-
Liczba zawartości
6691 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
BTW - dzisiaj nakręcałem Parnisa… Borman jest wykonany dużo lepiej. Koperta Parnisa w bezpośrednim porównaniu wyglada biednie, wykończenia zdecydowanie gorsze. Im dłużej to noszę, tym bardziej uważam, że za te nędzne pieniądze to bardzo dobry zegarek. Sugessa zamówiłem. Nie wytrzymałem. Nie było co czekac - już się nauczyłem, ze jak coś codziennie za mną chodzi, to trzeba kupić, bo i tak kupię. Przekonała mnie recenzja z YT, choć recenzowany egzemplarz… był zepsuty 🤣
-
Zegarek spóźnia kilka sekund na dobę. Wynik zupełnie dobry. Póki co nie musiałem go jeszcze przestawiać od rozruchu
-
Nie da się uruchomić? To prosty mechanizm, tam nie ma co paść na amen
-
Wiesz - umówmy się, ze go gadżet. Chodziło o to, żeby zegarek był ciekawy i jest, tylko do mnie jego wygląd nie „gada”. Ani wielkie okno księżyca, ani kształt wskazówek… Jest to ładny zegarek, ponoć fajnie wykonany (jest recenzja na YT), ale Sugess z tarczą jak rozgwieżdżone niebo i wskazaniem fazy pokrytym lumą to moim zdaniem designerskie cudo. Choć pewnie trzeba ocenić na żywo. Natomiast nie kocham ST-25. Owszem, to estetyczny mechanizm, ale sam w sobie mało ciekawy. Trochę jak ten w moim Bormanie. Myślę zatem, że się na Sugessa skuszę, ale to za chwilę. Dyć się nie poli
-
Tak, mikrorotor Lobinni jest cudny. Sugess z gwiezdzistą tarczą to tez fajna rzecz. Co do Aesopa - to jest chyba ten mechanizm, który mi się nie podoba. Akurat z tourbillonem to będzie kłopot, bo te, co mi się podobają to koszt ok 5kzł. A tez nie chcę kupować najtańszego byle tylko mieć. Chcę fajnego Najgorsze, że ja miałem zegarek SeaGull z fazą księżyca, na tym właśnie mechanizmie. Fajny był zegarek, tylko strasznie mnie wkurzał napis „BIG DATE” na tarczy i go (tanio) sprzedałem. A szkoda… Co do Bormana z fazą księżyca - pięknie wykończony zegar i fajny 80-godzinny mechanizm, natomiast nie bardzo podoba mi się duże okno z wielkim księżycem oraz to, że to ponoć po prostu datownik, czyli cykl ma 31 dni… Natomiast ten mechanizm to bym chciał o wiele bardziej niż ST-25
-
Mały update - po 2 dniach zegarek pokazuje dobrą godzinę - żadnej dużej odchyłki nie stwierdzam. Rodzina entuzjastyczna - zegarek się podoba i zebrał pozytywne recenzje. Pamiętam czasy, kiedy za tą kasę (ale wówczas więcej wartą) można było kupić np Burana czy VE, ale to se ne vrati… Jak werdykt po ochłonięciu z emocji pierwszego zakupu na aliexpress? Bardzo pozytywny. Nie że zegarek mnie jakos bardzo zaskoczył. Jest taki, na jaki liczyłem. Fajny i wystarczająco dobrze zrobiony. I na pewno nie ostatni, bo zostały mi jeszcze tourbillon, microrotor i fazy księżyca
-
Zrobić datownik z dniem tygodnia żeby zdobił a nie szpecił to sztuka. Dlatego tak mi się spodobał moj Borman - ta tarcza „wymiata” od strony projektu. Jakość jest taka jak jest, wcale nie zła, ale i nie jakaś super, natomiast projekt, jeszcze z tymi wskazówkami i mikrosekundnikiem - „sztos”
-
Tez nie lubię - nie widzę sensu takich rozwiązań.
-
pomijając kwestię, że ma błąd w datowniku (może w realu nie ma), bardziej podobała mi się wskazówka dnia tygodnia. Ogolnie nie jestem fanem zwykłych podwójnych datowników w okienku. Nie podobają mi się
-
Faktycznie, na aliexpress tez ma takie napisy… tylko… skąd się wzięły??? Projektowała to AI ? BTW - on ma 2 razy FEB
-
Pamiętaj, że to 750 już z VAT. Dobre czasy minęły. Bieda tourbillona można kupić za ok 1500, ale osobiście wolałbym coś fajniejszego. Te, co mi się podobają to już niestety drożej. Ogólnie jestem zadowolony z zakupu. A automat ma kiepski, seikowy układ mostków, natomiast wykończenie jest zaskakująco ładne. Są o wiele bardziej paskudne mechanizmy, ten - wg mnie - gorzej wyglada na zdjęciach niż w realu…
-
Testy wyrobu zegarkopodobnego trwają… O dziwo - nawet pokazuje dobrą godzinę i datę - może to jednak zegarek?
