Tego z all.. ja już chyba w rękach miałem. Daleko mu do tego kol. żeglarza. Patrząc na grubość płyt i filarki dystansowe, to ja powątpiewam wyrytą na plecach datę.W obudowie typu zappler,(obudowa😁🤣) można było spotkać najtańsze chodziki, doposażenie go w wałek wyrównawczy, zwiększyło by cenę zegara nawet o 100%
Choć przyglądając się tym mechanizmom, trzeba pamiętać że nie zawsze powstawały one w warunkach warsztatowych. I nie zawsze zgodnie z normami cechowymi.
Zbierając materiały do katalogu Pani E. Błażewskie.j miałem okazję przeglądnąć (na czytanie nie miałem czasu) kroniki cechowe, powiatów: krakowskiego, tarnowskiego i myślenickiego. W kronice z Krakowa, można przeczytać o karach nakładanych na czeladników którzy ,,wyrabiali" proste mechanizmy, bez wiedzy mistrza i z kradzionego materiału. Takie zegary były potem sprzedawane obwoźnym handlarzom. Jeśli jednak okazało się że to mistrz nie płacił godnie czeladnikom, to karę mógł dostać nawet mistrz.
Podobną historię opowiadała Pani kustosz w Muzeum Zegarów w Wiedniu. Tyle że, o ile dobrze zrozumiałem tłumacza, tam ta praktyka była codziennością i mistrz tolerował lewą produkcję . Dla tego, tak trudno opisywać te zegary tylko ze zdjęć. Mówiąc że ,,takich w tedy nie było" można się mylić. Bo mogło być wszystko😁
Ja mam🤪