Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

lec

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2225
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez lec

  1. Witaj w na Olimpie! Czyli klubie fanów tej greckiej litery.
  2. lec

    Nasze nowe nabytki vintage

    Staszku! Ma kratę jak w oknie ciurmy i dzięki niej możliwa jest taka zmiana koloru. Praktycznie to całość jest niemal w stanie NOS. Mam jeszcze też takiego automata z jasną tarczą ale wymaga rąk "profesora" z dolnego śląska ale z ori bransą.
  3. Musiałeś sobie zasłużyć na taki prezent. Nie każdemu diabeł dzieci kołysze a mnie wpierw cegła na łeb spadnie.
  4. lec

    Nasze nowe nabytki vintage

    I co ciekawe to kolor tarczy zmienia się od szarości do niebieskiego, czego dziś nie udało się mi uchwycić.
  5. lec

    Nasze nowe nabytki vintage

    A ja zaopatrzyłem się w automata jak do wiązania krawata. Cyma i wiadomo! Cas cyma.
  6. Postanowiłem dołączyć do fanów "pieszczot uszu" pięknymi utworami, które nam towarzyszą w czasie naszego życia. Jakże często słuchając jakiegoś utworu przypominamy sobie przeżyte chwile i zdarzenia, zapisane w czeluści naszego mózgu. Chciałbym się podzielić swymi muzycznymi wspomnieniami, których przez lata się trochę nazbierało. Ot takie sobie reminiscencje "starego paździerza", które za pozwoleniem Panów będę kolejno wtrącał w temat. Szkoda tylko, iż nie naumiałem się do tej pory wrzucania filmików w swe posty. Zdaje sobie sprawę, iż nie koniecznie teraz mogą rajcować takie suchary nie mniej, to taka moja prywatna historia muzyki i moja. Tak więc moje muzyczne pasje zaczęły się już za małolata czyli pod koniec lat 50 za sprawą mej 8 lat starszej ciotki i jej towarzycha w którym przebywałem. Nasłuchiwanie radia Carolina czy Luksemburga było mą, nie jako wymuszoną codziennością jak uczestnictwo w prywatkach, gdzie królowały pocztówkowe folie z nowościami, przemycanymi w książkach wysyłanymi z Anglii jednemu ze starszych kolegów. Pomijając piosenki Marino Mariniego królujące w tym czasie, to mnie zapadł w głowę wirtuoz klarnetu Acker Bilk ze swym "Małym Kwiatkiem" przy którym nie raz za złocisza śmigałem w pląsach na Targówkowskich dechach obściskując aktualną swą "faworytę". ://www.youtube.com/watch?v=X2A4TSe7pgw To były bigbendy! Kto pamięta o Platersach i ich "Only Yu" gdzie przytulona do pierch partnerka z drżącym sercem mdlała niemal w ramionach, ja pamiętam. Jak nie wspominać ostatniej zabawy w podstawówce, gdzie kolega ze swym zespołem trzepał utwory Shadows-ów, choćby "Apache" które jeszcze do tej pory, potrafię nucić niemal wszystkie ich utwory. Nie mają prawa wypaść z pamięci piosenki Cliffa Richarda z filmu "Chcemy się bawić" na którym byłem z 15 razy a jego "The Young Ones" tak rozsłabiało dziewczyn z tych lat, serducha. ://www.youtube.com/watch?v=-JKtHcM05Dk Czyż można nie pamiętać zdobytą świeżynkę singla Neil-a Sedaki i jego "Oh! Carol" czy "One Way Ticket" który po latach wykonaniu ślicznej dziewczyny z "The Rabszyn" (jak to się cholera pisało?) w TV2 zakręcił łezkę w oku wspomnień lub Roy-a Orbisona z którego przebój "Oh, Prety Women" grany był non stop w pamiętnego mi sylwestra 65 roku na Woli. Chciało by się rzec: Tak! Gdzie te prywatki? Niezapomniane..... Pozdr. Leszek
  7. Marek pewnie stalowa, bo takie na all... bywają.
  8. A świci jak gwiazdy nocą ? I z jaką "mocą" ?
  9. lec