-
Póki co chodzi dobrze, natomiast ciężko ustalić dokładność chodu, bo sekundnik jest niedokładny, a indeksów minutowych brak. Timegrapher tez na nic, bo mikrofon telefonu tego zegarka nie słyszy. Niemniej ewidentnej odchyłki nie zrobił. Datowniki przeskoczyły, natomiast zmiana daty trwa długo - ponad pół godziny wskazanie daty jest gdzieś w połowie…
-
Kiedyś w Wenecji widziałem takiego pilota w stylu zegarków wojskowych z 2WŚ i bardzo mi się podobał. Super był tez Spirit of Liberty. Niestety Hamilton jest w grupie tych marek, na które mnie stać, ale nie jestem tak zakochany, żeby tyle zapłacić. Ale tak, niektóre Hamiltony są śliczne.
-
Widzialem - bardzo ładny !
-
Nawet mam na oku Lobinni z mikrorotorem. Ale to już cztery cyfry i… na razie nie A że Bormann to wiem. Ale fonetycznie to samo. Równie dobrze mógłby być Hittler
-
Tak jak dla wielu Dacia jest wyrobem samochodopodobnym. To jest temat na długą dyskusję. Moje podejście zmieniły dwa zdarzenia. Zakup dwubalansowego Burgmeiste’a i to, jak mi walnął o ziemię. Mam kilka zegarków - nazwijmy to - porzadniejszych i nie zamierzam kwestionować ich wyższości. Ale… Jesli chodzi o zegarki mechaniczne porządnych, renomowanych marek - nie stać mnie na nic skomplikowanego. W zakresie moich możliwości są tylko zwykle trzy wskazowki, data i ETA. To już mam. Kilka. I Vostoki. Sporo. I kolejnych tysięcy złotych nie wydam, choć wiadomo, że Borman jakościowo odpada nawet przy limitce „tylko” Atlantica, przy czym mechanizm i tak ma wykończony ładniej niż tamta 2804. Jak już bym coś kupił - byłby to minimum Glashuette sixties z dużą datą. Tylko… nie dam tyle za zegarek. A marzyłby mi się Lange & Sohne. Oraz Breguet. Bardzo bym chciał. Ale to jak z Dacią. Ktoś jeździ Sandero przewaznie nie dlatego, że nie chciałby BMW, tylko dlatego, ze go nie stać Mnie się toto podoba. A od święta i tak będzie Prim czy Longines. Tylko odkąd upuscilem chińczyka - więcej Prima do pracy już nie wezmę Na co dzień tylko wyroby zegarkopodobne, bo wg Twoich kryteriów Vostok tez raczej prawdziwym zegarkiem nie jest. Ale patrzysz na to z nieco innego poziomu
-
Absolutnie się nie zgodzę. Projekt jest ładny. Wszystko proporcjonalne i na miejscu. Wskazowki super. Stosunkowo mało głupich napisów. Fajny pomysł na sekundnik. Ogólnie - fajny zegarek. A co bym najbardziej chciał? Wiem co. Kosztuje pół miliona więc… będę sobie nosił takie
-
pewnie trochę tak, choć porównanie z zegarkami z podobnej „półki” wypada dobrze. Tylko tu mamy automat, a to jednak z reguły kwarce.
