Przerwa w pisaniu o "Mavericku".
- "Inni ludzie" - przy całej nieprzyjemności tego filmu ogląda się go znakomicie. W Gdyni go nie widziałem, a słyszałem głosy, że to był właśnie film na Grand Prix. Kto wie, może słuszne. Przekaz w sumie nie jest nowy, chwilami wręcz ograny, ale językowe zabawy, musicalowa forma i perfekcyjny montaż robią z tego naprawdę angażujące doświadczenie. No i aktorzy też bezbłędni.
- "Szpital" - Paddy Chayefsky na kilka lat przez napisaniem "Sieci", tu też w świetnej formie. George C. Scott, niczym później William Holden, oprowadza nas po chwiejącej się instytucji, samemu będąc na krawędzi. Jest też zapowiedź "szalonego proroka" i rasowe napięcia. "Sieć" jest na pewno lepiej zagrana i wyreżyserowana, ale i "Szpital" warto znać.
- "Ga-ga. Chwała bohaterom" - kolejna wizja ponurej przyszłości u Piotra Szulkina, jednego z najoryginalniejszych polskich twórców. Beznamiętny Olbrychski snuje się po zimnej planecie (mieszkańcy zimna chyba nie czują, bo ubrani jak na wczesną jesień może), szuka Figury, ma umrzeć, ale najpierw kogoś zabić. Dużo przerysowania i makabry, ale jednak jest w tym coś, co zapada w pamięć.