Ja zobaczyłem "Moje wspaniałe życie", o którym sporo się mówiło po festiwalu w Gdyni, gdzie dostał nawet nagrodę za reżyserię, co trochę jednak dziwi. Film opowiada o rodzinie, w której nie najlepiej się dzieje, w takiej trochę czeskiej konwencji - raz trochę smutku, raz trochę lekkiego uśmiechu. W sumie sporo tematów się przewija, ale mam wrażenie, że nie wybrzmiewają w pełni. Trudno się przejąć tą historią - zupełnie inaczej niż np. w "Powrocie do tamtych dni". W jednej scenie pada słowo "koronawirus", ale poza tym nie ma po nim absolutnie żadnego śladu, nawet w szkole, w której pracują bohaterowie. Najfajniejszy gadżet to koszulka, którą w kilku scenach nosi Agata Buzek - ze słynnym zdjęciem Pelego i Moore'a po meczu w Guadalajarze na MŚ w 1970.