-
Nie owijając w bawełnę - skusiłem się na kolejnego już chińczyka... Dlaczego? Proste - nudzę się. Jako kolekcjoner doceniam wartość zegarka jako męskiej bizuterii, antomiast biżuterię niekoniecznie nosi się na co dzień - dla mnei zegarek na co dzień to oczywiście element ubioru. I lubię sobie czasami kupić coś nowego, ale... Nigdy nie pokochałem kwarcowego mechanizmu. Choć to element garderoby, u mnie po prostu musi być mechaniczny, taka szajba. Niestety - tak, jak jeszcze kiedyś dało się znaleźć fajny mechaniczny zegarek za niewielkie pieniądze, tak teraz ceny zegarków europejskich wystrzeliły, i nawet za zwykłego LIPa na nudnej Miyocie trzeba już konktetnie "zabulić" . Krótko mówiąc - z wyrobów europejskich stać mnie na to, co mnie już nie bardzo interesuje, a na to, co mnie interesuje - po prostu mnie nie stać. Kiedyś jeszcze był ratunek w postaci Vostoka, ale te też mocno podrożały, a poza tym mam już kilka fajnych Vostoków i kolejnego też nie potrzebuję (chyba że znów zrobią coś tak odjazdowego - w swojej klasie - jak moja Classica). Co zatem zostaje? Zostają znane i nielubiane portale z chińszczyzną. Oczywiście - jedni powiedzą, ze to obciach, inni że żerowanie na niewolniczej pracy, są nawet głosy, ze zakupy u Chińczyków to niemal zdrada i wspieranie wrogiego mocarstwa... Nie tak dawno w radio mówili, że Polacy kupują chińskie, a Amerykanie to tylko nadgryzione jabłuszko... szkoda, ze moje nadgryzione jabłuszko powstało w Chinach, zmontowane zapewne również przes super opłaconą chińską załogę tamyejszej fabryki Apple, więc... o co chodzi? Żyjemy w erze globalizacji i... chyba po prostu tak to już jest. Zatem daleki jestem od krytyki zakupów chińskich produktów jako takich, większym problemem są chińskie pomysły na "historyczne" marki oraz ordynarne zrzynki z produktów markowych, o czym chyba nie muszę nikomu tutaj wsopminać. Z grubsza - chińskie marki to cztery kategorie: - marki "prawdziwie" chińskie, jak SeaGull, Beijing, Fiyta, Shanghai, Diamond i tak dalej - jest ich trochę - marki zachodnie "przejęte" przez Azjatów - jak choćby Ingersoll - marki chińskie o często idiotycznych nazwach typu "escapement time" - i wreszcie marki mające udawać europejskie, często z dorobioną lipną historią. Najbardziej znanym przykłądem takiej marki z dorobioną historią jest chyba Carl von Zeyten, dobrze znany np z galerii handlowych. Marka oferuje w sumie dosć ciekawe modele po nieco zawyżonych cenach, Carla von Zeyten ponoć nie udało się namierzyć w historii Szwarcwaldu, skad miałby pochodzić (ale osobiscie nie szukałem), natomiast tutaj przechodzimy do największej zalety chinskich zegarków - komplikacji. Owszem - nie mówię tu o jakichś bardzo wyszukanych komplikacjach, ale jesli dysponujemy kwotą ok 1000-1500zł i chcemy zegarek z rozbudowanym datownikiem, fazami księżyca czy chronografem - jesteśmy skazani na kwarce lub... zegarki chińskie. Mało tego, za 1500zł dorwiemy już mikrorotor czy tani tourbillon. Wada? Wiadomo - jakosć. Ale... czy naprawdę chińskie zegarki kupuje siędla jakosci? Grunt, żeby działały, choć i tego niestety nie możwmy być pewni. Przepraszam za przydługi wstep, ale to mój pierwszy kontakt z taką formą kupowania chińskich zegarków. Owszem - z Times International kupiłem już kilka "markowych" chińczyków, mam też mojego Burgmaister'a, natomiast tym razem skusiłem się na taką aliexpresową, stereotypową chińszczyznę, do tego z dorobioną historią i o pięknie brzmiącej i przywołujacej jak najlepsze skojarzenia marce Borman. Czemu Borman? Bo mi się najbardziej podobał. Myślałem raczej o mikrorotorze, ale szkoda mi było 1200PLNów, a te zegarki z "rocznym" datownikiem (marki Lobinni i Borman właśnie) bardzo wpadły mi w oko. Model, który kupiłem, kupiłem po wielomiesięcznym wahaniu, bo... Borman Ale nie wytrzymałem - kliknąłem. Przesyłka wysłana szybko, dotarła 6 dni przed ostatecznym terminem deklarowanym przez sprzedawcę. Pudełko urzeka tekturowymi "okuciami" na rogach, natomiast jeszzce lepsze jest logo. Kto zna ten wie - jest ono stylizowane na produkcję z niemieckiego Glashuette, a wewnątrz jest jeszcze lepiej. Na instrukcji jest... Glashuette! Na karcie gwarancyjnej... ...już