No właśnie z tym jest problem .
Mistrz Wawrzyniec Podwapiński nawet miał taki pomysł żeby chyba nawet "Polską Normą" unormować nazewnictwo zegarmistrzowskie. Niestety nie udało się tego zrealizować.
W Polsce używa się kilku nazw do określenia tego samego. Jedne pochodzą z niemieckiego, inne z polskiego, jeszcze inne z gwary popularnej fachowej czy nawet regionalnej .
Dlatego, panewka, buncyna, tulejka łożyskowa ... a wszystkie określają to samo .
Tak samo zenker, zagłębienie smarowe - myślę że lepiej nawet jest napisać "stożek smarowniczy" (podkreślając że jest to określenie własne) niż używać błędnych określeń.
Tylko nie odpowiadaj że "robisz w dziurce" bo wtedy na pewno obiadu nie dostaniesz
Miłego wieczoru i spokojnej nocy
Roman