Nowe worldtimery jak dla mnie to z jednej strony wyjście do nowego klienta, a z drugiej strony próba szerszego wejścia w rynek zegarków sportowych w ogóle. W tym dla klientów Nomosa. Ten segment - patrząc na rynek - zdaje się być dziś chyba najlepszym kąskiem, ludzie dziś najchętniej noszą tego typu zegarki. IMO DNA Nomosa jest zachowane. Oczywiście nie w sensie bauhausowego minimalizmu. Jednak gdyby zegarek nie miał logo na tarczy, bez problemu wskazałbym, że to Nomos. Niewątpliwie nie jest to na dzisiaj MOJA stylistyka, ale być może części wiernych klientów Nomosa się spodoba i zdecydują się na niego, zamiast na jakiegoś sportowca od szwajcarskiej czy japońskiej konkurencji.