Piotrze, to oczywiście był duży skrót myślowy. Chodziło mi o to, że mamy od zarania dziejów tendencję do wyróżniania się wśród innych. W kontekście G-Shocków sprowadza się to do tego, że niekoniecznie ładniejszy wizualnie zegarek będzie łechtał nasze ego, ale właśnie taki, który jest mniej popularny, rzadziej spotykany. To właśnie wykorzystują producenci. Weźmy na przykład takiego GWG-1000MH. Przecież on jest "paskudny", a wystarczy żeby zrobili limitację i podwoili cenę, a będzie się podobał większości amatorów G. Albo moja fiksacja na punkcie G-7800. Przecież on wcale ładny nie jest, to taka zegarkowa Multipla, a mam ich już pięć, bo są po prostu inne
Może źle się wyraziłem. Nie jesteśmy wyjątkowi, tylko czujemy się wyjątkowi, mając coś innego od standardu, coś co nas wyróżnia. Ot nasza właśnie próżność się tu odzywa.
Wracając do różnic w cenie i towarzyszących im rozbieżności w jakości/wyposażeniu, vide GMW-B5000G/D vs GMW-B5000V. Kiedyś słyszałem taką opinię, że pięćdziesięcioprocentowemu (uff, ale trudne słowo) wzrostowi ceny towarzyszy jedynie siedmioprocentowy przyrost jakości. I coś w tym jest MZ