    Nasze nowe nabytki vintage

    Ładny ......... Romek i Atomek a byłem dziś przy Centralnym i żaden pryszcz mi się nie trafił!!!
  10. Gratuluję nabytku! I rogala na licu. Toć, to klasa sama w sobie.
  11. Lejesz wodę Filipie, bowiem jak się rodziłeś, to obowiązywał jedynie słuszny komputer w owych czasach i dopuszczon do niego byłeś jak odziano Cię w granatowy fartuszek z obowiązkowo białym kołnierzykiem co też przedstawia zachowana fotka ( kołnierzyk chyba był w praniu ), która wypadła Ci ze starego albumu. Nie co później może miałeś okazję obserwować szalone kasjerki tudzież księgowe wywijające czasem z niesamowitą prędkością korbkami diabelskich maszynek, zliczające jakieś finanse. Ciekawe, że kiedyś tą pierwszą wersją, omen omen chińskiego wynalazku, posługiwałem się nie źle, dochodząc do perfekcji przy pomocy ciętej nauczycielki i jej linijki na mych dłoniach. Jednak dziś już mało co pamiętam. Z drugą maszynerią też miałem okazję się poznać, aczkolwiek biegłości zbytniej nie nabrałem, choć stoi jeszcze gdzieś w dawnej chacie, zabunkrowana.
  12. lec

    Jak wyglądamy?!

    @nash13 Sam lubię tnąć komarka w pozycji z "kołami do góry" i chyba mi to zostało jeszcze od bambetla. Fotka fajna, pociecha także! Tobie jednak jak widać, pampers się chyba był i zsunął?
  13. Doktora to i mam ale ten nygus jest ostatniego kontaktu a więc daruj, jeszcze poczekam.
  14. Wiem, przeglądam czasem ale chodzi mi o możliwość dodatkowego w miarę pewnego ustalenia, jakiś tam dat po tym trycie co mogło, by posunąć nie nas w czasie, tylko minimalną choć wiedzę w tym temacie. Szkoda, że straciłem kontakt z pewnym profesorem UW, bo człowiek pomógł by choć trochę rozwikłać tę zagadkę. Natomiast chylić czoła należy John - owi T za wkład i zaangażowanie w badaniach.
  15. lec

    Renowacje tarcz - przed i po.

    @ksylo 1 Na mieście, ludzie mówią, iż najlepiej w Chronostarze Łódź.
  16. Jasne! Jak po Chmielnej i zbierać w czapkę drobne dla Stefka Bielanka. Wiem, że nie mieści się on w tutejszej konwencji.
  17. Tak więc Panowie jest cień szansy, by ustalić pewne datowania przy najmniej niektórych egzemplarzy.
  18. Pewnikiem, to piękna kolekcja. To zrozumiałe! Aczkolwiek jest takie stare kolejarskie powiedzenie: "Nie ma takiego wagonu którego nie dało by się odczepić."
  19. Grunt to dobra samo ocena! Czy też tylko za szkiełkiem? Coś ty! Nie takim "tasakiem" Focia kapitalna!
  20. Johnie T! A kordły nie miałeś za krótkiej? I czy na tarczach był ten "paproch"
  21. I nareszcie będzie się coś działo! Rozumiem, że z czasomierzem.
  22. A mówiłeś, że się kobietom w gary nie mieszasz. Ja! Czepiam Toć, tylko podkreśliłem piękno ekspozycji a o jej "wadze" dla tutejszego grona, wypowiedzieli się koledzy.
  23. Ewentualnie "moc" bedziem okreslać organoleptycznie przy omawianiu wyników.
  24. Wlazł bym ale ni mom takiego. Jacku w tobie nadzieja, iż podejmiesz się tego naukowego doświadczenia i wyniki zamieścisz w sztambuchu. Toć dobre i te 24 lata a do określenia "mocy", trza by było wymyśleć jakąś "recepturę" jej określenia, choćby podobną jak w "Gansterzy i filantropi"
  25. Zrazu widać, iż byłeś na drugiej półkuli
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.