Adaś, Amber Kiso to jakościowo i parametrowo świetne perfumy (nawet jedno pranie nie daje im rady), ale ten niuans dla mnie je skreśla. Z początku iglaki i żywica, ale bardzo szybko zapach przechodzi w coś, co określiłbym jako - na zmianę - twardą i starzoną skórę lub moknącą tygodniami drewnianą stodołę (okazyjnie, czyli raz na 15 minut, ubabraną gnojem, jak już pisałem). Nie wszyscy to czują, ale ja - niestety - tak. Za to Chopard tego nie ma, choć parametry ma gorsze (bilans jest jednak na plus).
Reasumując, znając Twoje preferencje, obstawiam, że te ten opisywany przeze mnie Chopard przypadłby Ci do gustu. Nie mam jednak aktualnie naczyń, dzięki którym mógłbym Ci zaoferować prókę.