Poniżej podsumowanie (już) ubiegłego roku.
Pierwsze zdjęcie to zegarki, które nosiłem najczęściej, lub sprawiały mi najwięcej frajdy.
W myśl idei ciągłej redukcji postanowiłem sprzedać Omegę, jednak prawie codziennie mam wrażenie, że jest to zła decyzja.
Okaże się zatem, czy jej dni są już policzone 😉
Idąc kolejno:
1. IWC Mark XVIII Le Petit Prince. Zegarek, który jest w tym momencie moim ulubionym, a jeszcze nie tak dawno rozważałem jego sprzedaż. Elegancki pilot, który jest bardzo uniwersalny zarówno pod względem dopasowania paska, jak i dopasowania do ubioru. Bardzo wygodny na moim nadgarstku o obwodzie 18cm.
2. Rolex DJ36. Najnowszy nabytek i zegarek, który najbardziej mnie ostatnio zaskoczył. Teoretycznie za mały, teoretycznie model którego nie rozważałem (myślałem raczej o OP lub SUB), ale po założeniu na nadgarstek niesamowicie mi się spodobał. Dzięki temu, że jest niewielki i posiada gładki bezel nieco mniej rzuca się w oczy od innych konfiguracji, na czym bardzo mi zależało.
3. Doxa SUB 300. Zegarek, do którego przymierzałem się już od dawna. Po samych recenzjach i ze zdjęć bym go raczej nie kupił, ale gdy zamówiłem go do przymiarki od razu wiedziałem, że zostanie. Fajny poziom wykonania, niesamowity vintage vibe, mega wygodna koperta.
4. Wspomniana już wyżej Omega w wariancie 300 Heritage Master Co-Axial. Zegarek, który udowadnia, że suche dane techniczne i wymiary nic nie mówią o odczuciach na ręce. Powinien być za gruby i nieco za duży - ale nie jest. Nie mam pojęcia gdzie ukryli te 14,5mm grubości, ale cieszę się że im się to udało. Ze względu na rosnącą wartość pudła oraz zwiększającą się ilość posiadanych sztuk został wytypowany do sprzedaży. Jednak im dłużej jest wystawiony (chyba drugi tydzień) tym bardziej powątpiewam w sensowność tej decyzji.
Drugi kolaż to zegarki, które posiadam/trzymam z przyczyn sentymentalnych, lub zwyczajnie mniej noszę i zastanawiam się nad ich przyszłością.
Kolejno:
1. Stowa Flieger 40. Zegarek, który z fabryki wyjechał jako Ikarus, ale po dokupieniu odpowiedniej tarczy i wskazówek stał się klasycznym Fliegerem. Kupiony trochę jako beater i zamiennik IWC to noszenia w warunkach mniej sprzyjających. Dalej nie do końca mogę się przekonać do niebieskich wskazówek na czarnej tarczy i może przez to nie noszę go tak często jak zakładałem. Nie wiem czy zostanie ze mną na dłużej.
2. Tissot Heritage Petite Seconde. Zegarek, który kupiłem kilka dni przed narodzinami synka. Świetna specyfikacja w niskiej cenie, manualny UNITAS i słuszny rozmiar, który jednak aż tak nie przytłacza. Zegarek, który na pewno ze mną zostanie.
3. Omega Constellation w automacie. Zegarek kupiłem na mój ślub. Od tamtej pory noszę go bardzo okazyjnie, głównie w rocznicę owego wydarzenia.
4. Tudor Oyster z tarczą o strukturze wafla. Fajny maluch z niebieską wskazówką sekundową i ciekawą tarczą. Przeszedł kompleksowy serwis (bez odnawiania). Mam do niego również pudełko z epoki oraz dokument gwarancyjny Tudora z odpowiednimi numerami seryjnymi datujący go na 1955r. Czasem noszę, nakręcam "by się nie zastał", gdy trafi się odpowiedni kupujący raczej nie będę miał problemu ze sprzedażą.
Plany na kolejny rok? Pewnie i tak wyjdzie inaczej niż zakładam, ale chciałbym skupić się nie na gonieniu króliczka, a cieszeniu się tym co mam. Chciałbym sprzedać kilka sztuk i może kupić jakiegoś casualowego garniturowca jak Nomos Tangente/Ludwig lub Montblanc na Pesseux. Zobaczymy też co najbliższa przyszłość przyniesie dla Omegi, jeśli się sprzeda to może na jej miejsce wpadnie sporo tańszy Oris Divers 65 Movember.