nie. Szukałem długo czym mogłoby być Engravers, ale to chyba w Argentynie, bo ponoć Bormanna widziano tam po wojnie, zatem pewnie przeniósł swą zacną manufakturę za ocean (wiem - suche). Warto też zauważyć (germanistą nie jestem, bazuję na opiniach), że bardzoej adekwatne byłoby Praezisionsinstrumente - tu mamy jakby "instrumenty dokładnościowe", ale - kruca fix - wygląda to mądrze W książeczce jakieś androny, których nie chciało mi się czytać... Co dalej? Przez okienko spoziera na nas zafoliowany zegarek. Po jego wyjęciu - kod QR, folia i... ...NOWOŚĆ! Kontrola jakości! Albo tylko naklejka - zbaczymy Zegarek zaprojektowano ładnie, z polotem i wyczuciem. Posiada on "piętrową' tarczę z rocznym datownikiem i wskazaniem 24h. Tarcza wykończona jest matowo, tarcze datownika są białe, a koperta stalowa, natomiast do wyboru jest masa wersji kolorystycznych, z tarczami datownika kontrastującymi lub w kolorze tarczy. Można też wybrać kopertę w kolorze złota i pewnie bym wybrał, ale zegarek planuję nosić a tanie powłoki to zawsze loteria. Wykończenia tarczy są adekwatne do ceny. Z niebieskich "śrubek" dwie są niedokłądnie nacięte,, brzegi otworów w górnym piętrze tarczy dośc chamsko wycięte, bez dbałości o wykończenie brzegu. Ale to... tani zegarek. Urzekły mnie natomiast wskazówki... Piękny kształt, minimalistyczny sekundnik - często spotykany w zegarkach Borman, wykończenie bez zarzutu. Jeśli chodzi o wskazania - godzinę i dzień miesiąca ustawiamy klasycznie - z koronki, zaśdzień tygodnia i miesiąc - przyciskami. Dzień tygodnia przeskakuje oczywiście wraz z datą, a miesiąc- pewnie trzeba sobie przestawiać samemu, ale nie sprawdzałem - tak zakładam. Jeśli mam się do czegoś doczepić - wskazania miesiecy idą "do tyłu", przeciwnie do ruchu wskazówe zegara. Ale... czy to ma znaczenie? Do tego widać, ze wskazówki mają jakieś tam luzy, ale... znów - to tani zegarek. Na boku... ...szczotkowane wykończenie oraz nietuzikowa koronka z logo "firmy": Pasek jest brązowy z zapieciem motylkowym... Miękki, prezentuje się łądnie, jakosć... okaze się Ogólnie - jak już pisałem. Pomijajac obciachową markę - zegarek jest zaprojektowany z ogromnym polotem. Wszystko tu gra, wszystko do siebie pasuje, nie jest przekombinowany, ale też nie jest to zwykły zegarek z trzema wskazówkami i datą. Na ręce przezentuje się pięknie. A z tyłu? Jakby Seiko. Nie jest to - oczywiście - Seiko, to chiński klon wyglądający jak któryś z poprzednich modeli japońskiego producenta. Dekiel jest przykrecany śrubeczkami. wodoszczelnosc 5atm. Ciekawym ("prestiżowym") akcentem są napisy umieszczone pod szkłem... Borman by PINKVENOM. Co to Pinkvenom??? Nie wiem. Jakość wykonania paska z napisami marna, ale wrazenie robi. A sam mechanizm? Jest ładny. Tzn nie do końca, bo ja nie lubię w ogóle wyglądu 90% japońskich mechanizmów i naprawdę wolę jak Chińczycy zrzynają z produkcji europejskiej. Wygląda to zatem jak typowy "użytkowy" werk z kraju kwitnącej wiśni , natomiast w kwestii jakosci wykończeń Chińczycy "odrobili lekcje". Cięzko to pokazac na zdjęciu, ale mechanizm jest wykończony ładnie. Chciałbym mieć coś tak wykończonego w moim Atlanticu, naprawdę. Od strony technicznej mamy tu wielką zatelę - "seikowy" naciąg automatyczny Magic Lever, którego siła tkwi w prostocie. Owszem - ten dwukierunkowy automat ma zmienny i - ogólnie - duży "martwy kąt", ale za to jest tani w produkcji i bardzo bezawaryjny, bo nie bardzo ma się w nim co zepsuć. Reszta to po prostu sprężyna, przekładnia, wychwyt kotwicowy i to, co pod tarczą. Jak pisałem - nie podoba mi się ten mechanizm pod względem ksztaltu i układu mostków, natomiast sądzę, że powinien być bezpiecznym wyborem pod względem potencjalnej awaryjności. Konkluzja? Tani chiński zegarek co udaje haute holrogerie, ma troszkę mankamentów jakościowych, ale... to kosztuje 750zł już z wliczonym cłęm i VAT. Prezentuje się pięknie, mankamentów bez lupy nie widać. Za tą cenę? Moim zdaniem okazja. Jesli ktoś akceptuje obciachową i nazistowsko brzmiącą markę i chińskie naśladownictwo jako takie. Ja zakupu absolutnie nie żałuję. To znaczy - zobaczymy jak zegarek bedzie się sprawował, bo póki co chodzi ledwie jeden dzień.
