Ostatnio zapytałem gościa, który kupił Teslę 3 Performance o pewną rzecz.
Pisał, że ładuje auto gdy poziom baterii osiągnie 20% do 80% i ma dostępny realny zasięg 200km.
Zapytałem czy Teslę ładują tak jak ajfona bo wiem, że przez nerwicę natręctw związaną z pokazywaną w systemie procentową kondycją baterii ludzie tak je ładują (Android tego nie ma i jak masz ładowanie 67W czy 100W to i tak nie zdążysz odłączyć przy 80% bo zaraz telefon na 100% jest naładowany ;d). Dostałem na fb trochę lajków, torchę śmieszków, ktoś mi napisał, że powinienem wrócić do szkoły bo nie wiem nic o bateriach...no ale takie ładowanie pozbawia możliwości korzystania z 40% możliwego do wykorzystania zasięgu baterii? Czy tak ludzie te elektryki rzeczywiście ładują? Bo jednak 200km zasięgu to chyba nie na trasy? Oni je ładują w trasie co 200km żeby tylko mieścić się w zakresie 20%-80% naładowania - bo bateria się trochę zużyje? ;D
To już lekka paranoja. Bateria się zużywa, ale od tego ona jest żeby się zużywała, a nie żeby zostać więźniem baterii...
Przez dwa lata korzystania z ajfona nie patrząc na te magiczne widełki ładowania kondycja baterii mi spadła o 10%...ludzie korzystają 10 lat z jednego ajfona, że się tak trzęsą? Zresztą z tego co obserwuję to ten magiczny wskaźnik kondycji to tam spada ludziom różnie - zależy jakiej jakości ogniwo ludziom Apple załaduje do telefonu - jeden niby dba o ten mityczny "bezpieczny przedział" ładowania i kondycja leci mu w oczach, inny ma wylane i nie chce mu spadać Jak dobrze, że po powrocie do Androida można mieć na to wylane.