-
Liczba zawartości
6754 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
A ja bym chciał... Ale jest drogo, a w środku Seiko NH05. Mam NH15 i bida z nędzą. Ani to dobre ani to ładne. Bo sam zegarek mi się podoba. Tylko nie bardzo podoba mi się pomysł wydawania takiej kasy za NH05. Nie podoba mi się też pomysł zastosowania mikromechanizmu w dużym zegarku. W kopercie troszkę mechanizmu i dużo wypełniacza...- 3178 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
Zobaczymy. Skoro napęd sie zapinał i nie wypadał to powinno działać na pewno nie gorzej. Jak nie będzie, to się będę martwił...
-
Ponoć uszkodzona jest zębatka sprzęgajaca naped na 4. Ale nie jest uszkodzona na tyle, żeby nie działała, a nowej nie idzie dostac. Najwyżej będzie dalej haczyc przy zapinaniu 4H
-
Łożyska są. Zębatki zostają. Tjudno, najwyżej będzie dalej haczyc przy włączaniu napędu, olać to. Byle nie skakał jak żaba
-
Zdjęcie z wczoraj, ale aktualne... A wczoraj sceneria ciut lepsza
-
w tak pięknych okolicznościach przyrody i niepowtarzalnej
pmwas odpowiedział Henizz → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Moj też się kąpał w zmarzłym stawie -
Dwie były
-
UAZ dalej w remoncie Byłem Kią, bo na gaz i taniej 👌
-
Powiem tak. Ze zlebu się przygotowałem. Ale z tego odcinka Orlej - nie. I tak z mgły wyłoniło się to: W pierwszej chwili struchlalem. Ani wchodzić tu, ani zejść upiornym zlebem... Może odwrót na Kozi, a potem do Piątki, ale jak potem dojechać po auto.? Podszedłem bliżej. Wyglądało już lepiej. Włażę... I wlazłem. Uff. Masakra. Ślisko. Trzeba było długo macać skalę, żeby znaleźć przyczepne miejsce. Raz musiałem się rozkraczyc i naciągnąłem czworogłowy. Bosko. W takiej scenerii kontuzja mięśniowa... Chciałbym znów mieć 25 lat. Fizycznie, nie mentalnie. Kiedyś nie wiedziałem co to kontuzja... Uraz - o dziwo - rozchodziłem bez śladu. Na wejściu na Zadni Granat znajduje ścieżkę z powrotem do Koziej Dolinki. Ścieżka miejscami skalista, ale to już krowia perć. Oczywiście skoro krowia perć to musiałem wywinąć orła i wylądować tyłkiem na kamieniach. Tym razem tylko siniak, bo poprzednio uszkodziłem kolano... Rozdroze... I zmarzły Paweł nad Zmarzłym Stawem... W Murowancu szans na herbatę nie było. Poszedłem dalej i zszedlem na parking. Spoko dzień
-
Szlak omija próg od południa, rysą Zaruskiego... Idę... Pierwszy odcinek bez łańcucha. Ale stromo. Skała śliska, idzie się czesto na 4. Wejść się da, schodzić bym nje chciał... Pierwszy łańcuch - łatwizna. Trzymam się bo ślisko, ale w dobrych warunkach może i dało by się bez. Potem jest... To: Stromo, ślisko, płynie potoczek. Znow - wejść jak cię mogę, ale zejść? Masakra. Dalej jest już spoko. Docieram do grani. Orla Perć! Idę w lewo w stronę Granatów...
-
Dzisiaj. Zdjęcia jeszcze zimne Przez dolinę suchej wody na śniadanie do Murowanca Ze schroniska idę nad czarny staw... Pogoda totalnie beznadziejna. Akurat jak się wybrałem na jeden dzień - jest tak. Widoków zero, mokro, ślisko, zimny wiatr. Chciałem iść na Orlą Perć, a tu takie coś. Idę w stronę Zmarzłego stawu... Nad zmarzły docieram około 9 Podejmuję decyzję, że ruszam do Koziej Dolinki. Skała śliska, ale da się iść, gdzie dojdę tam dojdę. O 9:30 docieram do rozdroza. Ide w prawo. A co, raz krowie śmierć... Docieram pod próg zlebu... To be continued...
-
Dzisiaj cisza? Żadnego małego "nic się nie stało" ;)? A sorry, nie ta dyscyplina. Szkoda, że nie będzie złota, ale zawsze może być brąz. Tjudbo, zdarza się...
-
Niedyspozycja UAZa to praca dla Giulii. Od marca zrobiła 6 tysięcy i właśnie dobiła do 50000km przebiegu...
