Nie trzeba jeździć autostradami, żeby się wkurzyć
Praktycznie centrum Wrocławia, na odcinku 200 metrów dwa wymuszenia z prawej strony, praktycznie przed maskę, musiałem hamować. Jechałem jednopasmówką z pierwszeństwem i z prędkością przepisową, tak dla wyjaśnienia. Pierwszy raz koleś dostawczakiem, który chyba sądził, że jedzie główną, bo nawet nie zareagował na klakson, ani przepraszam, ani pocałuj mnie w d..ę, za chwilę laska w BMW, to samo. Na kolejnym skrzyżowaniu jak się z nią zrównałem okno w okno, to nawet się nie popatrzyła, bo była zaaferowana rozmową z koleżanką na prawym siedzeniu i machaniem łapami pod sufit.
Jak rozumiem dostawczaka, już niezbyt młodego i w dodatku "francuza" można olać, zepchnąć, skasować?
Nie wiem, czy to ja mam takie szczęście, czy jak, ale zauważyłem, że jadąc drugim (lepszym w moim mniemaniu) autem, ludzie są bardziej uprzejmi, częściej wpuszczają, nie wymuszają pierwszeństwa.
Ciekawe czy to wielkość, czy marka ma znaczenie? 😜 Tak było w LR, BMW i teraz w Volvo.