Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

LESKOS

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    4861
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    21

Zawartość dodana przez LESKOS

  1. Systematyczność, to ojciec sukcesu w takich sprawach... więc rano usiadłem do skrzynki. Powolne usuwanie warstw to brudu, smoły, starych kropel lakier po malowaniu ścian pomieszczenia, brud, kurz w zakamarkach pozlepiany smołą... Parę godzin w oparach benzyny , terpentyny , czasami spirytusu ... i powoli zaczyna się wyłaniać piękna czereśnia z delikatną politurą na sobie. Jeszcze jest parę miejsc do poprawki ... to jutro Niestety odpadł popękany obłóg na dolnej desce przy brodzie , ale się wklei z powrotem (już chyba raz odpadł komuś , bo był wklejony byle jak i krzywo na "słowo honoru"). Jutro znów słoneczko więc siądę znów na ławeczce na parę godzin Ps licznik dziś (narastająco) to 14,5 h przy zegarze ....
  2. LESKOS

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Ok, Księstwa Cieszyńskiego. Zostaje jeszcze Pszczyna ze swoim zamkiem , też ma swój klimacik.
  3. LESKOS

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Zarówno Bielsko Biała, jak i Cieszyn mają taki mały smaczek Galicji. Lubię się tam powłóczyć ...
  4. Z ciekawostek "lekkiego ducha" popatrzcie jaka ozdoba uchwała się na bocznej szybie mojego cennego biedermeiera . Nie jest to rzecz z czasów powstania , ale moim zdaniem potwierdza "kuchenne" pochodzenie zegara. Chyba ją usunę ... Ps widać tu też, co pokrywa czereśniową politurę ...
  5. Zgadzam się w zupełności z Tobą. Skrzynia nie wymaga w zasadzie napraw, a jedynie doczyszczenia i zabezpieczenia drewna przed wysychaniem. Smoła pogazowa którą tu wspominałem wielokrotnie zabezpieczyła chyba zegar przed robactwem i wysychaniem, pękaniem jak i grzybem i pleśnią. Prace będą minimalistyczne w zakresie.
  6. LESKOS

