@Robert74
Podziwiam i zazdroszczę. W mojej rodzinie (teraz u rodziców) obecny kanerek jest siódmym i żaden nie był aż tak oswojony. Czwarty siadał czasami, a najchętniej wtedy, gdy miałem coś do jedzenia (niekoniecznie dla niego, wystarczyło że miałem ciastko, ptasie mleczko, loda - wcinał wszystko), a piąta latała za nim. I jak on usiadł na kolanie, żeby jeść z ręki, to ona go przeganiała (i później było na zmianę 😋). Trzeci (ksywa Pitbull) miał niesamowity instynkt terytorialny, wystarczyło, że zbliżyło się palca do jego klatki to zaraz atakował - siadał na palca i dziobał. Można było z trzy razy stół obejść, a on dalej dziobał 😇. A obecny to taki klatkowiec. Najchętniej by siedział w klatce, choć ba szczęście ona niemała. Czasami jak tam jestem to go trochę poganiam, żeby polatał po pokoju.
Generalnie dużo zależy od tego, czy kanarek był od młodości przyzwyczajany do ręki. Później ciężko go oswoić.
Dlatego jestem pod wrażeniem, że Twój taki oswojony.