@jerzyk Przypomniałeś mi czas kiedy sam przyczyniałem się do takiego niecnego i wielce haniebnego procederu niszczenia tarcz. Kiedy w 66r byłem takim sobie "rekrutem bumem" w Modlińskiej Twierdzy parałem się tą radosną "tfurczością" malując różniste cudawianki na tarczach cykaczy kolesiów. Rąsie mi się jeszcze nie trzęsły jak dziadowi pod kościołem, odziedziczone talenta znalazły ujście i mimo chodem uruchomiła się mała "manufaktóra" pozwalająca dostatnie egzystować mi w tym czasie. Wieść rozniosła się po tym przybytku i zamówienia sypały się jak z rękawa a chłopa było zgromadzonych w 18 jednostkach. Natłukłem tego sporo, bo już w tydzień od pierwszego popełnionego malunku musiałem "zatrudnić" pomagierów. Co prawda długo, to nie trwało gdyż wygonili mnie z woja jeszcze przed przysięgą, ale co żem się zasłużył w historii wojskowego "zegarmistrzostwa", tom się zasłużył. Jeszcze 20 lat później, będąc w pewnym kiełbasianym przybytku z połowicą zostałem zaczepiony przez pewne ciemne indywiduum, które stwierdziło, że nie zapomni Modlina i mnie pokazując wszem moje "dzieło" na swym zegarku.