-
Chińczyk marki o wdzięcznej nazwie Borman. Tanie nico, a nawet ładne - będzie recenzja, to dodam coś więcej
-
ETA 2824-2 automat w Aerowatch (Nowy) opóżnia
pmwas odpowiedział Lelum → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Dodam, że w tanich mechanizmach to kwestia szczęścia. Mam Seiko - chyba - NH15, które fabrycznie ma odchyłki pozycyjne liczone już w minutach. Fakt, że w niewielu minutach, bo mieści się w dwóch, ale ogólnie egzemplarz - porażka. -
Jak minutowa, tylko krótsza. Można kupić komplet do Columbusa, ale nie takich, a takie były fabrycznie.
-
Columbus Railway King Jeden z nielicznych „Amerykanów” z lokomotywą fabrycznie na tarczy…
- 186 odpowiedzi
-
4
-
- kolejowy
- kieszonkowy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Rozebrany. Niestety nie znalazłem żadnej sensownej wskazowki godzinowej, więc zostanie bez. Z uszkodzen: Brak kamienia nakrywkowego… Wstawiony ząb 3-go koła. Ale wstawiony dobrze, działa prawidłowo. I najgorsze - złamana sprężynka mechanizmu nastawczego. Mechanizm ma nastawianie z koronki, wałek montowany w kopercie i system sprężynek przełączających chybotkę. Jedna okazała się złamana i trzeba było ogarnąć. Pieknie przypasowała sprężynka tiretu z LIPa Trzeba było minimalnie dogiąć koniec i wsadzić kawałek drutu, żeby odsunąć ją od brzegu płyty. Bardziej elegancko byłoby wstawić kołek, ale tak nie trzeba wiercić. Mechanizm ma fajne dwukolorowe wykończenie - nikiel z elementami złoconymi („gold flashed”)… Wykonczenia stoją na wysokim poziomie, ale to w latach 1890-tych mus. Konkurencja była tu ogromna… Pod tarczą brak centralnego kamienia - mechanizm 16 kamieniowy. Chybotka na miejscu. Od spodu mały mostek dla zębatki napędzanej przez wałek naciągowy… I pozostałe elementy mechanizmu naciagowego… Mały walec wkładamy w zębatkę, żeby wałek mógł przełączać dźwignię… Dzieki tej dźwigni - wciśnięcie wałka spowoduje przełączenie mechanizmu w tryb naciągu… …a po wyciągnięciu wałka przełączy się on sam w tryb nastawiania wskazań, dzięki dopasowanej sprężynie z LIPa. Pora na przekładnię chodu… Wychwyt kotwicowy, oczywiście. W tym mechanizmie koło zapadkowe daje się łatwo wsunąć pod koło centralne. Ogólnie jedną z istotnych zalet tego modelu (później dołączyli do tego inni producenci pełnopłytowych mechanizmów) to możliwość szybkiej wymiany sprężyny bez konieczności demontowania balansu czy rozchylania płyt. Bęben montuje się ciężko - warto obrócić koło zapadkowe wałkiem naciagowym, żeby kwadraciki koła i osi bębna się spotkały. W kluczykowych zegarkach pomagał kluczyk, tu jest ciut trudniej. I ostatnie mostki… Kamień nakrywkowy osadzilem, ale niezbyt dobrze. Tak, aby się trzymał Z drugiej strony - ostatnie elementy pod tarczą… …tarcza i do koperty: Jak pisałem - wskazowki brak… Zegarek chodzi, ale kiepsko. Bolce ograniczające wychylenia kotwicy są mocno zryte - czyli ktoś już z tym walczył. Może pomogłaby mocniejsza sprezyna, bo jak dołożyć trochę mocy z walka naciagowego - balans chodzi wyraźnie żwawiej. Ale nie o to chodziło. Zegarek miał tyle cech wskazujących na to, że to złom, że wiedziałem, że będzie kiepsko. Ale zawsze to jakos tam zachowany Railway King. Odmierzać czasu już nie będzie, ale do kolekcji można włączyć
