Speedmaster Moonwatch.
Marzyłem od kiedy pamiętam, podobało mi się w niej wszystko, w każdej opcji, manual, automat, szafir, hesalit, wszystko mi było jedno, każdą wersję pochłaniałem wzrokiem. Ale chyba za długo ten okres fascynacji bez posiadania trwał, bo od tego oglądania i marzenia po prostu mi się opatrzyła, więc jak już nadeszły takie czasy że możliwość zakupu się pojawiła - odpuściłem bez żalu, i jakoś ta miłość nie wraca na razie.
Może kiedyś nabędę z czysto kolekcjonerskiego punktu widzenia, ale tej chemii, jaka była kiedyś, już zdecydowanie brak.
zdj. poglądowe z ch24.pl