    Nasze Budziki

    Wprawdzie budziki to nie mój obszar zainteresowań, ale muszę powiedzieć, że kolekcja pięknie się prezentuje!
  7. Krzychu, wiesz że ja tych przekomarzań nie biorę na poważnie. Wiem o co ci chodzi. Ale możesz być pewien, że to będzie problem następnego pokolenia, bo zegar ma u mnie dożywocie... do tego czasu pewnie i korozja wżerowa się nawet odnowi ... Ale chwała Ci za to, że jesteś strażnikiem umiaru i czystości prac. Szacun! ...to na poważnie.
  8. Nie nie będę oksydował, mają ślady oksydy pierwotnej na 50% powierzchni i to wystarczy, zostały tylko umyte w detergencie K3 w ultradźwiękówce i przesmarowane olejem wazelinowym.są w dobrym stanie. Akurat stal została zakonserwowana smołą idealnie. Podobnie będę postępował z całą resztą, usuwam tylko brud, smołę pogazową i korozję wżerową, ale w sposób nie naruszający substancji zdrowej. Nie będę politurował, drewno po oczyszczeniu benzyną lakową zabezpieczę terpentyną bezzapachową i cieniutką warstwą wosku bezbarwnego. Na tyle tarczy nie ruszyłem nawet specjalnie patyny co widać po nie startym napisie i ciemniejszym kolorze w stosunku do blach werku. Krzychu, nie jestem Barbarzyńcą i Wandalem z pochodzenia. Mam korzenie słowiańskie , z terenu CK... Ps. Robię dokładną dokumentację zdjęciowa przed i po czyszczeniu każdego elementu. Ps2. Na zdjęciu nie widać oksydy bo jest duży kontrast z białą tarczą, oksyda jest nierówna ma w paru miejscach przegrzania czyli kolory od jasnego do ciemnego. Co charakterystycznego - wskazówki nie są cięte prosto jak z blachy . Wyglądają jak kute, od góry krawędzie są zaokrąglone , ale nie od pilnika a jak od uderzeń młotka (?)
  9. No to prawie tak... dodałem tylko mycie benzyną lakową i doczyszczenie grubym płótnem lnianym z olejem. No cóż, dalej powtarzam, że nie lubię zielonej lub czarnej "patyny". Usuwam ją drewnianym patyczkiem - do skutku... Chwilowy blask dostało po czyszczeniu grubym płótnem lnianym i z olejem. No nie jestem pewien czy oznaki korozji pozostawione na metalu są dowodem na coś albo uwiarygodniają autentyczność. Są dla mnie dowodem tylko na to że zegar przez 50 lat wisiał lub leżał na strychu lub w komórce. To nic dla mnie nie znaczy oprócz tego, że ktoś o nie nie dbał, nie czyścił nie interesował się nim. Mogę się z tobą zgodzić, że można go zachować w stanie absolutnie pierwotnym i pozwolić dalej posuwać się korozji. To tak jakby w zabytkowym budynku nie wymieniać dachu z blachy miedzianej bo ... Rdza i śniedź, brud i kurz , to wszystko jest fajne na zdjęciach i obrazkach , ale dla mnie to obraz "nędzy i rozpaczy".
  10. Kontynuując prace nad biedermeierem, zabrałem się za tarczę. Wyczyściłem brud tarczy - została piękna emalia. Mosiądze doczyszczone choć nie odarte do końca z patyny. Usunąłem tylko korozję wżerową, bo jest jak rak . Ślady po niej zostawiłem, są jak zmarszczki na twarzy ... Teraz czeka mnie reszta roboty, sam jestem ciekaw ile to czasu zajmnie. Licznik na dziś 6,5 h . zobaczymy ile zejdzie ....
  11. zapomniałeś o odtłuszczeniu w benzynie i spirytusie... inaczej będzie nierówno . Można użyć dodatkowo gumy zegarmistrzowskiej , ale to wszyscy wiedzą ... Ps. można to zrobić we wkrętarce przymocowanej do stołu, ale nie fachowo
  12. aż przebieram nogami ... . Muszę też dorobić ograniczniki do kotwicy i dorobić dwie śruby mocowania werku do deseczki - jedna złamana a druga to gwóźdź nagwintowany kawałek . zacząłem odliczanie . Zegar przeszedł sporo "rozkęcań" ... Tu widać jakość sprzętu jakim posługuje się zegarmistrz, przykładem nawet prosty śrubokręt. Niewłaściwie obrobiona końcówka - robi takie "szkody" w śrubach.
  13. Patrzyłem , patrzyłem i wziąłem się za mechanizm. Przy myciu stwierdziłem że kilka razy był rozkładany i składany. Obchodziłem się delikatnie więc zeszło z myciem prawie trzy godziny. Poszedł pięknie i leciutko, jak na wiedeńczyka przystało.Czopy jak igiełki (0,3mm), linka założona. Będzie czekał na resztę i nabierał patyny
  14. Chirurgia plastyczna na najwyższym poziomie. Słoń mnie zawsze kusił ale dotychczas trafiałem tylko na chińskie podróbki ...
  15. Blik ma na alledrogo spory wybór i nawet w lepszych cenach niż na stronie (przynajmniej dla detalisty) i tańszy transport. Zamówiłem też terpentynę bezzapachową - ten zapach to najbardziej drażni moją drugą "Połówkę" . Dzięki za radę !
  16. Ok, dzięki , mam ale zapachową. Muszę kupić. Faktycznie żona mnie za "smrodzenie" goni. Ja mówię że to zabezpiecza dom przed robalami ... puki co patrzy podejrzliwie, ale odpuszcza .
  17. Na zegarze niestety jest osad w postaci smoły pogazowej. Musiał wisieć sporo czasu w kuchni lub pomieszczeniu z gazem. Lepi się od "tłustej mazi" i brudu. Politura w zasadzie nie istnieje tylko na plecach wewnątrz skrzynki. Na górze masa parafiny/wosku , ktoś stawiał świeczki w miejscu gdzie były resztki z korony. Mechanizm , trzeba doczyścić, linka z żyłki wędkarskiej - do do wymiany. Zacznę oczyszczenia, trzeba usunąć tą smołę bo to pożywka dla grzybów pleśniowych. Szyby chyba są wtórne , ale to stare szkło lane. Szyba przednia osadzone jest na przyklejenie do kitu szarego. Jakość kitowania wskazuje raczej na jakiegoś wiejskiego domorosłego szklarza i tu mam zgryz co zrobić. Mycie myślę że rozpocznę od próbek na bocznych listwach. Na pewno próbuję benzyny lakowej, ale też terpentyny, z odrobiną alkoholu (mniej niż 5-3%). Dostępny jest gotowy odnawiać ze STARWAXa, ale raczej go nie zastosuje. Krzychu, wiem że jesteś purysta konserwacji, ale trochę mu się należy. Nie będę kładł politury oczywiście, ale postaram się przede wszystkim pozbyć brudu, uruchomić sam mechanizm, uzupełnić obłóg na brodzie, no i wymienić żyłkę na catgut. Może uzupełnię (po dłuższym przemyśleniu ) koronę, bo to element dodany bez ingerencji. W sumie to trzeba wosk z góry usunąć i ślady po pędzlu z białym lakierem. A czy ktoś ma pomysł co do datowanie? Może co do pochodzenia? Wydaje mi się tak na szybko że to CK (Wiedeń?), druga ćwiartka XIXw. Zegar wykonany bardzo oszczędnie w materiały o zdobieniach nie wspomnę. Ps. Pewnie gdybym go chciał sprzedać, zostawiłbym nawet ten nakapany wosk i smołę pogazową. Ktoś by się cieszył stanem strychowym. Ale zegar ma dożywocie (moje ).
  18. Tak też zrobiłem, teraz oglądam i ...serce rośnie!
  19. Coś dziś obrodziło w zegary , mam i ja swój. Udało mo się kupić takiego wiedeńczyka. a co ciekawe w stanie prawie nienaruszonym. Prosty chodzik , pełna tarcza, skrzynia w stanie strychowym, nawet kurz na kilkadziesiąt lat. drobne ubytki i .... ogrom pracy. Czyli to co lubię. Czy koledzy pomogliby może datować mechanizm i skrzynię. Brak korony, drobne ubytki obłogu czereśniowego. pęknięta szyba boczna. stan jak na obrazku. Nie szukałem jeszcze bliżej co to jest za zegar , ale może ktoś z szanownych kolegów mnie ukierunkuje.
  20. LESKOS

