Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
michalop

Jaki zegarek masz dziś na ręku?

Rekomendowane odpowiedzi

8 minut temu, Markol napisał(-a):

Zastanawiałem się czy nie jestem za stary na taki zegarek, ale w sumie jak nie teraz to kiedy 😉

Co Ty nie powiesz, wiek to tylko liczba, mam ile mam a Żonka mówi że ma dwóch nastolatków w domu, coś w tym jest 😁😁😁

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Z tą wtórnością mikrobrandów nie do końca się dziś zgodzę.

A jutro? 😁

Ja właściwie też "nie do końca się zgodziłem z wtórnością mikrobrandów", bo jednak trochę mi ona przeszkadza. świadczy o tym fakt, że mam tylko dwa zegarki "mikrobrandowe". Jeden jakby udaje Patka, drugi bardziej Rolexa. Nie jestem wrogiem mikrobrandów, ale żeby opierać na nich większość kolekcji, to już nie.

 

Godzinę temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

Owszem, kiedyś było to w dużej mierze prawdą - fala marek „garage brand”, klony znanych wzorców, jeden projekt na najtańszym dostępnym mechanizmie i gotowe. Ale ten etap mamy już w dużej mierze za sobą.

Jeśli mówimy o wtórności, to dziś dotyczy ona raczej marek typu San Martin i podobnych, które wprost żerują na cudzym języku formy. Natomiast spora część współczesnych mikrobrandów próbuje jednak budować własną tożsamość - czasem przez materiały, czasem przez proporcje, czasem przez bardzo konkretne założenia użytkowe albo estetyczne. To nie są już tylko „nowe Submarinery”, ale zegarki projektowane w innym punkcie odniesienia.

 

To nadal jest prawdą, mechanizmy stosowane przez mikrobrandy to nie jest haute horlogerie (chyba, że za "mikrobrandy" uznamy również manufaktury w rodzaju Rexhep Rexhepi). Ładny, zielony Rze, którego zdjęcie załączyłeś, ma w środku Seiko NH35A. Venezianico ma nieco większe ambicje (o czym świadczy zapowiadana włoska OISA, podobno to ciekawa nowość) ale dotąd jest to najczęściej Soprod albo Sellita serii SW200. Maen też, Soprod C-125 albo Sellita 200-1. Powiedzmy, że wymienione przykłady to mikrobrandy "z wyższej półki". Na innych "półkach" jest taniej; Baltic -  chińszczyzna (Hangzhou 500a czy coś), Studio Underd0g -  chińszczyzna (Seagull ST-1901B bespoke - że tak powiem, łał!). Nie mówię że to złe mechanizmy, albo że zegarki wymienionych marek to tandeta. Przeciwnie, w większości są ładnie wykonane i mogą się podobać, ale nie powiem żeby któryś z nich stanowił jakiś transgalaktyczny przełom w projektowaniu zegarków albo nowy punkt odniesienia. 

 

"Chińszczyzna" to w ogóle temat na osobny wątek, który zresztą istnieje na Forum. Niechętnie łączę wyroby chińskie z pojęciem "mikrobrandów", bo gigantyczne możliwości chińskiego przemysłu i całego systemu przywilejów państwowych, które służą ułatwianiu życia temu przemysłowi, zupełnie do tego pojęcia nie pasują. Mimo to, zegarki chińskie nie zalały rynku aż tak jak by mogły, bo sensem istnienia "marek" w rodzaju San Martin jest nie tyle sprzedaż gotowych zegarków, co reklamowanie chińskich możliwości produkcyjnych i poziomu wykonania celem zdobycia kontraktów przemysłowych na Zachodzie. 

 

Godzinę temu, Lincoln Six Echo napisał(-a):

A argument o braku historii… każda historia kiedyś się zaczynała. Rolex, Patek czy Omega też nie powstały z gotowym „dorobkiem pokoleń”, tylko go konsekwentnie budowały. Oczywiście, nie każdy mikrobrand przetrwa próbę czasu, ale to samo można było powiedzieć o setkach marek sprzed stu lat, o których dziś nikt już nie pamięta. A ile jest takich, które znikały, pojawiały się ponownie, etc....

Więc problemem nie jest samo istnienie mikrobrandów, tylko to, że łatwiej zauważyć wtórność niż cichą, uczciwą pracę nad własnym językiem. A tej drugiej jest dziś jednak znacznie więcej niż dekadę temu.

 

No tak, każda historia kiedyś się zaczynała, ale ja wolę kiedy już jest. Podobnie wolę np. Volvo od SsangYonga a BMW od Hyundaya, chociaż nie uważam że koreańskie samochody są złe. Nie mówię, że "istnienie mikrobrandów jest problemem". Jest zjawiskiem korzystnym, pobudza zdrową konkurencję, daje ludziom większy wybór i dostęp do stosunkowo niedrogich zegarków dobrej jakości. Co do "zauważenia cichej pracy", napisałem Ci kiedyś że bardzo doceniam Twój wkład w rozwój segmentu rynku mikrobrandów w Polsce, mając na myśli marki które reprezentujesz. To nie jest łatwy biznes, a Tobie udaje się nie tylko stopniowo rozwijać ofertę lecz również utrzymywać atrakcyjne ceny.

 

p.s.

