@lec A tak, ja również jestem fanem EL&P, mimo ich pewnych słabości. Ale zawsze bronię chłopaków za odwagę, no i oczywiście poziom wykonawstwa. Moja kolekcja EL&P obejmuje na razie to: IMG_0025.JPG Czyli dość skromnie, bo pozostałe albumy mam na razie w wersji "tymczasowej", ale sukcesywnie jest to nadrabiane Ależ nie! Nie czuj się przypadkiem zobligowany! Mówisz o słabości i obronie. Sami się bronią, bowiem w tych czasach zarówno EL&P jak i Crime Crimson byli tymi, co jak tłumaczy mi wujek Google, tym innym spojrzeniem na muzykę, naruszali swymi występkami, ogólne spojrzenie, na nią. Sami zresztą przyznacie, iż zarówno jedni i drudzy "warstat" mieli opanowany do perfekcji. Jasne, że stare nagrania pełne są niedoskonałości, co może dla tego oceniasz jako słabość, ale to jakby oceniać osiągi aut z tych lat do ich późniejszych następców. @ Jacku K Nie będę już bawił się w pełny cytat, bo myśl moja jest niezwykle ulotna, ale ostatnim swym stwierdzeniem troszkę mnie rozbawiłeś. .....dobra muzyka, nawet słuchana z radia tranzystorowego, się obroni....Poprzedzając stwierdzeniem, iż .....Utwierdziłem się na stanowisku melomana!!!!!! Mocne! Dobre i całkowicie dla mnie słuszne! Choć czasem złość mną targa, że obecnie Wy macie wszystko na wyciągniecie ręki i do pomocy ogólnie szanowanego wujka G, oraz szeroki dostęp do wiadomości o kapelach i ich historii czy też wydarzeniach które były ich udziałem. Jak teraz jest łatwo, toczyć wysublimowane dyskusje, mając takie możliwości i zaplecze. To tylko fakt i mam nadzieję, że nie weźmiesz sobie tego dosłownie do siebie!!! Gdy ja zdobywając swą rodzącą się w bólach świadomość muzyczną, dokumentowałem w młodości w głowie a później na jakże "rewelacyjnym" i dostępnym mi sprzęcie! Często z anteną w zębach, ręku czy mocowaną na żyrandolu tudzież karniszu, dla zapewnienia lepszego odsłuchu stacji na starym wysłużonym radiu. Mimo wszystko nagrania były pierwszoklaśne i nie miałem się czego wstydzić. Poświęcenia wielkiego i zarazem dużo czasu wymagało, uchwycenie ciekawych kawałków. Do ELP jak już pisałem dotarłem przez ich "Lucky Men", co nie znaczy, że wszystko ich mi się podoba. Już od dawna prawdą jest, że powstająca płyta zawiera w sobie dwa, trzy utwory perełki a reszta to otoczka często zupełnie odstająca od nich. Też czasem, zadawałem sobie pytanie, czy ja prosty jak sznurek człowiek, mogę, nawet tak dla siebie uważać, iż jestem melomanem? Odbierając muzykę uchem, serduchem i tzw. duszą, często nie mając pojęcia o czym śpiewają (ułomność związana z brakiem znajomości angielskiego) a jednak nieskromnie uważam, iż me wybory były słuszne. Ale czy, to jest, śmisznie mówiąc "Melomaństwo", nie wiem! Mój katalog i zbiory nie zajmują miejsca na ścianach czy w meblach, mieszczą się w zakurzonej otchłani mego mózgu i nie rozerwalnie związane są ze zdarzeniami, które kiedyś przeżyłem a które odcisnęły na mnie jakieś piętno. Znacie pewnie Profesora "Fletni Pana" Zamfira a odkrytego przeze mnie jeszcze w 60 latach. Z jego wykonaniami związane jest wiele mych osobistych zdarzeń o których jeszcze może wspomnę (o ile mnie nie olejecie tzw. ciepłym moczem?), tym czasem napiszę o jednym. "BILITIS" w wykonaniu Zamfira i wiersze Safony, deklamowane przez Annę Nehrebecką w oglądanym kiedyś programie, jeszcze na czarno/białym TV. Ta muzyka, wraz z subtelnością wierszy i jej ciepłym głosem, była ucztą dla mych uszu i wywarła na mnie, jak się okazało trwale, niesamowite wrażenie! Jeszcze teraz, słuchając tego utworu, zawsze na serduchu mi robi mi się ciepło.
Wiem, jestem nostalgiczny co może, uwypukla się z wiekiem ale: Czyż potrzeba wielkiej wyobraźni, by poczuć piękno chwili, jadąc latem czy też kolorową jesienią, autem w słoneczny dzień, wśród okalającej drogę przyrody z urocza dziewczyną, zasłuchaną w melodie Zamfira np. w "EINSAMER HIRTE",
i z nadzieją w sercu, czekać na coś, co się może wydarzy? Bywało i to wiele razy. Pozdrawiam Panów, lubicieli mrocznego uderzenia, serdecznie!