-
24 karatowa steel water to najlepszy materiał na kopertę. Błyszczy jak złoto, twardy jak stal, miły w dotyku i leciutki jak woda. Tylko drogi. Nie dla bidoków.
-
Oczywiście może być kicha z częściami. Do 469 jest dużo i tanio, do Huntera ciężko
-
Marzenie 🤩 U mnie... ... moja półka cenowa.
-
Mam nadzieję, że części będą do wglądu. Sprzęgło było. Ale było dobre...
-
Właśnie dlatego nie lubię używanych samochodów. Miałbym go od nowości to bym wiedział czy i co narozrabiałem. Gdyby nie to, że było tam mało oleju byłbym pewny, że to on zepsuł. A tak to może z braku oleju zatarlo sie łożysko, a potem już poszło... Teraz już chyba nie dojdziesz. Niepokojący był już fakt, że uważał, że po każdym włączeniu reduktora trzeba niby przejechać kawałek na wstecznym. Obawiam się, że zablokował napędy na asfalcie i ktoś mu tak poradził. Przykre że najpewniej po prostu zepsuł auto i tak je sprzedał. Trzeba było poczekać na nieużywane. Akurat wtedy nie było nowego i myślałem że się skończyły. A potem pojawiły się kolejne. Tak to jest jak się jeździ po kimś. Nigdy nie wiesz, czy w ogóle ten ktoś umi jeździć
-
Nie, mechanik ten sam. Pytał czy szarpie, powiedziałem że szarpie, to kazał przyjechać. Potem wyjął reduktor i dziwni, że reduktor dobry, bez luzow, że zdejmuje skrzynię. Tym razem się uparłem. Powiedziałem, że jak wyjęty to rozbieramy i już. Niechętnie ale rozebrał. O 15 dzwoni, że kaszana. No tak. Kaszana. Wiedziałem. Ale nawet Tarmociarze pisali, że istotny luz w łożysku powinno być czuć na wałku. A nie było czuć. Bardziej bym się obrazil, gdyby wymiana wału pomogła, bo to by oznaczało, że od 20kkm walczymy z luzem na krzyżaku. A tak... Teraz robimy w końcu reduktor. Od początku to był po prostu reduktor.
-
Nie, już działa dobrze. Zegarek jest w porządku, a to łożysko tak ma i to znany problem. Tak jak zacinające się automaty w Wostokach. Trochę oliwy i hula. Jak pisałem - naćkali tam kulek ile wlazło i miewa problemy z tarciem. Walkowwne było już w czasach powstawania forum Chinawatches i marki Gerlach. Nie poprawiono...
-
Jest kilka miejsc gdzie można szukać części, ale w piątek po południu udało mi się dodzwonić tylko w jedno, ale pan już był w domu i nie wie, czy ma części do tej wersji. Sam reduktor jest ruski (tylko skrzynia chińska), natomiast ponoć są dwie wersje - nowa i stara. Części do starej są łatwo dostępne, do nowej niestety nie... Sam reduktor psuje się rzadko. Uchodzi za najbardziej bezawaryjny element UAZa, więc albo jest to fabryczna wada łożyska, albo nie miał od nowości oleju, albo poprzedni właściciel mu zrobił krzywdę np na asfalcie. Faktem jest, że zepsuł się w ciągu pierwszych 5 000km.
-
Kurde... Oni chcą znaleźć cały reduktor, ale to się nie ziści. Do 469 to tak, ale kompletnego reduktora do Huntera raczej nie uświadczysz. Mam nadzieję, że części uda się znaleźć...
-
Teraz jeszcze mi piszą, że zębatki też pouszkadzane i w zasadzie cały reduktor jest do wymiany. Czyli wszystko to, co podejrzewałem się sprawdziło. Choć miałem nadzieję, że kłopoty z włączaniem 4x4 wynikają z luzow a nie z uszkodzenia zębatek.
-
Iiiiiiii... Powiem krótko. A nie mówiłem? Oczywiście łożyska reduktora "rozp..ne". Moha teoria się sprawdza. Mało oleju w reduktorze, zatarlo się łożysko. Poprzedni właściciel narzekał na dławienie się auta, które ustąpiło przed ustaleniem przyczyny. Tzn autko zmieliło łożysko i jeździło dalej na slizgowym. To tłumaczy przejściową poprawę po uzupełnieniu oleju plus ceramizator. Tłumaczy również grzanie się reduktora podczas jazdy. Fakt - nie do końca tłumaczy przejściową poprawę po wymianie sprzęgła... Ale koniec końców przyczyna jest. Po prostu łożyska w reduktorze przestały istnieć. Czyli jest nadzieja.
-
"Ustrzelony" w ogrodzie fruczak gołąbek... VID_20240720_200804.mp4 Tzw. "polski koliber"
