Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Lincoln Six Echo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    18835
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    105

Zawartość dodana przez Lincoln Six Echo

  1. https://www.metalnews.pl/newsy/megadeth-ostatni-album-i-pozegnalna-trasa/
  2. Wklej fotkę Leonardo z czasów niemowlęcych do kompletu - będzie również świetnie korespondować z tematem działu.
  3. SnapInsta.to_AQNR9UWd8ulV-xiWEKxWb_PNtwdN6YxRYUafrswAcrXeXNxcSTaD5mULJ56OfNtpKCTRZ8ZFVyHkvpk2x5PauWLklKilBSnMLi5_GpA.mp4
  4. Na tarczach może nienachalnie , ale ogólnie raczej kolorowo.
  5. AQNXARSpyv3nfQ7pLksmK3tPS34k-SpR5nz8V6BrS-rUDhlx4FwNS-FHwPrwQ4FWANDBnSGZ3hu0RqW1q7zjZkB8K1IXrLTsGGm6NWOiRTyxag.mp4
  6. Nie wiem, czy to kwestia temperatury, nastroju czy potrzeby jakiegoś katharsis po wiosennym marazmie, ale zauważyłem, że latem znacznie częściej sięgam po ostre brzmienia – thrash, death, hardcore, industrial. I co ciekawe... sporo moich ulubionych płyt z tych klimatów ma właśnie letnie daty premier. Przypadek? Ot, choćby: South of Heaven Slayera – lipiec '88 Suicidal for Life Suicudal Tendencies – czerwiec '94 Katorz Voivod – lipiec 2006 Swangsong Carcass – czerwiec'96 Purge Godflesh – czerwiec 2023 Zero Days Prong – lipiec 2017 Inside the Torn Apart Napalm Death – czerwiec '97 In the Beginning Cro-Mags – czerwiec 2020 i tak dalej. Im bardziej grzeje słońce, tym mocniej mnie ciągnie do ciężkich riffów, blastów i growl... Może to jakiś naturalny balans dla letniego chilloutu? A może po prostu za dużo słońca i trzeba się przewentylować dźwiękowym młotkiem?
  7. Dzisiaj zaskoczył mnie lekko Steve Porcaro. I to z Michaelem McDonaldem.
  8. The Psychedelic Furs – brytyjska elegancja z post-punkowym pazurem. Moja przygoda z The Psychedelic Furs zaczęła się od utworu „Heaven”. To był pierwszy ich kawałek, jaki usłyszałem – melodyjny, z tym chropowatym, lekko nostalgicznym wokalem Richarda Butlera. Dopiero później zacząłem stopniowo poznawać resztę ich twórczości. Warto dodać, że „Heaven” był pierwszym singlem z płyty Mirror Moves (1984), w UK doszedł do 29. miejsca listy, a teledysk – w reżyserii Tima Pope’a – zapamiętałem głównie dzięki klimatowi i scenom w deszczu. Ciekawostka: mimo chwytliwości i radiowego potencjału, ten numer nigdy nie trafił do żadnego znanego filmu czy serialu, w przeciwieństwie do ich innych hitów. Sam zespół powstał w Londynie w 1977 roku, kiedy bracia Richard i Tim Butler połączyli post-punkową energię z nowofalową melodyką i odrobiną mrocznego klimatu. W latach 80. nagrali serię świetnych płyt – od debiutu z 1980 roku, przez Talk Talk Talk z kultowym „Pretty in Pink” (które dało tytuł filmowi Johna Hughesa - w Polsce funkcjonującemu jako "Dziewczyna w różowej sukience"), po Forever Now z „Love My Way” (wykorzystanym m.in. w "Call Me by Your Name" - czyli po polsku "Tamte dni, tamte noce" w reżyserii Luci Guadagnino). Wspomniany Mirror Moves to oprócz „Heaven” także „The Ghost in You”, który pojawił się w kultowym serialu "Stranger Things". Po rozpadzie w 1992 wrócili w 2000 roku, a w 2020 wydali nowy album Made of Rain, pokazując, że wciąż potrafią nagrać coś świeżego. Dla mnie to zespół łączący brytyjską elegancję z surowością post-punka – może nigdy nie tak głośny jak Duran Duran czy The Cure, ale z własnym klimatem, który wciąga na dłużej. Na przykład mnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.