To zdjęcie jest symbolem wolności umieszczania - umieściłem je tu, gdyż mogłem! Niestety, nie mogę zdradzić szczegółów - są satelitarnie supertajne i schowałem je w kartonie po mleku. Dobra, , może to (fotka też z fona, ale już trochę mniej tajna ):
Używałem jakiś czas EN i nie mam jakichś wielkich zastrzeżeń do tego zapachu, jednak nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to taki stary "Amen" Muglera z domieszką Beyonce...
Dotychczas nie robiłem fotek przymierzanych zegarków, ale dzisiaj straciłem dziewictwo i to jakże niebanalnie - z zegarkiem niezwykle rzadko spotykanej w galeriach handlowych marki Tissot.
To, że hit, jest oczywiste. Ale czy lepiej kupić wersję klejoną przez Johna Rubbera z Middlesbrough, czy raczej szyte przez Giancarlo Pierdolucciego z Cretone? A skarpeta ma być robiona na dwóch, czy pięciu drutach?
Panowie, wyczuwam w Waszych postach nutkę nieco sarkastyczną, delikatnie deprecjonującą umiejętności dryblerskie Wawrzyniaka. Mam nadzieję, że się mylę. Chyba jednak nikt nie zaprzeczy, że Pizdan był dzisiaj prawdziwym liderem ławy?
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.