Co kto woli. Z tego co czytam, to zwolennicy małych zegarków podkreślają głównie ich względy praktyczne. Jest mały, a więc wygodny, a do tego pilot, czyli wystarczająco dobrze czytelny. Trudno się z tym nie zgodzić, oczywiście, że im mniejszy, tym wygodniejszy, 100% racji. Jeszcze wygodniej jest nie nosić żadnego zegarka, czas można z łatwością sprawdzić w komórce, wyświetlaczu w samochodzie, zegarze biurowym lub w tanim, lekkim kwarcu.
Ja nie neguję, że można cenić wygodę małego zegarka, ale wygoda to tylko jedno z kryteriów, którymi się kieruję. W zegarku szukam czegoś więcej niż walorów czysto użytkowych. Pomijając w tej dyskusji kwestie techniczne, w zegarku musi mi się podobać jego wygląd, jest to warunek konieczny. A tutaj większy rozmiar ma znaczenie, oczywiście do pewnych granic, które wyznacza wielkość nadgarstka i indywidualne preferencje, a także styl zegarka (elegant, a pilot lub diver to nie to samo). W tej chwili jedynym zegarkiem, w którym mogę mieć jakieś zastrzeżenia co do wygody, jest Panerai Luminor 44mm, ale i tak są to zastrzeżenia umiarkowane, a sam zegarek (styl, dizajn, paskolubność) bezapelacyjnie się broni. O wszystkich pozostałych mogę powiedzieć, że są wygodne, również wspomniany przez @Perpetuum Mobile Laco Leipzig. Tam jest miękki pasek 20mm, co powoduje, że dobrze się go nosi. Oczywiście gdyby miał 36mm, byłby jeszcze wygodniejszy, ale dla mnie osobiście ta dodatkowa wygoda zdecydowanie przegrałaby z prezencją wersji 42mm.
Nie zwracam też uwagi na bieżące trendy, które co kilka lat mogą się zmieniać o 180 stopni (na zmianę moda na duże/małe zegarki). Szczerze mówiąc nie wiem co to jest moda, zważywszy, że pewne ikony, jak np. Moonwatch praktycznie się nie zmieniają rozmiarowo, a to całkiem spory zegarek 42mm i jakoś nikt z tego powodu nie narzeka [emoji6]