Odnośnie ostaniego akapitu uprzejmie informuję, że Jarek nie jest moim szwagrem, wujkiem ani żadną rodziną, nie płaci mi ani nie świadczy na moją rzecz żadnych usług. Nigdy nie sugerował, żebym napisał o nim coś pozytywnego. Co więcej, nigdy nic u niego nie kupiłem (ani on u mnie) ani nawet nie znamy się osobiście. Po prostu ma fajne zegarki w sklepie.


- ireo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, ireo napisał(-a):

A jutro? 😁

Ja właściwie też "nie do końca się zgodziłem z wtórnością mikrobrandów", bo jednak trochę mi ona przeszkadza. świadczy o tym fakt, że mam tylko dwa zegarki "mikrobrandowe". Jeden jakby udaje Patka, drugi bardziej Rolexa. Nie jestem wrogiem mikrobrandów, ale żeby opierać na nich większość kolekcji, to już nie.

 

 

To nadal jest prawdą, mechanizmy stosowane przez mikrobrandy to nie jest haute horlogerie (chyba, że za "mikrobrandy" uznamy również manufaktury w rodzaju Rexhep Rexhepi). Ładny, zielony Rze, którego zdjęcie załączyłeś, ma w środku Seiko NH35A. Venezianico ma nieco większe ambicje (o czym świadczy zapowiadana włoska OISA, podobno to ciekawa nowość) ale dotąd jest to najczęściej Soprod albo Sellita serii SW200. Maen też, Soprod C-125 albo Sellita 200-1. Powiedzmy, że wymienione przykłady to mikrobrandy "z wyższej półki". Na innych "półkach" jest taniej; Baltic -  chińszczyzna (Hangzhou 500a czy coś), Studio Underd0g -  chińszczyzna (Seagull ST-1901B bespoke - że tak powiem, łał!). Nie mówię że to złe mechanizmy, albo że zegarki wymienionych marek to tandeta. Przeciwnie, w większości są ładnie wykonane i mogą się podobać, ale nie powiem żeby któryś z nich stanowił jakiś transgalaktyczny przełom w projektowaniu zegarków albo nowy punkt odniesienia. 

 

"Chińszczyzna" to w ogóle temat na osobny wątek, który zresztą istnieje na Forum. Niechętnie łączę wyroby chińskie z pojęciem "mikrobrandów", bo gigantyczne możliwości chińskiego przemysłu i całego systemu przywilejów państwowych, które służą ułatwianiu życia temu przemysłowi, zupełnie do tego pojęcia nie pasują. Mimo to, zegarki chińskie nie zalały rynku aż tak jak by mogły, bo sensem istnienia "marek" w rodzaju San Martin jest nie tyle sprzedaż gotowych zegarków, co reklamowanie chińskich możliwości produkcyjnych i poziomu wykonania celem zdobycia kontraktów przemysłowych na Zachodzie. 

 

 

No tak, każda historia kiedyś się zaczynała, ale ja wolę kiedy już jest. Podobnie wolę np. Volvo od SsangYonga a BMW od Hyundaya, chociaż nie uważam że koreańskie samochody są złe. Nie mówię, że "istnienie mikrobrandów jest problemem". Jest zjawiskiem korzystnym, pobudza zdrową konkurencję, daje ludziom większy wybór i dostęp do stosunkowo niedrogich zegarków dobrej jakości. Co do "zauważenia cichej pracy", napisałem Ci kiedyś że bardzo doceniam Twój wkład w rozwój segmentu rynku mikrobrandów w Polsce, mając na myśli marki które reprezentujesz. To nie jest łatwy biznes, a Tobie udaje się nie tylko stopniowo rozwijać ofertę lecz również utrzymywać atrakcyjne ceny.

 

p.s.

Odnośnie ostaniego akapitu uprzejmie informuję, że Jarek nie jest moim szwagrem, wujkiem ani żadną rodziną, nie płaci mi ani nie świadczy na moją rzecz żadnych usług. Nigdy nie sugerował, żebym napisał o nim coś pozytywnego. Co więcej, nigdy nic u niego nie kupiłem (ani on u mnie) ani nawet nie znamy się osobiście. Po prostu ma fajne zegarki w sklepie.

 

Zostawmy może moją działalność i wątki personalne w ogóle w spokoju - rozumiem, że wygodnie jest przenieść dyskusję z rynku jako takiego na osobę, ale ten zabieg jest dość czytelny. Słyszałem też, że... wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. ;) Wróćmy do faktów. 

 

Wspomniałem o ewolucji rynku mikrobrandów, a Ty odpowiadasz własnymi preferencjami: „wolę, kiedy historia już jest”, „nie opieram kolekcji na mikrobrandach”. Jako wybory gustu - w porządku, ale... to nie jest o stanie rynku.

Przy okazji, wspomniany RZE nie ma NH35, tylko Miyotę 9039 Premium. Venezianico od dość dawna ma na rynku własny werk in-house OISA, więc narracja o „najczęściej Soprod albo Sellita” jest nieco nieaktualna - chociaż i znacznie bardziej prestiżowe marki używają mechanizmów i jednej, i drugiej firmy. Tym niemniej, budując określoną tezę jednak warto opierać ją na sprawdzonych konkretach.

I na koniec: używanie popularnych kalibrów to nie to samo, co wtórność projektowa, a brak haute horlogerie nie jest sygnaturą braku sensu istnienia marki.

To chyba tyle ode mnie, bo... licho nie śpi. 


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.