Rys i śladów na śrubkach i ogniwach przeważnie udaje mi się uniknąć dzięki narzędziom przyzwoitej jakości i odrobinie doświadczenia, chociaż nie w 100%. Wciąż się uczę, ale jeśli udaje mi się powodować mniej rys na bransolecie niż w przeciętnym serwisie to pewnie dlatego, że się nie spieszę i że mi bardziej zależy.
Uszkodzenia powierzchni powstają głównie z pośpiechu i niedbalstwa (brak know-how to również niedbalstwo, bo trzeba było się najpierw nauczyć), dlatego nie mam wiele wyrozumiałości dla takich "majstrów" jak opisujesz. Gatunek ten występuje obficie również w innych dziedzinach, takich jak budownictwo czy mechanika samochodowa. Mechanika precyzyjna nie jest wyjątkiem, ale mimo wszystko od zegarmistrza wymaga się wyższych zdolności manualnych niż, powiedzmy, od pana naprawiającego kosiarkę.
W zeszłym roku widziałem na OLX ogłoszenie o sprzedaży Grand Seiko z paskudną, głęboką rysą w bardzo widocznym miejscu. Sprzedający objaśniał w opisie, że to efekt działalności "zegarmistrza", do którego zaniósł zegarek celem dopasowania bransolety. Naprawdę przykro było patrzeć na te zdjęcia. Nie dziwiłem się, że załamany właściciel zdecydował się na sprzedaż zegarka. Z drugiej strony, takiego sprzętu jak Grand Seiko nie powierza się byle komu. Zrestą, nawet gdyby chodziło o tani Timex, to lepiej go komuś podarować niż narażać na zniszczenie przez przypadkowego partacza.
Jeśli uszkodzenie już powstało, pozostaje filozoficzne pytanie kto je najlepiej naprawi, czy ten kto zepsuł, czy lepiej ktoś inny. Skłaniam się ku temu drugiemu rozwiązaniu, bo jedno uszkodzenie spowodowane przez "zegarmistrza" wystarczy mi do oceny jego przydatności i nie potrzebuję kolejnych rys na moim zegarku, żeby tę ocenę dokładniej zweryfikować.
Jeśli chodzi o spasowanie bransolet w Seiko, to w zegarkach tej marki z lat '70 wyglądało to lepiej. Nie wiem, może obecne bransolety Seiko ze szparami to ukłon w stronę użytkowników transportu publicznego, żeby mieli gdzie wetknąć bilet autobusowy, trzymając się jednocześnie uchwytu w autobusie. A kiedy MZK przestawi się zupełnie na bilety elektroniczne, to co zrobi Seiko? Może wycofa się z Polski.