszy. Nieco przestarzały dziś kaliber 2409 ma 17 kamieni, częstotliwość pracy balansu 19,800bph i "fałszywą" centralną sekundę z charakterystyczna spreżyną dociskową będącą znakiem rozpoznawczym modelu. Oczywiście można się czepiać niskiej częstotliwości czy fałszywej sekundy, ale 2409 to znany "wół roboczy", niezawodny i łatwy do naprawienia. A przy tym potrafi być całkiem dokładny, jeśli przyłożyć się do oliwienia i regulacji. Zresztą, skoro w Miyocie przyjmujemy "fałszywą" centralną sekundę bez szemrania, czemu miałaby nam przeszkadzać w Vostoku? Cóż - oczywiście tak rozwiązany sekundnik ma pewną tendencję do skakania, co w moim egzemplarzu nawet trochę widać. Nie bardzo, troszeczkę... Mimo to - jakość materiałów i wykończeń, a także i montażu trzeba ocenić wysoko, ze wskazaniem raczej na materiały i wykończenia, bo montaż jednak wciąż jest mocno "rosyjski"... Bo gdzie jeśli nie u Rosjan można szukać uszu fabrycznie zarysowanych przy montażu paska??? Jeszcze parę lat temu wpędziłoby mnie to w kilkudniową depresję, ale ze jestem o wiele lat mądrzejszy - nawet mnie to ubawiło Pasek ma całkiem estetyczną, fabryczna klamrę, Meranom oferuje za $10 dodatkową bransoletę, ale póki co zostawiłem pasek, bo jest on perfekcyjnie dopasowany do tarczy i bardzo ładnie wygląda, W sumie to nie wiem, czemu inni recenzenci czepiali się jego jakości, która jest całkiem przyzwoita. Zgadzam się - jednak -że najpewniej nie będzie on przesadnie trwały i błyszczące powierzchnie pewnie szybko się przetrą... Zegarek zapakowano w - dość estetyczne - kartonowe pudełeczko... ...zawierające - oprócz samego zegarka - mało atrakcyjną instrukcję obsługi... ...z -tradycyjnie wciąż obecną - datą produkcji egzemplarza. Tyle? Cóż - zegarek kosztuje zawrotną kwotę 600zł i musze przyznać, ze jest wart swojej ceny. Można przyczepić się przestarzałego mechanizmu czy minimalnych niedokładności montażu, ale jeśli przejść się po sklepach i zobaczyć, co mamy do wyboru za sześć stówek... cóż, Vostok jest daleko, daleko z przodu. Piękny projekt, świetnie zrobiona koperta i kapitalna tarcza, wypukłe mineralne szkiełko, a przy tym nakręcany mechanizm in-house, który - w razie potrzeby - naprawi nam "pan Józek" z zakładu obok - za 600zł to prawdziwa okazja. Naprawdę, takie cudo w cenie dalekowschodnich kwarcoków - obok tego nie można przejść obojętnie. Jeśli mam jakiekolwiek wątpliwości odnośnie mojego zakupu, to tylko zastanawiam się, dlaczego kupiłem go tak późno...
  17. Pewnie, jak Astra III i Astra Classic Na pewno przez chwilę produkowali je rownolegle...
  18. Właśnie - żeby doprecyzowac - model Rosja na nowym, płaskim 2609 zastapił model Leningrad z mechanizmem „wysokim”
  19. Rosja to okolice 1960 roku, o ile wiem. Nowy mechanizm z trójkątnym mostkiem przekładni chodu zastapił „wysoki” mechanizm 2608 stosowany w Leningradach. Cudo
  20. I angielski stempelek na kołach naciagowych - też spoko Tylko nie pamiętam, czy to w tym modelu, czy "wysokim" 2609... Czy moze w obu ?
  21. Teoretycznie granatowa, ale potrafi nawet wpaść w zieleń. Nie wnikam skąd pochodzą poszczególne elementy zegarka, ale w sumie nie jest to tak wielka różnica. Sugerujesz że Wostok sam by czegoś takiego nie wyprodukował? Czy chodzi ci o design? Jak wyprodukowali Amfibię 1967 to takie też mogą, czemu nie? A jeśli importowane, to już znak czasów - teraz to dość częste zjawisko...
  22. Szklany, szklany, ale... będzie recenzja
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.