Patrząc na samo Longines to jest pewien rozrzut jeżeli chodzi o ich premiery w kategorii Heritage.
Mamy takie zegarki jak Conquest Heritage wypuszczony w (idealnej dla pasjonatów vintage) wersji 35mm z pleksi, który jest IMO 100% reedycją i wersję 40mm z szafirem - właśnie dla kogoś kto szuka klasyka, ale w większym rozmiarze - i to jest rozwiązanie które godzi oba światy.
Później mamy np. takie zegarki jak Longines Heritage Military w nadal dosyć konserwatywnym rozmiarze 38.5mm (choć na żywo wypada na większy), ale za to z mocno kontrowersyjną sztuczną patyną na tarczy - przez co zegarek ma niby imitować "staruszka", ale w bardziej nowoczesnym rozmiarze.
I mamy Tuxedo Chronograph, który jest wzorowany na bardzo ważnym zegarku w historii marki (czy raczej na ważnym werku i linii chronografów flyback) ale w nowym wydaniu ma całkowicie inny werk pozbawiony funkcji która wyróżniała pierwowzór, inny rozmiar i ogólnie jest bardziej toporny (projekt stracił lekkość).
Brakuje mi tu własnie jakiegoś jednego kierunku. Wskrzeszamy stare wzory, ale nie ma konkretnej strategii, czy sposóbu w jaki to robimy. Każdy kolejny zegarek przyjmuje trochę inny kształt, przez co nie wiem do kogo ma trafiać - wydaje mi się, że po trochu do każdego, a w efekcie - po trochu też chybia w każdej dziedzinie - w myśl "jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego".
@Lincoln Six Echo
che bella cosa