Poki co - jak to już jest rozbebeszone - powiedziałem żeby powymieniać łożyska, zębatki i synchronizatory zostawić, skoro kupić niepodobna, biegi zmieniało się i tak znośnie.
Mnie chodzi tylko żeby znaleźć i wymienić to coś co piszczy i szarpie.
Reszta może być jaka jest.
Może po tym tygodniu będę coś więcej wiedział, bo jest w trakcie tworzenia.
Ogolnie mnie to już tak "wali", że mało mam motywacji żeby aktywnie walczyć, wolę już pasywnie czekać co będzie.
I nie musi byc super, byle dało się tym jeździć.
Kiedyś to się niecierpliwiłem, ale teraz mam na to wyrąbane.
Pogodziłem się z rozmiarem wtopy, kupiłem totalnego bubla i sam nie wiem, czy w niego inwestować, czy po prostu sprzedać na części, pogodzić się że stratą i zapomnieć.