Czyżbym tylko ja łaził zimą? Ewidentnie w temacie stagnacja...
Dzisiaj wybrałem się znów do Doliny Kościeliskiej.
Od dawna już nosiłem się z zamiarem wyjścia na Halę Stoły, ale jakoś zawsze nie po drodze. Uznałem, ze dzisiaj jest dobry dzień na takie wyjście.
Swieży snieg spadł na zmrożone podłoże, zagrożenie lawinowe spore, lepiej łazić po lesie
Parking dol. Kościeliska - mini.mp4
Rano przyjechałem na parking.
Aura piękna, tylko niestety - znów - widoków nie będzie. Chmury nisko, powiedziałbym, że bardzo nisko...
Dolina Kościeliska jaka jest - każdy wie...
Szlak na Stoły odchodzi w prawo, jakieś 20 minut od wejscia.
Z początku idzie się żlebem, który wkrótce opuszcza się wchodząc na zbocze...
Moje ślady pierwsze - dziś nikt jeszcze tędy nie szedł
Szlak pnie się stromo w górę.
Nie jest dobrze przetarty, ale nietrudno go znaleźć. W zasadzie to jeden z tych szlaków, gdzie niesposób się zgubić...
Zbocze ucieropało mocno w wichurze sprzed już - bodaj - 10 lat. Szlak był zamknięty jakiś czas, m.in. po to, by był czas na pocięcie zalegających na nim drzew.
Tym łatwiej go zimą odnaleźć - na długim odcinku idzie się po prostu między pociętymi pniami.
Żywych drzew jak na lekarstwo, ale paradoksalnie uważam, ze to nawet dobrze. Wiele nudnych szlaków prowadzących całą drogę przez las nagle ujawniło piękne widoki oraz lepiej widać topografię regionu.
I tak przesjście stało się po prostu bardziej interesujące, bo z poprzedniego pamiętam tylko drzewa, drzewa i drzewa
W górnych partiach szlaku pojawia się zycie!
Docieramy na polanę...
..ale to jeszcze nie to. Jeszcze z 10 minut do góry.
Tu śnieg zrobił się kopny. Męcząco.
I... Stoły
Polana, na której - jeśli nie pomyliłem - wypasano niegdyś owce.
Szlak na Stoły jest stary, wyznakował go - bardzo wówczas młody - Mieczysław Karłowicz, jednak należy pamiętać, ze nie wyznakował o szlaku na pastwisko.
Szlak wiódł dalej i prowadził skalistym północnym zboczem na Kominiarski Wierch.
Niestety ten najstarszy znakowany szlak skrócono już kilkadziesiąt lat temu, a obecnie cały masyw Kominiarskiego Wierchu jest zamknięty dla turystów.
Zatem...
...aniołek z radości na pożegnanie i wracam.
Z trasy dobrze widać mostek, przy którym zaczyna się szlak.
I jestem. Zmęczenie małe, zatem udałem się jeszcze na Halę Ornak na późne śniadanie...
Chciałem zjeść w Kirach, ale jednak na Hali Ornak zawsze smakuje lepiej
Na koniec Raptawicka Grań, wyjątkowo dzisiaj piękna w tych chmurach...
I... do domciu...
Ale jak zawsze.. wrócę w góry niebawem