    H.Endler & Co.

    Ładnie odnowiony mechanizm, poczekać na właściwą skrzynkę, dać drugie życie. Ja też mam sentyment do Endlera. Mam dwuwagowego i cały czas na chodzie.
  21. LESKOS

    Naprawcy- oprawcy

    Hitem dla mnie jest nakrętka ze szprychy rowerowej na kotwicy. Ale działa .
  22. LESKOS

    Naprawcy- oprawcy

    Teraz już nie, ale gdyby tuleja była na równo z płytą - to tak. 1mm to "dołek" w osi, a igła wystaje tak z 6 mm z płyty i opiera się w dołku.. Pisałem, że komuś czop złamał się już ze dwa razy i za każdym razem oś była dotaczana do rozmiaru czopu ... bez dobrej tokarki nie da się osadzić czopu 0.3 mm. Jak będę naprawiał, to zrobię fotkę. Choć samą tuleję musiałem usunąć , bo wichrowała do wymiany . No dobra , koledzy, pochwalcie się swoją "kreatywnością" nie wierzę że to tylko ja tak mam z "obiektywnych" powodów
  23. LESKOS

    Naprawcy- oprawcy

    No nie za bardzo - odległość osi od płyty do już 6 mm... lepiej sztukować oś lub zrobić oś. Takie zadanie na egzamin czeladniczy . Tak teraz w zasadzie to działa jak piszesz, z tym, że aby osadzić czop w osi musiałbym wytoczyć w niej otwór. Czop miał średnicę 0,32 mm oś 1.1mm. wiertarka stołowa pozbyła mnie dwóch wierteł i zrobiła tylko zagłębienie w osi... A igła po lekkim polerowaniu spełnia taką rolę drutu sprężystego i jak pisałem całkiem ok. No ale nie jest to rozwiązanie najwyższych lotów. Poza tym musiałem poszerzyć lekko 6 mm tuleję i trzeba ją teraz wymienić. Tu na szczęście mam gotowca. No takie to moje dywagacje nad moim partactwem bez tokarki ...
  24. LESKOS

    Naprawcy- oprawcy

    , No dobra , takiego partactwa nie zrobiłem . Ostatnio jednak złamałem czop przy wymianie linek w miniaturze wiedeńskiej , z wiatraczka na biciu. Nie ja pierwszy. To chyba już drugie , albo i trzecie złamanie.Jeden plus to to, że zmobilizowałem się do rozglądnięcia się za tokarką. Trzeba sztukować oś, abo wytoczyć nową . Puki co bez tokarki wynalazłem sposób i nawet zegar chodzi (bije , nawet mi się podoba, bo troszkę wolniej ), ale fachowo to nie było! Czop z igły chińskiej osadzony nie w osi, a w tulejce opiera się na dołku w osi. MASAKRA. Miałem doła przez parę dni jak patrzyłem na zegar. OBIECUJĘ! , że zrobię to jak należy jak tylko dostanę tokarkę. MEA CULPA! Nie zabijajcie!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.